Joshua Van już w ten weekend stanie do drugiej obrony mistrzowskiego pasa UFC w wadze muszej. W walce wieczoru UFC 331 reprezentant kategorii do 57 kilogramów po raz drugi zmierzy się z Alexandre’em Pantoją, którego w grudniu ubiegłego roku pokonał na UFC 323 i odebrał mu tytuł po zaledwie 26 sekundach. Przed rewanżem Van opowiedział MMA Junkie między innymi o przygotowaniach, współpracy z Alexandrem Volkanovskim, zmianie relacji z Pantoją oraz słowach Brazylijczyka dotyczących pierwszego pojedynku.
Joshua Van przystąpi do UFC 331 jako mistrz kategorii muszej. Amerykanin zdobył tytuł w niezwykle nietypowych okolicznościach, pokonując Alexandre Pantoję na UFC 323 w grudniu ubiegłego roku. Walka trwała zaledwie 26 sekund, ponieważ Brazylijczyk doznał kontuzji ręki po niefortunnym upadku.
Van został tym samym mistrzem UFC, ale okoliczności zwycięstwa sprawiły, że od początku pojawiały się pytania dotyczące rewanżu. Teraz obaj zawodnicy ponownie znajdą się w oktagonie, a tym razem mają otrzymać znacznie więcej czasu na rozstrzygnięcie, kto rzeczywiście jest lepszym zawodnikiem.
Dla Vana będzie to już druga obrona mistrzowskiego trofeum. Przed nim jednak rywal, który przez lata należał do ścisłej czołówki dywizji i zrobi wszystko, aby odzyskać utracony pas.
Sam mistrz spodziewa się, że Pantoja podejdzie do rewanżu z jeszcze większą determinacją.
Będzie bardziej głodny niż kiedykolwiek. Myślę, że to będzie najlepszy Pantoja, jakiego zobaczymy, ponieważ na pewno chce odzyskać pas. I nie sądzę, żeby mnie szczególnie lubił. Myślę więc, że wyjdzie i pokaże się z dobrej strony, próbując odzyskać tytuł. Uważam, że to będzie najlepszy Pantoja, jakiego zobaczymy.
Van nie zamierza jednak skupiać się na tym, czy jego przeciwnik jest zdenerwowany, czy też podchodzi do walki z dodatkową motywacją. Mistrz chce przede wszystkim skoncentrować się na samym pojedynku.
„Nie robię z tego żadnej wojny mentalnej”
Przed pierwszym pojedynkiem obu zawodników łączyła relacja oparta przede wszystkim na szacunku. Po zakończeniu walki również nie było między nimi większych napięć. Van wspomina, że obaj przeprosili się wzajemnie, a Pantoja opublikował później materiały, w których mówił o przeznaczeniu i swoim powrocie po utracie pasa.
Sytuacja zmieniła się jednak po kolejnych wypowiedziach Brazylijczyka. Pantoja zaczął podważać znaczenie pierwszego pojedynku, nazywając jego zakończenie między innymi szczęśliwym zbiegiem okoliczności.
Van nie zamierza udawać, że takie słowa w ogóle go nie dotknęły.
Był wobec mnie bardzo pełen szacunku po walce, ja również. Podszedłem do niego i powiedziałem, że mi przykro. On powiedział, że też mu przykro. Później nagrywał filmy, mówiąc, że moim przeznaczeniem było zostać mistrzem. Pomyślałem wtedy: „Wiesz co? Mam dla tego gościa ogromny szacunek”.
Mistrz podkreśla, że jego uznanie dla Pantoji nie pojawiło się dopiero po ich pierwszym spotkaniu. Brazylijczyk od dawna jest dla niego jednym z najlepszych zawodników w historii dywizji.
Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy Pantoja zaczął wypowiadać się o nim w zupełnie innym tonie.
Już wcześniej bardzo go szanowałem, bo w moich oczach jest jednym z najlepszych zawodników wszech czasów. A potem chodzi do podcastów czy na jakieś wywiady i gada takie rzeczy. Myślę sobie: „Pokonałeś mnie jako zawodnik, ale jako człowiek już mnie nie pokonałeś”. O czym ty, k*rwa, mówisz?
To właśnie ten aspekt najwyraźniej najbardziej zirytował Vana. Nie chodzi mu wyłącznie o podważanie wyniku, ale o zmianę tonu w relacji, która po pierwszym pojedynku wydawała się oparta na wzajemnym szacunku.
