Jorge Masvidal w rozmowie z Danielem Cormierem wrócił do czasów, gdy jako młody zawodnik brał udział w słynnych ulicznych walkach organizowanych na podwórkach w Miami. „Gamebred” opowiedział między innymi o swoim pierwszym występie, który szybko stał się viralem, a także o relacji z legendarnym Kimbo Slicem.

Jorge Masvidal dorastał w Miami, gdzie poznał Kimbo Slice’a. Obaj mieli wspólnych znajomych i w pewnym momencie trafili do tej samej sali treningowej – Freestyle Fighting Academy.

Kimbo był już wówczas rozpoznawalną postacią. Jego nagrania z ulicznych walk zdobywały w internecie ogromną popularność, a Masvidal doskonale zdawał sobie sprawę, jak dużą platformę może stanowić udział w jednym z takich wydarzeń.

Szczególnie z Kimbo po prostu tak się złożyło, że nie dorastaliśmy daleko od siebie. Mieliśmy wspólnych znajomych i trafiliśmy do tej samej sali, Freestyle Fighting Academy. Zaczęliśmy trenować. On miał wtedy chyba już około 10-11 amatorskich walk. Ja miałem za sobą zawody grapplingowe i byłem już na drodze do tego, żeby zająć się MMA na pełen etat.

Masvidal wspominał, że jeden z właścicieli klubu poprosił go o sprawdzenie Kimbo podczas sparingów. Dla młodego zawodnika była to ogromna okazja, ponieważ popularność Slice’a w tamtym okresie była czymś wyjątkowym.

W tamtym czasie, DC, nie wiem, czy pamiętasz, ale kiedy Michael Jackson wrzucał jakiś film, miał milion wyświetleń. Kiedy pojawił się film z Kimbo, było 10 milionów wyświetleń w tydzień. Nie było wtedy czegoś takiego. Kimbo był pierwszą gwiazdą YouTube’a, jaką znałem.

„To była moja droga wyjścia”

Masvidal szybko zrozumiał, że występ na wydarzeniu związanym z Kimbo może być dla niego szansą na przebicie się. Podczas sparingów dał z siebie wszystko, ponieważ chciał udowodnić, że zasługuje na miejsce w karcie.

Pomyślałem wtedy: „Cholera, ten gość rozważa umieszczenie mnie na swojej platformie”. Później przyszliśmy do sali i zaprosili nas na sparingi. Zajechałem sparingpartnerów, których mi przyprowadzili. Powód był taki, że pomyślałem: „To jest moja droga wyjścia. Jeśli dostanę się na tę platformę, na tę kartę, muszę z tego skorzystać”. Pamiętam, że dałem wtedy świetne show.

Kimbo miał wówczas powiedzieć Masvidalowi, że odezwie się do niego za około sześć miesięcy. Tak też się stało, choć zawodnik dowiedział się o szczegółach swojego występu praktycznie w ostatniej chwili.

Dostał dwie godziny na dotarcie na walkę

Organizatorzy długo utrzymywali lokalizację wydarzenia w tajemnicy. Masvidal wyjaśnił, że organizowanie takich walk wiązało się wówczas z ryzykiem wysokich kar i aresztowania, dlatego informacje przekazywano zawodnikom dopiero tuż przed rozpoczęciem wydarzenia.

Pewnego dnia około godziny 10:30 rano Masvidal siedział w samochodzie i jechał po śniadanie do McDonald’s. Wtedy zadzwonił do niego IceyMike.

Powiedział: „Jesteś gotowy?”. Odpowiedziałem: „Jasne”. A on: „Dobra, podam ci teraz lokalizację. Masz dwie godziny, żeby tam dotrzeć”.

Pierwsza walka odbyła się w Liberty City w Miami, za pralnią. Masvidal dotarł na miejsce i zaczął się rozgrzewać, ale wtedy dowiedział się, że przed nim walczyć będzie Kimbo.

Slice zmierzył się z wysokim zawodowym bokserem. Masvidal wspomina, że gdy na miejsce przyjechał samochód Kimbo, atmosfera natychmiast się zmieniła.

