Jorge Masvidal nie zgadza się z opinią, że Islam Makhachev jest nudnym zawodnikiem, choć przyznaje, że jego styl nie należy do najbardziej widowiskowych. Były pretendent do pasa UFC uważa, że problem leży przede wszystkim po stronie rywali, którzy po sprowadzeniu przez Dagestańczyka często skupiają się wyłącznie na przetrwaniu. Masvidal wskazał również zawodników, którzy jego zdaniem mogliby sprawić Makhachevowi największe problemy.
Islam Makhachev po raz kolejny znalazł się w centrum dyskusji dotyczącej atrakcyjności swojego stylu. Mistrz kategorii półśredniej podczas UFC 330 pokonał jednogłośną decyzją sędziów Iana Machado Garry’ego, odnosząc kolejne zwycięstwo w dominującym stylu.
W trakcie gali w Filadelfii część kibiców reagowała gwizdami na poczynania Dagestańczyka. Po zakończeniu pojedynku ponownie pojawiły się więc głosy, że Makhachev, mimo ogromnej skuteczności, nie gwarantuje najbardziej emocjonujących walk.
Z takim określeniem zdecydowanie nie zgadza się Jorge Masvidal, który w rozmowie z Erikiem Cerminarą z Full Send MMA dokładnie przeanalizował styl aktualnego mistrza.
„Nie jest nudnym zawodnikiem”
Masvidal nie próbował przedstawiać Makhacheva jako najbardziej widowiskowego zawodnika w UFC. Jego zdaniem nazywanie go nudnym jest jednak zdecydowanie zbyt daleko idącym uproszczeniem.
Były pretendent do pasa zwrócił uwagę przede wszystkim na to, co dzieje się po sprowadzeniach. Jego zdaniem Makhachev nie ogranicza się do kontroli przeciwnika, ale regularnie poszukuje poddań oraz możliwości zadawania obrażeń w parterze. Problem polega na tym, że zawodnicy znajdujący się pod nim często robią wszystko, aby uniemożliwić mu rozwinięcie akcji.
Powiem, że nie jest najbardziej nastawionym na akcję zawodnikiem, ale zdecydowanie nie jest nudnym zawodnikiem. Walka z JDM-em była trochę wolniejsza, ale Makhachev cały czas szuka poddań. Szuka ground and pound. Tylko że czasami ci goście są na tyle elitarni na jego poziomie, że jedyne, co mogą zrobić, to go blokować. Kiedy Makhachev cię sprowadza i jest w półgardzie, wielu zawodników po prostu zamyka się jak małż. Zaciskają się, żeby nie pozwolić mu przejść dalej i niewiele więcej robią. A w tym samym czasie on ma dobrą pozycję, próbuje zadawać obrażenia i szuka poddania.
Zdaniem Masvidala właśnie ten element sprawia, że odpowiedzialności za przebieg walk Makhacheva nie można zawsze przerzucać na samego mistrza.
Dagestańczyk jest grapplerem i jego naturalnym celem jest sprowadzenie walki do płaszczyzny, w której ma największą przewagę. Jeżeli przeciwnik po znalezieniu się na plecach skupia się wyłącznie na przetrwaniu, pojedynek siłą rzeczy może zwolnić.
„On robi dokładnie to, co powinien”
Masvidal uważa, że krytycy Makhacheva często pomijają jeden istotny szczegół. Zawodnik nie może zmusić przeciwnika do podjęcia ryzyka.
Jeżeli rywal wie, że każda próba agresywnej pracy z dołu może zakończyć się kolejnym przejściem pozycji, ground and poundem albo poddaniem, naturalną reakcją jest ograniczenie aktywności.
To trudne, stary. Wielu zawodników po prostu zamyka się przy nim. A on robi dokładnie to, co powinien. Jest przede wszystkim grapplerem. Ma sprowadzać tych gości i ich niszczyć w parterze. Dlatego absolutnie nie uważam go za nudnego zawodnika.
Masvidal zwrócił również uwagę, że pojedynek z Garrym był pod tym względem ciekawszy niż część wcześniejszych występów Makhacheva. Irlandczyk był w stanie skutecznie bronić niektórych prób zapaśniczych i kilkukrotnie odwracał pozycję, wykorzystując swoją długość oraz technikę.
To sprawiło, że mistrz musiał momentami pracować znacznie ciężej, aby odzyskać kontrolę.
„Potrzebujemy kogoś, kto będzie w stanie z nim wrócić na nogi”
Zdaniem Masvidala receptą na bardziej widowiskową walkę z Makhachevem jest znalezienie zawodnika, który nie tylko będzie potrafił bronić obaleń, ale również sam będzie stanowił realne zagrożenie zapaśnicze.
Były zawodnik UFC wskazał, że trudno oczekiwać otwartej wojny, kiedy jedna ze stron może niemal całkowicie kontrolować miejsce, w którym toczy się pojedynek.
Trudno znaleźć faceta, którego możesz tam sprowadzić, żeby walczył z Makhachevem zapaśniczo. Kogoś, kto może się z nim siłować, zostać sprowadzonym i bez problemu wrócić na nogi, a może nawet samemu go obalić. To sprawiłoby, że wszystko byłoby o wiele bardziej ekscytujące. Ale kiedy Makhachev może kontrolować to, gdzie odbywa się walka, jest ciężko. I on robi to, co powinien robić.
„To światowej klasy broń”
Masvidal był również pod ogromnym wrażeniem jednego elementu stójki Makhacheva, który w ostatnim czasie stał się jednym z jego najgroźniejszych narzędzi.
