Połączenie Professional Fighters League z Most Valuable Promotions ma stworzyć nową globalną organizację sportów walki działającą pod marką MVP MMA. John Martin, który pozostanie na stanowisku CEO, szczegółowo wyjaśnił, dlaczego obie firmy zdecydowały się na fuzję oraz co każda ze stron wnosi do nowego projektu. Szef organizacji odniósł się również do lekceważących słów Dany White’a, który stwierdził, że połączone PFL i MVP nie będą sprzedawać biletów, a nikt nie będzie ich oglądał.

Informacja o połączeniu PFL i Most Valuable Promotions była jednym z najważniejszych wydarzeń w świecie sportów walki w ostatnich miesiącach. Nowa organizacja ma funkcjonować pod szyldem MVP, a pełne uruchomienie projektu zaplanowano na początek 2027 roku. W rozmowie z Arielem Helwanim, John Martin po raz pierwszy tak szczegółowo opowiedział o kulisach całej transakcji. Co ciekawe, pomysł nie narodził się wyłącznie po jednej stronie. Obie firmy niezależnie od siebie zaczęły dostrzegać, że mogą wzajemnie uzupełnić swoje największe braki.

Martin wspominał, że wcześniej pojawił się w programie Helwaniego i przyznał, że PFL rozważa zmianę marki. Jednym z analizowanych wariantów był powrót do nazwy Bellator. Niedługo później skontaktował się z nim Nakisa Bidarian, współzałożyciel MVP.

Powiedział: „Jeśli myślicie o rebrandingu PFL, dlaczego nie porozmawiamy? Jest tutaj większy pomysł”. Ironia polegała na tym, że sam myślałem o czymś podobnym i zamierzałem się z nim skontaktować.

Martin szybko zorientował się, że obie organizacje mają dokładnie to, czego brakuje drugiej stronie. PFL posiadało rozbudowaną strukturę sportową, dużą grupę zawodników, międzynarodową dystrybucję oraz doświadczenie w prowadzeniu organizacji MMA. MVP z kolei dysponowało czymś, czego PFL przez długi czas nie potrafiło skutecznie zbudować – ogromną zdolnością do przyciągania uwagi odbiorców spoza hardcore’owej grupy fanów sportów walki.

To, co robiło MVP, było dla mnie bardzo interesujące, ponieważ nie robili tego, co my. Mieli strategiczną relację z Netflixem, mieli Jake’a Paula i wielkie wydarzenia na największej platformie wideo na świecie. Docierali daleko poza hardcore’owych fanów sportów walki, do odbiorców casualowych, a nam nie udało się zrobić czegoś takiego.

Z drugiej strony MVP musiało w przypadku wejścia na poważnie do MMA zbudować od podstaw coś, co PFL miało już gotowe.

My mieliśmy światowej klasy roster zawodników MMA, globalną infrastrukturę, partnerstwa z 34 mediami na całym świecie i wszystkie możliwości monetyzacji przychodów już na miejscu. Pomyślałem więc: oni mają coś, czego my potrzebujemy, a my mamy coś, czego oni potrzebują.

Według Martina samodzielne osiągnięcie tego samego poziomu przez którąkolwiek ze stron zajęłoby wiele lat i wymagało ogromnych nakładów finansowych. Fuzja miała więc pozwolić obu firmom skrócić tę drogę.

Sześć godzin rozmów i decyzja o połączeniu

Martin po pierwszym kontakcie z Bidarianem nie chciał jednak podejmować decyzji wyłącznie na podstawie krótkiej rozmowy. Poleciał do Londynu, gdzie spotkał się z przedstawicielem MVP, a następnie wspólnie z inwestorem Sadepem Ramanim kontynuował rozmowy w Hiszpanii.

Jak sam przyznał, pierwsze spotkanie z Bidarianem trwało około sześciu godzin.

Usiedliśmy z Nikisą chyba na sześć godzin. Krążyliśmy wokół tego pomysłu, rozmawialiśmy o tym, co oznaczałby dla sportu i przyszłości naszych firm. Zaczęliśmy dostrzegać, że możemy w pewnym sensie zmniejszyć ryzyko i po obu stronach przyspieszyć rozwój.

