To był moment, który przejdzie do historii polskich występów w UFC. Jakub Wikłacz poddał Muina Gafurova dosłownie sekundę przed końcem walki na UFC Vegas 113. Po zwycięstwie nie ukrywał emocji i jasno zapowiedział: jego celem jest pas.
Na gali UFC Vegas 113 Jakub Wikłacz odniósł jedno z najbardziej spektakularnych zwycięstw w swojej karierze. Były mistrz KSW poddał Muina Gafurova duszeniem gilotynowym w ostatniej sekundzie trzeciej rundy, wyrywając wygraną w dramatycznych okolicznościach.
Po walce Polak nie ukrywał zmęczenia, ale też satysfakcji:
Czuję się świetnie. Jestem zmęczony, oczywiście, bo to była bardzo trudna walka. Mój przeciwnik nie zrobił wagi, więc moim celem było go za to ukarać. Ale ogromny szacunek dla Muina, naprawdę. To świetny zawodnik.
Wiklacz zdradził, że już w drugiej rundzie wyczuł, że rywal jest naruszony:
Trafiłem go front kickiem. W drugiej rundzie czułem, że jest naruszony, ale nie udało mi się go skończyć.
W trzeciej odsłonie spodziewał się ogromnej presji:
Wiedziałem, że w trzeciej rundzie będzie mocno naciskał i wywierał presję. Ale czułem, że nie ma wystarczającej siły, żeby mnie znokautować. To był straszny bój, prawdziwa wojna.
Decydująca akcja przyszła dosłownie na finiszu:
Wiedziałem, że mogę go złapać na gilotynę, ale szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że to się uda. Byłem zaskoczony. Usłyszałem, jak ciężko oddycha i pomyślałem: chyba go mam.
Chwilę później nastąpił dramat:
Poczułem, że klepie, a wtedy sędzia powiedział: czas, czas. A ja krzyczałem: nie, jeszcze jest czas! Właśnie go poddałem, sprawdźcie to!
Dopiero powtórka rozwiała wątpliwości:
Kiedy zobaczyłem na ekranie, że naprawdę klepał, oszalałem ze szczęścia.
Wikłacz podkreślił też swoją odporność psychiczną:
Najtrudniejsze walki budują mentalnie. I ja pokazałem, że jestem mentalnie twardy. Jestem groźny w każdej sekundzie, nawet w ostatniej sekundzie ostatniej rundy.
Polak jasno określił swoje ambicje:
Chcę jak najszybciej wejść do rankingu i potem skoczyć po walkę mistrzowską. Nie jestem tu po to, żeby tylko być w UFC. Chcę być mistrzem.
Odnosząc się do problemów rywala z wagą, dodał:
Był ponad dwa i pół kilograma za ciężki. Pomyślałem: dobra, jedziemy. Muszę pokazać swoje miejsce tutaj. I to zrobiłem.
Na koniec pojawił się też luźniejszy akcent:
Mówiłem sobie, że w tym roku nie będę pił. Ale trudno – będę świętował. Zostaję w Las Vegas do środy. Będę imprezował tylko z trenerami. Kocham tych wariatów. Spotkam się z tatą i będę po prostu szczęśliwy.
Dla Jakuba Wikłacza była to druga wygrana w UFC i zarazem najmocniejsze potwierdzenie, że może realnie myśleć o miejscu w czołówce kategorii koguciej.
Zobacz także: Jakub Wikłacz: „Chcę zostać mistrzem UFC”
źródło: UFC News (X)
“The hardest fights make you mentally tough.”
Jakub Wiklacz (@jakub_wiklacz) knew he was in for a tough fight with Muin Gafurov but was happy to get the last-second submission win. #UFCVegas113
Complete Prelim Results ➡️ https://t.co/7YIRv90l09 pic.twitter.com/OlOv0x2E1P
— UFC News (@UFCNews) February 7, 2026
