To miało być kolejne duże wyzwanie w oktagonie i szansa na umocnienie pozycji w UFC. Zamiast tego – nieplanowana przerwa i brutalne zatrzymanie rozpędzonej kariery. Jakub Wikłacz nie zawalczy 6 czerwca w Meta APEX.
Walka Jakuba Wikłacza z Marcusem McGhee, zaplanowana na galę w Meta APEX, nie dojdzie do skutku. Polak poinformował o wycofaniu się z pojedynku za pośrednictwem mediów społecznościowych, publikując zdjęcie z ręką w temblaku.
Kontuzja wyklucza z walki
Jakub Wikłacz nie ukrywał rozczarowania sytuacją. W krótkim komunikacie przekazał, że uraz zmusza go do przerwy zarówno od startów, jak i treningów.
Post udostępniony przez Jakub Wikłacz (@jakub_wiklacz)
„Nadszedł moment, którego się nie spodziewałem.
Kontuzja wyklucza mnie z walk i treningów na pewien czas.
Teraz skupiam się na powrocie do zdrowia. Potrzebuję chwili, żeby się naprawić i wrócić jeszcze mocniejszy.
Wrócę ze zdwojoną siłą.”
Na ten moment nie wiadomo, jak poważny jest uraz i ile potrwa przerwa „Masy”.
Rozpędzony marsz zatrzymany
Kontuzja przerywa świetną serię Polaka, który po wejściu do UFC szybko zaznaczył swoją obecność. Jakub Wikłacz wygrał trzy ostatnie pojedynki – najpierw pokonał Patchy’ego Mixa, następnie poddał Muina Gafurova, a wcześniej zamknął swoją historię w KSW efektownym zwycięstwem nad Sebastianem Przybyszem.
Jego styl od lat pozostaje niezmienny – presja, kontrola i skuteczny parter. Na 17 zwycięstw aż większość kończył przed czasem, najczęściej przez poddania.
Pechowy moment
Pojedynek z Marcusem McGhee miał być kolejnym krokiem w kierunku rankingu wagi koguciej UFC. Starcie zaplanowane na 6 czerwca w Meta APEX zapowiadało się jako bardzo istotne w kontekście dalszej kariery Polaka. Zamiast tego Wikłacz musi zrobić krok w tył – przynajmniej na chwilę.
Cel pozostaje ten sam
Mimo niepowodzenia „Masa” jasno daje do zrozumienia, że to tylko przystanek.
Powrót ma być mocniejszy – i znów ukierunkowany na wejście do ścisłej czołówki kategorii.
Zobacz także: UFC Perth: Robert Bryczek zdominowany przez Cama Rowstona na pełnym dystansie
źródło: Instagram Jakuba Wikłacza