Jednocześnie Amerykanin nie zamierza budować całej narracji przed rewanżem na słownych przepychankach.
To właśnie po to tutaj jesteśmy, żeby naprawdę sprawdzić, czy to był przypadek. Jak mówiłem, po walce był pełen szacunku, ja również. Teraz jesteśmy tutaj, żeby się przekonać, kto jest lepszym człowiekiem. Uważam, że to ja jestem lepszy. Jeśli uważa, że może mnie pokonać, niech spróbuje.
Van nie uznaje pierwszej walki za „przypadek”
W rozmowie pojawił się również temat długości pierwszego pojedynku. Zaledwie 26 sekund spędzonych w oktagonie sprawiło, że część obserwatorów uznała, iż rewanż będzie dopiero pierwszym prawdziwym sprawdzianem pomiędzy zawodnikami.
Van zdecydowanie nie zgadza się jednak z takim przedstawianiem ich pierwszego spotkania.
Byłem pewny siebie przed pierwszą walką. Mówisz o prawdziwej walce? To była prawdziwa walka. Pierwsza walka również była prawdziwą walką.
Mistrz zwrócił uwagę, że samo doprowadzenie do pojedynku jest efektem wielu miesięcy pracy.
W obozach przygotowawczych dzieje się wiele rzeczy, żeby doprowadzić do walki. Samo dotarcie do walki jest już walką.
Van nie zamierza więc pozwolić, aby krótki czas pierwszego starcia sprawił, że jego zwycięstwo zostanie potraktowane jako mniej wartościowe. Jednocześnie doskonale zdaje sobie sprawę, że rewanż może wyglądać zupełnie inaczej.
Pierwsza walka potoczyła się tak, jak się potoczyła, a teraz jesteśmy tutaj, żeby sprawdzić, kto jest lepszym człowiekiem. I uważam, że to ja jestem lepszy.
Mistrz uczy się od Volkanovskiego
Jednym z ciekawszych wątków rozmowy była niedawna okazja do treningu i przebywania w jednym pomieszczeniu z Alexandrem Volkanovskim. Van spotkał mistrza UFC w kategorii piórkowej podczas pobytu w Waszyngtonie i przyznaje, że nawet krótki kontakt z tak doświadczonym zawodnikiem był dla niego bardzo wartościowy.
Tak, spotkałem go w Waszyngtonie. I stary, ten gość jest naprawdę bardzo mądry. Nauczyłem się od niego mnóstwa rzeczy. Nawet nie byliśmy razem jakoś długo, ale byłem w tym samym pomieszczeniu i nauczyłem się tak wiele, po prostu obserwując, jak trenuje.
Volkanovski miał zwrócić uwagę na to, jak dużo pytań zadawał mu Van oraz jak szybko młody mistrz przyswajał przekazywane informacje.
Dla Vana nie jest to jednak nic nadzwyczajnego. Amerykanin przyznał, że zawsze stara się wykorzystywać możliwość kontaktu z zawodnikami, którzy osiągnęli więcej od niego.
Szczególnie interesuje go właśnie Volkanovski, ponieważ widzi między nimi pewne podobieństwa.
Zdecydowanie. Szczególnie jeśli chodzi o Volkanovskiego. Mamy trochę podobny typ budowy ciała i tak dalej. On jest mądrym zawodnikiem. Nie jest agresywny czy coś w tym stylu. Jest technicznym, inteligentnym zawodnikiem. Chcę czerpać z jego wiedzy i takich rzeczy. Chcę nauczyć się jak najwięcej od takich gości.
Co ciekawe, Volkanovski miał wyrazić chęć ponownego wspólnego treningu z Vanem, tym razem w znacznie dłuższej perspektywie. Mistrz UFC nie ma problemu z tym, aby w tym celu polecieć nawet do Australii.
Stary, gdziekolwiek chcesz trenować, będę tam.
Van doskonale zdaje sobie sprawę z tego, z kim miałby okazję pracować.
To Volkanovski, o którym mówimy. To jeden z wielkich, zdecydowanie.
Starcie z Pantoją pokaże, co naprawdę potrafi mistrz
Rewanż z Pantoją będzie dla Vana okazją do odpowiedzi na pytania, które pojawiały się od momentu ich pierwszego spotkania. Jednym z nich pozostaje oczywiście kwestia tego, jak Amerykanin poradzi sobie w dłuższej walce z zawodnikiem tak doświadczonym w grapplingu jak Brazylijczyk.
