Roberto Soldić ma za sobą udany debiut w UFC. Były podwójny mistrz KSW pokonał Khaosa Williamsa jednogłośną decyzją sędziów na UFC 332, choć pierwsza runda dostarczyła mu ogromnych problemów. „RoboCop” dwukrotnie znalazł się na deskach, ale w dwóch kolejnych odsłonach przejął kontrolę nad pojedynkiem i ostatecznie pewnie zwyciężył.

Debiut Roberto Soldicia w UFC nie rozpoczął się po jego myśli. Khaos Williams już w pierwszej rundzie dwukrotnie posłał Chorwata na deski, jednak „RoboCop” zachował spokój i nie dał się skończyć przed czasem.

W kolejnych dwóch rundach Soldić zaprezentował się znacznie lepiej, wykorzystując swoje umiejętności w różnych płaszczyznach. Ostatecznie sędziowie wskazali Chorwata jako zwycięzcę po pełnych trzech rundach.

Sam zawodnik po walce podkreślił, że wiedział, iż Williams będzie bardzo wymagającym rywalem. Zwrócił również uwagę na jego odporność na ciosy.

Jestem bardzo podekscytowany. Jestem szczęśliwy, że mogłem rywalizować z najlepszymi na świecie, na największej scenie świata. Odnoszę pierwsze zwycięstwo. Khaos to szalony, bardzo trudny przeciwnik. Z jakiegoś powodu nigdy nie został znokautowany. Próbowałem go skończyć, ale przyjmował moje ciosy jak szalony. Nie spieszyłem się. Wziąłem zwycięstwo i przechodzę do następnej walki.

„Nie muszę już niczego udowadniać”

Soldić nie ukrywał, że debiut w UFC wiązał się z pewną presją. Chorwat zaznaczył jednak, że nie czuł potrzeby udowadniania swojej wartości po latach sukcesów w europejskim MMA.

Nie aż tak. Nie, ponieważ nie muszę niczego udowadniać. Udowodniłem już swoją wartość w Europie. Przyjechałem tutaj, żeby cieszyć się tym, co kocham, czyli treningami i walką. Oczywiście była pewna presja, jak przed każdą walką, ale idę do przodu i chcę kończyć kolejnych zawodników. To jest pewnego rodzaju presja, ale nic szalonego, co uniemożliwiałoby mi walkę. Niektórzy zawodnicy mają ogromną presję i chcą coś pokazać, ale niczego nie pokazują. Ja po prostu przyszedłem tutaj, żeby cieszyć się tym, co lubię robić.

„Jestem kompletnym zawodnikiem”

Soldić do pojedynku z Williamsem przystępował po krótkim okresie przygotowawczym. Jak przyznał, nie był to dla niego jednak problem, ponieważ pozostawał w regularnym treningu.

Zawsze jestem w treningu. Zawsze jestem przygotowany na trzyrundowe walki. Cały czas trenuję, jestem pełnoetatowym, profesjonalnym zawodnikiem. Nigdy się nie poddaję, zawsze idę do przodu. Kiedy wysłali mi kontrakt na walkę z Khaosem, miałem około czterech tygodni. Przyjechałem do Las Vegas na trzy tygodnie. Jestem zawsze w formie. Muszę tylko przygotować strategię i mogę walczyć z każdym.

Chorwat był również zadowolony z tego, że podczas debiutu mógł zaprezentować więcej niż tylko swoje umiejętności stójkowe.

Jestem kompletnym zawodnikiem. Potrafię się bić w zapasach, mam kondycję, mam dobrą stójkę, mam też swoje oczy. Jestem kompletnym zawodnikiem. Dzisiaj to pokazałem. Teraz przechodzę do kolejnej walki. Zawsze jest przestrzeń, żeby nauczyć się nowych rzeczy. Cały czas się uczę i nigdy nie patrzę w przeszłość. Zawsze patrzę w przyszłość. Jestem przyszłością.

Soldić nie chce jeszcze wywoływać nazwisk

Po zwycięskim debiucie Soldić nie wskazał konkretnego rywala, z którym chciałby zmierzyć się w następnej walce. „RoboCop” zamierza najpierw odpocząć, a następnie wspólnie ze swoim sztabem zdecydować o kolejnym kroku.

Nie wiem. Chcę po prostu odpocząć kilka razy i zobaczymy z moim menadżmentem. Zobaczymy z Daną, Hunterem i resztą zespołu. Oni zdecydują, z kim będę walczył. Nie chcę teraz nikogo wywoływać. Chcę po prostu iść krok po kroku.

Soldić rozpoczyna więc swoją przygodę z UFC od zwycięstwa. Po trudnej pierwszej rundzie Chorwat odnalazł właściwy rytm, przejął kontrolę nad pojedynkiem i jednogłośnie wypunktował Williamsa.

Zobacz także: UFC 332 – wyniki. Soldić pokonuje Williamsa, Silva nową mistrzynią

źródło: rozmowa Roberto Soldicia z UFC News po UFC 332 | foto: Jeff Bottari/Zuffa LLC