Josh Hokit już 14 listopada stanie przed największym wyzwaniem w swojej dotychczasowej karierze. Amerykanin zmierzy się z Cirylem Gane w walce o mistrzowski pas UFC w wadze ciężkiej podczas gali na Madison Square Garden. W rozmowie z The Ariel Helwani Show Hokit opowiedział o błyskawicznym wejściu na szczyt, swoich ambicjach, podejściu do Gane oraz potencjalnych kolejnych rywalach.
Josh Hokit jeszcze rok temu nie miał na koncie debiutu w UFC, a już 14 listopada może zostać mistrzem największej organizacji MMA na świecie. Amerykanin otrzymał szansę walki o niekwestionowany pas wagi ciężkiej przeciwko Cirylowi Gane, który został promowany z pozycji tymczasowego mistrza do roli pełnoprawnego czempiona.
Hokit nie ukrywa, że tempo, w jakim rozwinęła się jego kariera, przekroczyło nawet jego własne oczekiwania. Zawodnik przekonuje jednak, że za jego błyskawicznym awansem stoją miesiące ciężkiej pracy wykonywanej poza światłami reflektorów.
„Byłem gotowy na tę okazję”
Amerykanin został zapytany o to, czy jeszcze rok temu był w stanie wyobrazić sobie, że tak szybko znajdzie się w walce o mistrzowski pas UFC na jednej z najbardziej prestiżowych aren świata.
Możemy robić kalkulować, a później pozwolić losowi zrobić swoje. To wszystko, co robię. Byłem gotowy na tę okazję. Wykonałem pracę za zamkniętymi drzwiami i teraz wszystko zaczyna świecić pełnym blaskiem. Rok temu nie mogłem przewidzieć, że będę tutaj. Teraz jestem w Madison Square Garden, walczę o pas wagi ciężkiej i właśnie o to chodziło. Wykonałem swoją pracę, a teraz zbieram za to nagrodę.
Hokit zdradził również, w jakich okolicznościach dowiedział się o zestawieniu z Gane. Jak wynika z jego relacji, telefon od Huntera Campbella był bardzo krótki.
Po prostu się obudziłem. Miałem obok siebie dwie dziewczyny, wstałem, a Hunter Campbell do mnie zadzwonił. Powiedział dwa słowa: „Ciryl Gane”. Odpowiedziałem: „Róbmy to. Róbmy to. Nie odpuszczam”. Inne rzeczy czasami odrzucam, ale tego nie mogłem odrzucić. Powiedziałem: „Wpisujcie mnie”. Rozłączyliśmy się i tyle.
Hokit o statusie Gane
W związku z sytuacją dotyczącą byłego mistrza wagi ciężkiej, który musiał zwakować pas, UFC zdecydowało o awansowaniu Gane z tymczasowego mistrza do statusu niekwestionowanego czempiona. Hokit nie uważa jednak, że Francuz powinien otrzymać taki status.
Amerykanin zaznaczył jednocześnie, że z jego perspektywy może to być nawet korzystniejsze rozwiązanie, ponieważ pokonując Gane, sam zostanie niekwestionowanym mistrzem.
Mówicie mi po prostu, z kim mam walczyć, a ja będę walczył. Ale szczerze mówiąc, nie uważam, że zasługuje na niekwestionowany tytuł. Z drugiej strony to dla mnie lepsze, bo kiedy go pokonam, będę niekwestionowanym mistrzem. Nie uważam, że powinno się nagradzać kogoś za oszustwo. Ale z punktu widzenia tego, co mnie czeka, wszystko układa się idealnie. Kiedy go pokonam, będę niekwestionowanym mistrzem.
Hokit odniósł się również do byłego mistrza – Toma Aspinalla i jego problemów zdrowotnych, przedstawiając własną, bardzo kontrowersyjną teorię dotyczącą absencji zawodnika. Są to jego osobiste przypuszczenia, których w rozmowie nie poparł żadnymi dowodami.
Szczerze mówiąc, nawet nie uważam, że to wszystko jest prawdziwe. Myślę, że próbuje po prostu wycofać się ze swojego kontraktu. Może UFC nie chce zapłacić mu tyle, ile żąda. Ale jego liczby mówią same za siebie. Nie sądzę, żeby wiele osób chciało oglądać jego walki na tyle, żeby uzasadniały to takie pieniądze. Moim zdaniem trochę się przeliczył.
„Chcę być najlepszym zawodnikiem w historii”
Hokit nie zamierza ograniczać swoich ambicji wyłącznie do zdobycia pasa UFC w wadze ciężkiej. Amerykanin przekonuje, że jego celem jest zapisanie się w historii sportów walki.
Chcę udowodnić, że jestem najlepszy na świecie. Jestem największym sportowcem, który kiedykolwiek wszedł do klatki. Myślę, że ta walka to udowodni. Wszyscy mówią, że Ciryl jest świetnym atletą, mówią to samo o innych zawodnikach, ale nie widzieliście kogoś takiego jak ja. Wszystko, co wydarzyło się w moim życiu, przygotowało mnie do tego momentu.
Zawodnik podkreśla przy tym swoje doświadczenie z futbolu amerykańskiego. Hokit uważa, że sport ten wypracował u niego refleks oraz zdolność do podejmowania decyzji w ułamku sekundy.
Grałem na pozycji running backa. Wiecie, jak szybko otwierają się i zamykają te luki. Masz ułamki sekund na reakcję. Wszystko w moim życiu przygotowało mnie do tego. Dlatego jestem gotowy. 14 listopada pokażę, na co mnie stać.
„To prawdopodobnie będzie moja najtrudniejsza walka”
Hokit zdaje sobie sprawę, że Gane będzie prawdopodobnie najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim miał do tej pory do czynienia w UFC. Amerykanin docenia umiejętności Francuza, ale nie zamierza zmieniać swojego podejścia.