Van ma już za sobą wymagające doświadczenia, które pozwoliły mu rozwinąć się również w tym aspekcie. Sam jednak nie uważa, aby potrzebował pierwszej walki z Pantoją jako dowodu własnych możliwości.
Byłem pewny siebie przed pierwszą walką.
Jednocześnie mistrz nie zamierza traktować pierwszego starcia jako jedynego punktu odniesienia. Według niego w przygotowaniach do pojedynku znaczenie ma znacznie więcej niż samo to, co wydarzyło się podczas kilkudziesięciu sekund spędzonych w oktagonie.
Teraz wszystko ma zostać rozstrzygnięte bez żadnych niedomówień.
„Najpierw Pantoja, później porozmawiamy o Kape”
Walka z Pantoją będzie głównym wydarzeniem UFC 331, ale dywizja musza znajduje się obecnie w niezwykle interesującym momencie. Van został zapytany między innymi o Manela Kape, który ma za sobą serię czterech zwycięstw przez nokaut i coraz głośniej zgłasza swoją kandydaturę do walki o mistrzostwo.
Mistrz nie zamierza jednak wybiegać zbyt daleko w przyszłość.
Muszę powiedzieć, że jest, jak jest. Ale najpierw Pantoja, a później o tym porozmawiamy. Zapytaj mnie po walce.
To pokazuje, że Van nie chce dopuścić do sytuacji, w której potencjalny kolejny rywal odciągnie jego uwagę od najważniejszego zadania. Najpierw musi po raz drugi pokonać Pantoję, a dopiero później będzie można rozmawiać o kolejnych pretendentach.
Van o rozwoju dywizji muszej
Mistrz jest jednocześnie świadomy, jak daleką drogę przeszła w ostatnich latach kategoria musza UFC. Dywizja, której przyszłość jeszcze kilka lat temu stała pod znakiem zapytania, obecnie dostarcza kolejnych efektownych pojedynków i zawodników walczących o najwyższe cele.
Van uważa, że duża w tym zasługa całej czołówki kategorii.
Waga musza, zrobiliśmy to. W końcu to zrobiliśmy. Wielkie podziękowania dla całej czołowej piątki dywizji. Sprawiamy, że ta kategoria będzie niezwykle ekscytująca przez kolejne lata.
Mistrz wierzy, że kolejne pokolenie zawodników również będzie mogło korzystać z tego, co obecnie budują zawodnicy znajdujący się na szczycie.
Będzie bardzo ekscytująco dla nowych zawodników, którzy będą przychodzić. Same fajerwerki. Każda walka to fajerwerki.
Dla Vana UFC 331 ma więc znaczenie nie tylko indywidualne. Walka wieczoru będzie kolejnym dużym momentem dla kategorii, która w przeszłości miała problemy z odpowiednim zainteresowaniem ze strony organizacji.
Amerykanin zdaje sobie sprawę, że znalezienie się w walce wieczoru numerowanej gali jest dla niego ogromnym wyróżnieniem.
To dla mnie naprawdę wielka sprawa. Walka wieczoru, Los Angeles i tak dalej. To świetne.
Wszystko rozstrzygnie się w oktagonie
Joshua Van nie zamierza więc wdawać się w kolejne słowne potyczki z Pantoją. Brazylijczyk może podważać znaczenie pierwszego pojedynku, może przypominać o jego niezwykle krótkim przebiegu, ale mistrz uważa, że najlepszą odpowiedzią będzie kolejny występ w oktagonie.
Tym razem nie będzie kontuzji po 26 sekundach, która zakończyłaby pojedynek zanim obaj zawodnicy zdążyliby rozwinąć swoje strategie. Van chce udowodnić, że jego zwycięstwo z UFC 323 nie było przypadkiem, a Pantoja będzie próbował odzyskać pas i zamknąć rozdział pierwszej walki.
Stawką będzie więc nie tylko mistrzowski tytuł kategorii muszej. Rewanż ma również odpowiedzieć na pytanie, czy Joshua Van rzeczywiście jest zawodnikiem, który znajduje się na szczycie dywizji dzięki swoim umiejętnościom, czy też Pantoja dostanie okazję, aby udowodnić, że grudniowy rezultat nie odzwierciedlał różnicy pomiędzy oboma zawodnikami.
Odpowiedź poznamy już w ten weekend podczas UFC 331.
Zobacz także: UFC 331 – karta walk. Gdzie i jak oglądać galę z udziałem Iwo Baraniewskiego?
źródło: rozmowa MMA Junkie z Joshuą Vanem

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