To właśnie wtedy narodziła się wizja stworzenia organizacji, która miałaby znacznie mocniejszą pozycję na rynku niż osobno działające PFL i MVP.

Zaczęliśmy być naprawdę podekscytowani pomysłem, że możemy solidnie ugruntować drugą pozycję w sportach walki, z realną ścieżką rozwoju, innym pomysłem, produktem i wizją. Mogliśmy to zrobić właściwie tylko razem.

Martin przyznał, że początkowo obie strony chciały sfinalizować transakcję przed wydarzeniem MVP z 16 maja. Nie udało się jednak zamknąć wszystkich formalności na czas.

Ostatecznie decyzja została przesunięta, a wydarzenie odbyło się już z Martinem jako obserwatorem całego przedsięwzięcia. To właśnie wtedy CEO PFL miał zobaczyć na własne oczy potencjał, jaki daje połączenie obu organizacji.

„MVP miało coś, czego PFL nie potrafiło zrobić”

Martin był pod dużym wrażeniem wydarzenia MVP, które zgromadziło 16,5 tys. kibiców na trybunach. Szczególnie istotny był dla niego fakt, że karta potrafiła połączyć różne grupy odbiorców.

Jednocześnie uważał, że obecność zawodników PFL mogłaby jeszcze bardziej podnieść sportową wartość takich wydarzeń.

To właśnie ten kontrast stał się jednym z fundamentów całego projektu.

MVP miało umiejętność tworzenia wielkich wydarzeń i przyciągania uwagi, natomiast PFL posiadało gotowy produkt sportowy. Połączenie tych dwóch elementów ma sprawić, że nowa organizacja będzie w stanie dotrzeć zarówno do zagorzałych kibiców MMA, jak i do odbiorców, którzy wcześniej nie interesowali się sportami walki.

Dlaczego nowa organizacja będzie nosiła nazwę MVP?

Helwani dopytał Martina, czy w praktyce PFL przejęło MVP, czy może stało się odwrotnie.

Martin nie pozostawił większych wątpliwości.

To naprawdę jest fuzja.

Strony nie ujawniły szczegółów finansowych transakcji, ale według Martina nie chodziło o to, by za wszelką cenę ustalać, która firma była warta więcej. Obie strony miały skupić się na strategicznej wartości połączenia.

Co ciekawe, pomysł, aby to właśnie nazwa MVP została wykorzystana przy nowym projekcie, pojawił się bardzo szybko.

Pierwsza rozmowa telefoniczna, jaką odbyłem z Nikisą przed wylotem do Londynu, wyglądała mniej więcej tak: powiedział, że jego zdaniem PFL powinno przejąć nazwę MVP. Powiedziałem: „Zrobione”. To było takie proste.

Martin uważa, że świeża marka może również pomóc odciąć się od problemów, które przez lata narosły wokół PFL.

Uważam, że marka PFL bardzo ucierpiała. Kiedy zaczynałem tutaj pracę i pukałem do wielu drzwi, niektórzy ludzie po prostu nie chcieli ich otworzyć, ponieważ myśleli o tym, czym PFL było w przeszłości.

Dlatego nowy projekt ma być czymś więcej niż zwykłą zmianą logo.

To jest reboot i rebranding, ale na sterydach. To coś znacznie większego.

MVP MMA wystartuje w 2027 roku

Martin potwierdził, że obecny plan zakłada zakończenie 2026 roku pod szyldem PFL, a od początku 2027 roku rozpoczęcie działalności nowego produktu MMA.

Nie oznacza to jednak, że przez najbliższe miesiące nic się nie będzie działo. Martin i jego współpracownicy mają wykorzystać ten czas na integrację obu firm, rozmowy z partnerami medialnymi oraz przygotowanie nowego produktu.

Mówimy wewnętrznie: teraz zaczyna się ciężka praca. Jest obietnica, ale teraz musimy przełożyć ją na praktykę. Ustaliliśmy realistyczny harmonogram – chcemy uruchomić nowy produkt MVP na początku 2027 roku.

