To nie jest zwykły powrót. Jiri Prochazka wchodzi do walki o pas z zupełnie inną głową, a kilka dni po starciu może zostać ojcem. Czech jasno daje do zrozumienia – kończy się czas eksperymentów, zaczyna się konkret.
Już 11 kwietnia na gali UFC 327 w Miami Jiri Prochazka stanie do walki wieczoru z Carlosem Ulbergiem o pas kategorii półciężkiej. Dla byłego mistrza to nie tylko kolejna szansa na złoto, ale też moment przełomowy w życiu prywatnym.
„To koniec zabawy. Idę po pas”
Prochazka nie ukrywa, że nadchodząca walka będzie inna niż wszystkie poprzednie. Czech zapowiada bardziej zdyscyplinowaną, skupioną wersję samego siebie:
Jeśli zobaczycie nową wersję mnie, to właśnie teraz. Całe przygotowania są o tym, żeby być bardziej profesjonalnym, traktować wszystko poważniej. Koniec zabawy, koniec eksperymentów. Idę tam, żeby wygrać.
Zawodnik przyznaje, że wcześniej pozwalał sobie na więcej luzu i improwizacji, ale tym razem stawia na skuteczność i konkretny cel – odzyskanie pasa.
Dziecko tuż po walce. „To jak film”
Dodatkowym elementem tej historii jest fakt, że kilka dni po walce Prochazka zostanie ojcem. Termin porodu przypada niemal dokładnie na datę gali.
To jak film. Najpierw walka o pas, a zaraz potem narodziny dziecka. Ale kiedy klatka się zamyka, wszystko inne znika. Liczy się tylko walka.
Czech podkreśla jednak, że sytuacja daje mu dodatkową motywację i presję, którą – jak sam mówi – lubi.
Analiza walki Holloway vs. Oliveira
Prochazka odniósł się także do pojedynku Maxa Hollowaya z Charlesem Oliveirą, wskazując wyraźnie różnicę fizyczną i przewagę Brazylijczyka:
Oliveira był na innym poziomie siły i parteru. Max pokazał świetną defensywę, ale było widać, że walczy z dużo większym rywalem.
Ulberg? „Zatrzymam go”
Mimo szacunku do rywala, Prochazka jasno określił swój plan na walkę wieczoru:
To bardzo dobry striker, poukładany zawodnik. Ma serię zwycięstw. Ale ja go zatrzymam. Zdobędę pas, to wszystko.
BMF w wadze półciężkiej?
Czech rzucił też ciekawą koncepcję dotyczącą pasa BMF w kategorii półciężkiej:
BMF powinien wygrać ten, kto stoi w środku oktagonu przez całą walkę i idzie w czystą przemoc. Tak jak zrobił to Max Holloway.
„Jestem gotowy na wszystko”
Prochazka zdradził również, że zmienia swoje podejście do życia i kariery – m.in. po ryzykownych treningach, które skłoniły go do refleksji nad odpowiedzialnością.
Zrozumiałem, że to już nie jest tylko o mnie. Muszę być bardziej odpowiedzialny. Być mężczyzną.
Zobacz także: Tyle UFC miało zaoferować Jonowi Jonesowi. Były mistrz ujawnia szczegóły
źródło: Michael Bisping / YouTube | foto: Getty Images
