Josh Hokit nie zamierza gryźć się w język. Amerykanin ostro odpowiedział na krytykę ze strony Daniela Cormiera, a przy okazji zadeklarował, że w przyszłości byłby gotowy zmierzyć się nawet z Jonem Jonesem.

Hokit błyskawicznie wyrasta na jedną z najbardziej wyrazistych postaci wagi ciężkiej UFC. Zawodnik nie ukrywa ogromnej pewności siebie i przekonuje, że zamierza udowodnić, iż może rywalizować z najlepszymi.

Podczas rozmowy w podcaście „Believe You Me” został zapytany o osoby, które w ostatnim czasie go krytykowały. Niemal natychmiast wskazał Daniela Cormiera.

Pi*przyć Cormiera. Nie, pi*przyć tego gościa. On mówi o tym, jak ja się promuję, a sam będzie walczył z Jonem Jonesem za 50 tysięcy. O czym my mówimy?

Jak się okazuje, słowa byłego podwójnego mistrza UFC szczególnie zabolały Hokita ze względu na ich wcześniejszą relację. Amerykanin zdradził, że odwiedzał nawet klub Cormiera i rozważał możliwość współpracy z nim.

Znam Cormiera. Byłem w jego klubie. Chciałem, żeby Cormier mnie trenował. Myślałem, że może w przyszłości będzie mnie trenował, że pojawi się taka możliwość. Ale on chce mnie publicznie atakować. Właśnie wysłał mi wiadomość. Jesteśmy przyjaciółmi, a przynajmniej myślałem, że jesteśmy. Nie atakuje się swoich przyjaciół w internecie.

Hokit nie zamierza jednak ograniczać swoich ambicji. Zapytany, czy po ewentualnym zwycięstwie nad Cirylem Gane’em byłby zainteresowany pojedynkiem z Jonem Jonesem, odpowiedział bez zawahania.

Michael, pokonam każdego. Będę walczył z każdym. Pieniądze nie śpią.

Amerykanin poszedł jeszcze dalej, określając siebie mianem „najgroźniejszego człowieka na planecie”. Przed Hokitem stoi jednak najpierw poważny test w postaci starcia z Gane’em. Dopiero jego wynik pokaże, jak szybko będzie mógł zbliżyć się do największych nazwisk królewskiej kategorii.

Zobacz także: Joshua Van i Manel Kape znów wymieniają „uprzejmości”. Coraz goręcej przed potencjalną walką o pas UFC

Źródło: Youtube, Michael Bisping Podcast | fot: MMA Fighting, MMA Junkie