Chodzi oczywiście o wysokie kopnięcie. Mistrz trafił nim Garry’ego podczas UFC 330 i był blisko zakończenia pojedynku przed czasem.
Masvidal uważa, że skuteczność tego kopnięcia nie wynika wyłącznie z jego technicznego wykonania. Kluczowe znaczenie ma sposób, w jaki Makhachev wykorzystuje zagrożenie obaleniem, aby zmusić przeciwnika do błędnej reakcji.
Nie byłem zaskoczony tym wysokim kopnięciem. Absolutnie nie. On pięknie wyprowadził je z klinczu. Ten kopniak jest światowej klasy bronią. Każdy, kto z nim walczy, musi się go obawiać. To dlatego, że on tak dobrze zmienia poziomy. Zmienia poziom i nic nie robi. Zmienia poziom, udaje. Zmienia poziom, schodzi po nogi, a potem wypuszcza tę baseballową pałę. To jest przerażające, bo jeśli źle odczytasz jego zamiary i zejdziesz w dół, żeby przewidzieć obalenie, ta baseballowa pała może cię uśpić.
Były zawodnik UFC zwrócił uwagę, że Garry miał sporo szczęścia, ponieważ Makhachev trafił go stopą, a nie piszczelem.
Miał szczęście, że trafił go stopą w twarz. Nie trafił piszczelem w skroń. Gdyby tak się stało, byłoby po walce. Nie chodzi o to, że stopa nie może zrobić roboty. Stopa w twarz albo w podbródek również może skończyć walkę. Ale nie ma porównania z piszczelem. Kiedy widzisz, że piszczel dotyka czegokolwiek – szyi, szczęki, skroni, gdziekolwiek na głowie – to jest zupełnie inna gra.
Masvidal wskazuje zawodników, którzy mogą zagrozić Makhachevowi
Rozmowa szybko zeszła również na potencjalnych przeciwników dla mistrza. Prowadzący zasugerował Seana Brady’ego jako zawodnika, który mógłby zaoferować Makhachevowi interesującą rywalizację zapaśniczą.
Masvidal nie jest jednak przekonany, że Brady byłby właściwym wyborem.
Bez obrazy dla Seana Brady’ego, ale nie sądzę, żeby to był gość do walki z Makhachevem. Jego styl pod względem grapplingu nie jest zły, ale uważam, że Makhachev poradziłby sobie z nim również w stójce.
Zamiast Brady’ego Masvidal od razu wskazał Michaela Moralesa. Ekwadorczyk, który ma za sobą mocne zaplecze zapaśnicze i judo, zdaniem byłego pretendenta może być znacznie trudniejszym stylistycznie przeciwnikiem.
Gdybym był Daną Whitem w tej cholernej sytuacji, wybrałbym Michaela Moralesa.
Masvidal docenił przede wszystkim rozmiary Moralesa, jego niepokonany rekord oraz fakt, że poradził sobie z elitarnym grapplerem w osobie Brady’ego.
Jednocześnie przyznał, że wciąż nie widzieliśmy pełnego arsenału Ekwadorczyka.
Yaroslav Amosov? „To byłby najtrudniejszy test”
Jeszcze wyżej Masvidal ocenia jednak Yaroslava Amosova. Były mistrz Bellatora nie znajduje się obecnie na miejscu w rankingu, które gwarantowałoby mu natychmiastową walkę o pas, ale zdaniem Masvidala jego umiejętności sprawiają, że powinien być rozwijany znacznie szybciej.
Były zawodnik American Top Team zna Amosova z treningów od wielu lat i właśnie dlatego jego opinia na temat Ukraińca jest wyjątkowo mocna.
Jeśli ktoś powiedziałby mi: „Masz 1000 dolarów i wybierz zawodnika, który ma największe szanse pokonać Makhacheva”, powiedziałbym Yaroslav. Ma zapasy, żeby rywalizować z każdym. Potrafi wejść do wyższej kategorii i walczyć z Chimaevem. Potrafi walczyć z Makhachevem. Trenowałem z nim przez większą część ostatnich siedmiu czy ośmiu lat. To prawdopodobnie najlepszy grappler, z jakim kiedykolwiek trenowałem. Bez dwóch zdań. Mówię o gościu, który potrafi wszystko – zapasy, brazylijskie jiu-jitsu, judo. To jest naprawdę wyjątkowy zawodnik.
Masvidal uważa wręcz, że Amosov mógłby zdominować Brady’ego.
Jeśli Yaroslav zmierzyłby się z Seanem Bradym, cały świat zobaczyłby, jak dobry naprawdę jest ten gość. Uważam, że mógłby wygrać 30-27, a nawet skończyć Brady’ego później w walce.
Dla Masvidala problemem pozostaje przede wszystkim pozycja Amosova w rankingu. Były mistrz Bellatora jego zdaniem zasługuje na szybkie zestawienie z zawodnikiem ze ścisłej czołówki.
Na ten moment nie wiadomo, kto będzie kolejnym rywalem Makhacheva. Po UFC 330 jedno wydaje się jednak pewne – według Masvidala rozwiązaniem problemu „nudnych” walk mistrza nie jest zmiana stylu Dagestańczyka, lecz znalezienie zawodnika, który będzie w stanie zmusić go do pracy w obu płaszczyznach.
Zobacz także: Makhachev GOAT-em? Jon Jones: „Jestem zdezorientowany”
źródło: Full Send MMA – rozmowa Jorge Masvidala z Erikiem Cerminarą | foto: UFC.com

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















