Amanda Nunes wraca z emerytury, by w 2026 roku rzucić wyzwanie Kayli Harrison – nowej królowej dywizji. Do obozu „Lwicy” dołącza Larissa Pacheco, jedyna zawodniczka, która w MMA potrafiła zatrzymać Harrison. Brazylijka nie owija w bawełnę: to, co widzi na treningach, to „szaleństwo”.
Powrót Amandy Nunes po zakończeniu sportowej emerytury zapowiada się na jedno z największych wydarzeń 2026 roku. Po tym, jak Kayla Harrison zdobyła pas na UFC 316 i została ogłoszona rywalką Nunes, Brazylijka błyskawicznie zaczęła budować mistrzowski obóz. Wzmocnienie jest wyjątkowe – dołączyła do niej Larissa Pacheco, jedyna pogromczyni Harrison.
Pacheco w rozmowie z MMA Fighting podkreśliła, że Nunes jest gotowa… już teraz.
Jeśli UFC chce tej walki za tydzień albo za miesiąc – Amanda jest gotowa. Wszystkie poprawki zrobione. Nie mogę mówić o strategii, ale czułam energię Kayli i teraz czuję energię Amandy. Ta walka będzie jej. Bez dwóch zdań.
Pacheco trzykrotnie walczyła z Harrison w PFL – dwa razy przegrywała decyzją, aż w listopadzie 2022 roku odwróciła losy rywalizacji i zdobyła pas, a także zapisała pierwszą (i jak dotąd jedyną) porażkę w rekordzie Harrison. Tego doświadczenia nie da się podważyć.
Byłam w tym miejscu, gdzie presja jest największa – w oktagonie z Kaylą. Amanda trenowała z nią na macie, ale ja to czułam w walce. I mówię jedno: będzie szaleństwo. Absolutnie niewiarygodne.
Nunes i Harrison nie są sobie obce. Trenowały razem w American Top Team, choć ich drogi rozeszły się wiele lat temu. Po odejściu Nunes w 2023 roku – po wygranej z Irene Aldaną – wydawało się, że kariera „Lwicy” dobiegła końca. Jednak wejście Harrison do UFC, jej trzy kolejne zwycięstwa nad Holly Holm, Ketlen Vieirą i Julianną Peñą oraz zdobycie mistrzostwa sprawiły, że temat powrotu Nunes odżył natychmiast.
Pacheco twierdzi, że ten pojedynek to idealny moment:
Amanda nigdy tak naprawdę nie straciła tronu. Brakowało jej tylko wyzwania na poziomie. Teraz je ma. Kayla chciała tej walki – mówiła o tym wszędzie. To jest ten moment. Najlepszy możliwy moment na powrót Amandy. Wraca nie dlatego, że musi coś komukolwiek udowadniać. Wraca, bo wreszcie pojawiła się godna rywalka, która naprawdę zasługuje, by z nią walczyć.
źródło: MMA Fighting | foto: UFC