Jednym z najważniejszych elementów pozostaje znalezienie odpowiedniego partnera medialnego. Martin nie chciał zdradzić szczegółów prowadzonych negocjacji, ale ujawnił bardzo istotny fakt.

W ciągu zaledwie 24 godzin od ogłoszenia fuzji do przedstawicieli nowego projektu zgłosiło się sześć podmiotów zainteresowanych potencjalną współpracą.

W ciągu 24 godzin od ogłoszenia sześciu partnerów lub potencjalnych partnerów skontaktowało się z nami i powiedziało: „To wygląda na coś dużego. Chcielibyśmy mieć pewność, że rozmawiamy”.

Martin nie zamierza jednak jeszcze triumfować.

Będę czuł się lepiej, kiedy wszystko będzie już zrobione. Nie chodzę z przesadną pewnością siebie. Teraz musimy dostarczyć produkt.

Wśród potencjalnych partnerów znalazł się również Netflix. Martin potwierdził, że rozmowy z platformą się odbyły, choć nie chciał ujawnić ich szczegółów.

Odpowiedź na słowa Dany White’a

Wkrótce po ogłoszeniu fuzji o projekt został zapytany Dana White. Szef UFC zareagował wyjątkowo lekceważąco, twierdząc, że połączenie dwóch organizacji, które jego zdaniem nie sprzedają biletów i nie są oglądane, nie zmieni ich sytuacji.

Weźmy dwie organizacje, które nie sprzedają biletów i których nikt nie ogląda, połączmy je i stwórzmy większą firmę, która również nie będzie sprzedawać biletów i której nikt nie będzie oglądał.

White podkreślił również, że nie uważa PFL ani MVP za konkurencję dla UFC i stwierdził, że jego organizacja znajduje się obecnie na zupełnie innym poziomie. Martin został zapytany przez Helwaniego o jego reakcję na te słowa.

Nie zamierzał wdawać się w otwartą wojnę z prezesem UFC.

To było spodziewane.

Po chwili dodał jednak coś, co pokazuje, że w przeciwieństwie do wcześniejszych lat traktuje obecny projekt jako realną próbę zbudowania mocnego numeru dwa w światowych sportach walki.

Uważam, że to świetne. Myślę, że miało to ogromny sens.

Martin nie zgadza się przede wszystkim z założeniem, że połączenie PFL i MVP jest jedynie próbą ratowania dwóch podupadających marek. Jego zdaniem obie firmy miały zupełnie inne aktywa, które po połączeniu mogą stworzyć znacznie silniejszy produkt.

Co więcej, Martin zwrócił uwagę na pewien paradoks. Dana White twierdzi, że PFL i MVP nie są dla UFC konkurencją, ale jednocześnie UFC zaczęło aktywnie walczyć o uwagę tych samych zawodników i rynek talentów.

Jestem pewien, że on zwraca na to uwagę. Ale ja się uśmiecham. Podoba mi się to. To jest właśnie ta fajna część.

„UFC nie jest jedynym miejscem, w którym są świetni zawodnicy”

Jednym z głównych celów Martina jest udowodnienie, że różnica między rosterem UFC a zawodnikami występującymi w PFL nie jest tak duża, jak często przedstawia się ją w dyskusjach kibiców.

Według niego organizacja posiada już zawodników, którzy mogliby rywalizować na najwyższym poziomie UFC. Połączenie z MVP ma natomiast zwiększyć możliwości pozyskiwania kolejnych talentów i przede wszystkim zapewnić im większą ekspozycję.

Martin podkreślił, że w ostatnich miesiącach organizacja podpisała niemal 20 nowych zawodników i nadal aktywnie poszukuje kolejnych.

Różnica między jakością UFC a naszą jakością nie jest tak duża, jak mówię od dawna. Nikt mnie nie słuchał, ale teraz mamy na to dowody. Musimy dalej ciężko pracować, żeby dostarczać kolejnych dowodów.

Według CEO właśnie to ma być jednym z największych wyzwań dla MVP MMA. Nie samo pozyskanie zawodników, lecz stworzenie platformy, która sprawi, że kibice będą chcieli ich oglądać.

