Konflikt pomiędzy Joshem Hokitem a Ilią Topurią wciąż żyje własnym życiem. Kilka tygodni po głośnej awanturze podczas konferencji prasowej UFC Freedom 250 niepokonany ciężki ponownie zaatakował mistrza kategorii lekkiej i nie zostawił na nim suchej nitki.
Josh Hokit nie tylko wyśmiał reakcję Topurii na słowa skierowane do Alexa Pereiry, ale również zakwestionował jego przekonanie, że poradziłby sobie z dużo większym rywalem. Amerykanin poszedł jeszcze dalej i ponownie zasugerował, że w przyszłości chętnie zmierzyłby się z Brazylijczykiem.
Do spięcia doszło podczas konferencji prasowej promującej galę UFC Freedom 250. Hokit zaczął prowokować Alexa Pereirę, a w obronie Brazylijczyka niespodziewanie stanął Ilia Topuria. Chwilę później zawodników musiała rozdzielać ochrona, a mistrz wagi lekkiej rzucił w stronę ciężkiego kubkiem.
„Nie potrzebował ochroniarza w postaci Topurii”
Hokit przyznał, że reakcja Topurii była dla niego zaskoczeniem.
To było naprawdę niespodziewane. Patrząc na to teraz, wydaje mi się, że Ilia poczuł presję. W końcu to on miał być główną gwiazdą konferencji, a nagle cała uwaga zaczęła skupiać się na mnie. Może uznał, że musi odzyskać zainteresowanie i dlatego postanowił się w to włączyć.
Zdaniem Amerykanina Pereira doskonale radzi sobie sam i nie potrzebuje nikogo, kto będzie go bronił.
Uważałem to za dość dziwne. Alex rozumie przynajmniej część rzeczy, które do niego mówiłem. Rozumie gesty, rozumie przekaz. Potrafi sam o siebie zadbać. Nie potrzebuje jakiegoś małego ochroniarza, który będzie stawał w jego obronie. Wszyscy jesteśmy zawodnikami. Naprawdę nie wiem, co Ilia wtedy sobie myślał.
„Czy on naprawdę w to wierzy?”
Po konferencji Topuria stwierdził, że gdyby nie obecność ochrony, Hokit wyszedłby z całej sytuacji znacznie gorzej.
Ciężki UFC nie ukrywa, że mocno rozbawiły go te słowa.
Myślicie, że on naprawdę w to wierzy? Może właśnie ta pewność siebie sprawia, że jest tym, kim jest. Być może naprawdę uważa, że mógłby mnie pokonać. Ale szczerze mówiąc, trudno mi to sobie wyobrazić.
Hokit przypomniał również o gigantycznej różnicy warunków fizycznych.
Oczywiście, jeśli stoję z opuszczonymi rękami i trafi mnie idealnie, to każdy może zrobić krzywdę. Ale w jakim świecie nie podnoszę go po prostu z ziemi i nie rzucam na głowę? Jak miałaby wyglądać taka walka? Naprawdę nie wiem.
„Jest mistrzem, ale chce go sprawdzić”
Mimo ostrych słów Hokit przyznaje, że szanuje osiągnięcia Topurii. Znacznie bardziej interesuje go jednak potencjalne starcie z Alexem Pereirą.
Od miesięcy powtarza, że Brazylijczyk miał korzystne zestawienia i nigdy nie mierzył się z zawodnikiem o jego profilu.
Pereira jest teraz jednym z największych nazwisk w wadze ciężkiej. Uważam jednak, że ludzie trochę przesadzają z oceną jego umiejętności. Nie odbieram mu tego, co zrobił z Adesanyą, bo to była wielka rywalizacja. Ale większość jego przeciwników była przede wszystkim stójkowiczami.
Hokit uważa, że to właśnie jego wszechstronność mogłaby stworzyć „Poatanowi” największe problemy.
Nigdy nie walczył z kimś takim jak ja. Z kimś, kto potrafi połączyć wszystko. Zapasy, kondycję, wytrzymałość, szybkość i presję. To zupełnie inny zestaw narzędzi niż ten, z którym zazwyczaj się spotykał.
„Chcę odebrać mu wszystko”
28-latek nie ukrywa, że ewentualna walka z Pereirą byłaby dla niego ogromną szansą na wejście do ścisłej czołówki UFC.
Chciałbym go sprawdzić. Nie wiem, czy na tym etapie kariery można jeszcze podważać jego status, bo zapracował już na miano legendy. Ale chciałbym wyjść do klatki i odebrać mu wszystko. Pokazać, że nie jest nietykalny.
Najpierw Hokit będzie musiał jednak przejść najtrudniejszy test w dotychczasowej karierze. Już 14 czerwca podczas gali UFC Freedom 250 zmierzy się z Derrickiem Lewisem. Zwycięstwo nad rekordzistą UFC pod względem nokautów mogłoby otworzyć mu drzwi do jeszcze większych pojedynków i ustawić go w kolejce do pojedynku o mistrzowski pas.
Zobacz także: Arman Tsarukyan postawił milion dolarów na wygraną Gaethje!?
źródło: wywiad z MMA Fighting | foto: Getty Images
