To może być definitywny koniec jednej z największych karier w historii MMA. Jon Jones ponownie zabrał głos i tym razem nie pozostawił złudzeń – nie zamierza już wracać do klatki.
Były mistrz dwóch kategorii wagowych od lat balansował między powrotami a przerwami. Ostatni raz widzieliśmy go w akcji w 2024 roku, gdy obronił pas wagi ciężkiej. Teraz jednak wygląda na to, że rozdział sportowy został zamknięty.
„Nie ma już fightera”
Jon Jones jasno określił swoją obecną sytuację – to nie jest kolejna chwilowa przerwa.
Moje rękawice są odwieszone. Teraz odpoczywam. Jest biznesowy Jon Jones, nie ma już fightera. Jestem biznesmenem.
To najmocniejsza deklaracja od miesięcy i sygnał, że tym razem decyzja może być ostateczna.
Niedoszła walka i napięcia z UFC
W ostatnim czasie pojawiały się spekulacje o jego powrocie przy okazji gali w Białym Domu. Sam Jones liczył nawet na walkę o pas wagi ciężkiej z Alexem Pereirą.
Temat szybko upadł, a Dana White zdementował jakiekolwiek poważne negocjacje. Sytuacja doprowadziła do napięcia między stronami, a zawodnik publicznie sugerował nawet chęć zwolnienia z kontraktu.
Nawet bare-knuckle nie wchodzi w grę
Podczas jednego z ostatnich wydarzeń Jones został zapytany o potencjalny start w formule walk na gołe pięści. Reakcja była jednoznaczna.
Nie sądzę, żebym mógł to zrobić. Nie chcę być uderzany.
To tylko potwierdza – legenda MMA nie planuje już żadnych powrotów, nawet w innych formułach.
Koniec wielkiej ery
Ostatni występ Jonesa miał miejsce na UFC 309, gdzie pokonał Stipe Miocicia i obronił pas wagi ciężkiej. Była to jego druga walka w tej kategorii po dominacji w dywizji półciężkiej, gdzie zapisał się jako jeden z najlepszych zawodników w historii.
Dziś wszystko wskazuje na to, że „Bones” definitywnie zamyka karierę – tym razem bez powrotów i bez kolejnych zapowiedzi.
Zobacz także: Tyle UFC miało zaoferować Jonowi Jonesowi. Były mistrz ujawnia szczegóły
źródło: Red Corner MMA | foto: MMA Weekly