Nie tylko MMA. Martin chce stworzyć nowy model sportów walki

Jedną z najciekawszych części rozmowy była wizja Martina dotycząca przyszłości całego projektu. CEO nie chce ograniczać nowej organizacji wyłącznie do MMA.

Jego zdaniem przyszłość sportów walki może polegać na umożliwieniu zawodnikom zarabiania pieniędzy na różne sposoby – w MMA, boksie, a nawet w potencjalnych formułach hybrydowych.

Wierzę, że przyszłość sportów walki będzie polegała na możliwości oferowania zawodnikom wielu sposobów zarabiania na życie. Jeśli ktoś chce przyjść i walczyć w boksie, powinien móc to zrobić. Jeśli chce MMA, również. Jeśli mamy jakiś hybrydowy crossover w małych rękawicach, możemy to eksplorować.

To właśnie doświadczenie MVP miało przekonać Martina, że taki model może działać.

Dobrze jest widzieć dodatkowe możliwości zarabiania i pozostawania w świadomości fanów. Myślę, że to bardzo interesująca perspektywa.

Tym samym nowa organizacja nie musi być wyłącznie „drugim UFC”. Martin chce stworzyć produkt, który będzie funkcjonował według nieco innych zasad i pozwoli zawodnikom korzystać z różnych możliwości.

„Fighter first” ma być czymś więcej niż sloganem

Kolejnym filarem nowego projektu ma być filozofia „fighter first”. Martin przyznał, że samo używanie tego hasła niczego nie oznacza, dlatego razem z zespołem chce stworzyć konkretne rozwiązania, które przełożą je na praktykę.

Chodzi nie tylko o wynagrodzenia.

Łatwo powiedzieć: jesteśmy organizacją stawiającą zawodników na pierwszym miejscu. Ale wtedy pojawia się pytanie: co to właściwie oznacza, kiedy przechodzimy do praktyki? Pracujemy nad tym, jak to zdefiniować.

Nowe MVP ma również umożliwiać zawodnikom rozwijanie własnych marek, występy w różnych dyscyplinach oraz korzystanie z platformy promocyjnej organizacji.

Martin wskazał jako przykład potencjalną sytuację, w której zawodnik MMA po raz pierwszy wystąpiłby w zawodowym pojedynku bokserskim.

Pierwszy raz, kiedy podpiszemy zawodnika MMA do walki bokserskiej, będziemy to świętować. To może przybierać wiele różnych form.

Martin: „Nigdy nie wybrałbym łatwiejszej drogi”

Na koniec rozmowy Helwani zwrócił uwagę, że w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy Martin przeszedł w PFL ogromną drogę – od ratowania sytuacji finansowej organizacji, przez zmianę modelu sportowego, aż po stworzenie projektu z MVP.

Sam Martin przyznał, że łatwiej byłoby mu po prostu pozostać przy dotychczasowym modelu.

Nikt nie jest winny poza mną. Moje codzienne życie byłoby znacznie łatwiejsze, gdybym po prostu pozostał przy dotychczasowym kursie. Ale nigdy tak nie grałem. Zawsze wybierałem trudniejszą drogę, jeśli uważałem, że jest właściwa.

W jego opinii fuzja PFL z MVP jest właśnie takim przypadkiem.

Nie chodzi wyłącznie o zmianę nazwy czy połączenie dwóch rosterów. Martin chce stworzyć organizację, która będzie miała mocniejszą pozycję medialną, większy zasięg, możliwości działania w MMA i boksie, a przede wszystkim będzie w stanie przyciągać do sportów walki nowych odbiorców.

Na odpowiedź, czy rzeczywiście uda się zrealizować tę wizję, trzeba będzie poczekać do 2027 roku. Ostatecznie o powodzeniu całego projektu zdecyduje jednak to, czy Martinowi, Bidarianowi i Paulowi uda się przełożyć ambitne założenia na działający produkt, który rzeczywiście przyciągnie zawodników, partnerów medialnych i kibiców.

Zobacz także: Mauricio Ruffy o walce z Tsarukyanem: „To prawdopodobnie najtrudniejsze wyzwanie w mojej karierze”

źródło: rozmowa Johna Martina z Arielem Helwanim w programie The Ariel Helwani Show