Tak, prawdopodobnie będzie to moja najtrudniejsza walka w UFC. Jest całkiem dobrym atletą i ma niezłe fight IQ. Ale to nie ma znaczenia. Liczy się sposób, w jaki trenuję i sposób, w jaki podejdę do tej walki. Spójrzcie na to, jak trenuję. Możemy walczyć cały dzień.
Hokit zdradził również, czego przede wszystkim będzie szukał w trakcie pojedynku.
Myślę, że go złamię. Jestem przygotowany. Wielu zawodników przygotowuje się pod kombinacje i konkretne akcje, a ja przygotowuję się na moment, kiedy obaj będziemy zmęczeni i sprawdzimy, kto będzie w stanie dalej naciskać. To jest dla mnie najważniejsze.
Amerykanin zamierza również korzystać ze swoich atutów szybkościowych i reakcji.
Nie można po prostu trzymać głowy na środku i przyjmować ciosów. Jesteśmy przygotowani na jego luźny, nieprzewidywalny styl. Mam lepszy refleks i lepsze oczy niż Alex Pereira.
„Trzy uderzenia”
Hokit został poproszony o przewidywanie przebiegu pojedynku. Odpowiedź Amerykanina była charakterystycznie bezpośrednia.
Jeśli pytacie mnie, co wydarzy się 14 listopada, będą trzy uderzenia. Jedno uderzenie w jego twarz, potem on uderzy o matę, a następnie kierowca ambulansu będzie jechał 90 mil na godzinę w drodze do szpitala.
Hokit chce walczyć z Pereirą
Amerykanin został również zapytany o potencjalnych rywali po zdobyciu mistrzowskiego pasa. Hokit nie ukrywa, że szczególnie interesuje go starcie z Alexem Pereirą.
Mam nadzieję, że Pereira odniesie jakieś zwycięstwo. Może po prostu poczeka na moją kolejną walkę. Chciałbym walczyć z Pereirą bardziej niż z Aspinallem. Jest powód, dla którego Pereira zarabia 10 milionów. Ludzie chcą oglądać jego walki. Jeśli mówimy o pojedynku, który najbardziej podbije moją karierę, to właśnie Pereira.
Hokit nie wyklucza również kolejnych wyzwań poza kategorią ciężką. Amerykanin stwierdził, że po zdobyciu pasa może spróbować swoich sił także w niższych dywizjach.
Kiedy zostanę mistrzem wagi ciężkiej, mogę uratować również kategorię do 205 funtów. A później, jeśli w wadze średniej nie będzie dla nich nikogo do walki, możemy spotkać się w 225 funtach. Nie widzę w tym problemu. Jest mnóstwo ciekawych zestawień. Chodzi tylko o to, jaka walka będzie najbardziej interesująca.
„Nie jestem tutaj, żeby mnie lubiano”
Hokit odniósł się również do krytyki związanej z otrzymaniem walki o pas po stosunkowo krótkim stażu w UFC. Amerykanin uważa, że nie jest jego zadaniem przekonywanie wszystkich do swojej osoby.
Jest, jak jest. Nie mogę zadowolić wszystkich. Po prostu robię wszystko, co mogę. Daję dobre walki, mówię pewne rzeczy i to jest nagroda. W tym świecie jesteśmy nagradzani za odwagę, a nie za inteligencję. Ja jestem nagradzany za odwagę. Jeśli ktoś się na mnie złości, może powinien wykazać się większą odwagą we własnym życiu. Wyjść poza swoją strefę komfortu i gonić za własnymi marzeniami.
Zawodnik przyznał również, że nie zamierza zmieniać swojego charakteru wyłącznie po to, aby zyskać sympatię kibiców.
Nie dołączyłem do tego sportu po to, żeby ktokolwiek mnie lubił. Cały świat może być przeciwko mnie i niczego to nie zmieni. Nie jestem tutaj po to, żeby być akceptowanym. Jestem tutaj, żeby dawać dobre walki. Jeśli wywołane zostanie moje nazwisko i dajecie mi kontrakt, dam wam dobrą walkę. To jest dla mnie najważniejsze.
„Będę aktywnym mistrzem”
Hokit już teraz zapowiada, że jeśli zdobędzie mistrzowski pas, nie zamierza długo odpoczywać. Amerykanin chce należeć do najbardziej aktywnych mistrzów w UFC.
Kiedy będę mistrzem, będę walczył cztery razy w roku. Nie będę robił takich rzeczy jak Tom Aspinall, gdzie czekasz 500 dni na Jona Jonesa. Nie. Jeśli zostanę mistrzem, będę walczył. Jeżeli ktoś ma sens jako przeciwnik, będę walczył z każdym.
Na zakończenie Hokit został zapytany o to, czy uważa, że kibice już go rozumieją, czy też jego postać nadal pozostaje dla nich zagadką.
Czas pokaże. Wciągam wszystkich do mojego świata. Narzucam ludziom swój świat i na początku będzie to inne. Ale ja dyktuję ten taniec, ponieważ ostatecznie wygrywam walki. Wiem, że na początku będzie to dla ludzi niewygodne, ale później zaczną się do tego przyzwyczajać i będzie to dla nich bardziej interesujące.
Josh Hokit i Ciryl Gane zmierzą się 14 listopada w walce wieczoru gali UFC 334 na Madison Square Garden. Stawką pojedynku będzie niekwestionowane mistrzostwo UFC w wadze ciężkiej.
Zobacz także: Chris Weidman wskazał Hokitowi sposób na pokonanie Ciryla Gane: „Może go zajechać”
źródło: The Ariel Helwani Show


![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)

