Kimbo wysiadł z samochodu, zdjął łańcuch, przekazał go Ice T Mike’owi i wszedł do środka. Stoczył walkę z tym gościem i go pokonał. Bokser dał mu dobrą walkę, ale był zawodowym pięściarzem z około 14 walkami na koncie i miał 6 stóp i 8 cali wzrostu.

Masvidal nie wiedział nawet, z kim walczy

Po zakończeniu pojedynku Kimbo przyszła kolej na Masvidala. Problem w tym, że zawodnik nie wiedział, kto będzie jego przeciwnikiem.

Chwilę później zobaczył swojego rywala i zaczął zastanawiać się, dlaczego organizatorzy nie zestawili go z nim od razu. W jego głowie pojawiła się nawet absurdalna myśl, że skoro ten człowiek najpierw walczy z kimś innym, musi być wyjątkowo niebezpieczny.

Patrzę na gościa, którego mi wystawiają, i pytam: „Z kim ja walczę? Bruce Lee czy Jackie Chan? Z kim ja, do cholery, mam walczyć?”. Pomyślałem: „Ten gość musi być naprawdę dobry”.

Wkrótce jego narożnik wrócił z informacją, która nie poprawiła sytuacji. Rywal właśnie znokautował swojego przeciwnika prawym prostym.

Masvidal postanowił jednak zrobić coś zupełnie odwrotnego niż sugerowali mu ludzie z jego otoczenia.

Powiedział mi: „Trzymaj lewą rękę wysoko. On ma naprawdę dobry prawy”. Pytam: „Co to znaczy?”. Odpowiedział: „Walka się skończyła”.

„Zrobiliśmy wtedy magię”

Masvidal wiedział, że powinien unikać prawej ręki rywala. Jego instynkt podpowiedział mu jednak, żeby zrobić coś zupełnie innego.

Specjalnie zaczął krążyć w stronę jego mocniejszej ręki, chcąc sprawdzić, jak dobry rzeczywiście jest jego przeciwnik. Ryzyko się opłaciło, bo walka szybko przerodziła się w widowisko, które do dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych momentów w karierze „Gamebreda”.

Zrobiliśmy wtedy magię. Walka naprawdę się rozkręciła. Był dużo trudniejszym przeciwnikiem, niż się spodziewałem. Myślałem, że nie będzie to aż tak wysoki poziom, a ostatecznie wyszło coś niesamowitego. Do dziś ludzie rozpoznają mnie bardziej dzięki tym walkom niż czemukolwiek innemu.

Masvidal o Kimbo: „Najwspanialsze serce”

Cormier zapytał również Masvidala o jego relację z Kimbo Slicem. Choć Slice budził ogromny respekt swoim wyglądem i stylem walki, „Gamebred” podkreślił, że prywatnie był zupełnie innym człowiekiem.

Masvidal określił go jako jedną z najpokorniejszych i najżyczliwszych osób, jakie znał.

Wyglądał jak ktoś, kto jest problemem, ale miał najsłodsze serce i był prawdziwym, autentycznym człowiekiem.

Masvidal wspomniał również sytuacje, gdy wychodzili razem coś zjeść. Początkowo ludzie wahali się, czy podejść do Kimbo po zdjęcie, ponieważ jego wygląd mógł onieśmielać. Wystarczyło jednak, że jedna osoba przełamała się i poprosiła o fotografię.

Wystarczyła jedna osoba, która podeszła i poprosiła Kimbo o zdjęcie, i wtedy było już po wszystkim. Robił sobie zdjęcie ze wszystkimi. Później cały lokal chciał zdjęcie. Zawsze też pomagał swojej rodzinie i wszystkim wokół siebie.

Masvidal do dziś podkreśla, że jest wdzięczny Slice’owi za danie mu szansy. Jego zdaniem Kimbo wcale nie musiał otwierać przed nim swojej platformy, a jednak to zrobił.

Zobacz także: „To kompletnie zmieniło moje życie” – Jorge Masvidal wspomina przełomowy moment kariery

źródło: rozmowa Jorge Masvidala z Danielem Cormierem w „DC Show”