Joshua Van po raz drugi stanie w obronie pasa mistrzowskiego UFC w wadze muszej, a jego rywalem ponownie będzie Alexandre Pantoja. Mistrz nie ma wątpliwości, że sobotni rewanż będzie wyglądał inaczej niż ich pierwsze starcie i zapowiada zakończenie pojedynku przed czasem. „Skłaniam się ku nokautowi”, stwierdził Van podczas spotkania z mediami przed UFC 331.
Pierwsza walka Joshuy Vana z Alexandre Pantoją zakończyła się w niezwykle nietypowych okolicznościach. Brazylijczyk doznał kontuzji ręki po zaledwie 26 sekundach pojedynku, a Van został mistrzem UFC w wadze muszej. Od tamtej pory niemal nie było rozmowy z Amerykaninem, w której nie pojawiałoby się pytanie o rewanż.
W najbliższą sobotę obaj zawodnicy ponownie spotkają się w oktagonie, tym razem w main evencie UFC 331 w Los Angeles. Van zapewnia, że tym razem kibice zobaczą znacznie więcej jego umiejętności, szczególnie w płaszczyźnie parterowej.
Czuję się świetnie, że w końcu mamy fight week. Nie mogę się doczekać, żeby pokazać wam w sobotę, nad czym pracowałem. Pracowałem nad swoim parterem i zobaczycie, stary. Jak powiedziałem, próbowałem tego w walce z Tairą, ale nie do końca mi się udało. Tym razem zobaczycie inny poziom Joshuy.
Mistrzowski rewanż będzie dla Vana również okazją do ostatecznego zamknięcia dyskusji dotyczącej pierwszego pojedynku. Choć jego pierwsza walka z Pantoją zakończyła się przez kontuzję Brazylijczyka, Van nie zamierza pozostawiać żadnych wątpliwości w drugim starciu.
„Nie ma żadnego jeśli”
Van prezentuje przed rewanżem ogromną pewność siebie. Zapytany o potencjalne znaczenie zwycięstwa nad byłym mistrzem, który przed kontuzją znajdował się na szczycie dywizji, nie używał określenia „jeśli” w kontekście swojej wygranej.
Amerykanin uważa, że pokonanie Pantoji będzie kolejnym krokiem w budowaniu jego pozycji jako jednego z wielkich zawodników kategorii muszej.
Nie ma żadnego „jeśli”. Kiedy go pokonam, będę jednym z wielkich zawodników tej dywizji. Potem pojawi się kolejny pretendent i będzie próbował odebrać mi ten pas.
Van uważa również, że doświadczenie Pantoji nie daje Brazylijczykowi automatycznej przewagi mentalnej. Zdaniem mistrza jego rywal przez większość kariery spotykał się z zawodnikami, którzy okazywali mu dużo szacunku, podczas gdy on sam nie zamierzał milczeć.
Każdy zawodnik, z którym walczył, okazywał mu zbyt dużo szacunku. To pierwszy raz, kiedy ktoś mu odpowiedział, powiedział mu, że to, co mówi, jest nieprawdą i wskazał mu jego błędy. On nie jest do tego przyzwyczajony. Dlatego właśnie uważam, że wywiera na siebie presję.
„On mnie nie znosi, więc będę sobą”
Jednym z najbardziej pamiętnych momentów promocji rewanżu była konferencja prasowa w Filadelfii. Pomiędzy Vanem a Pantoją doszło wówczas do ostrej wymiany zdań, która zakończyła się interwencją Dany White’a.
Pantoja po spotkaniu z mediami przed UFC 331 tłumaczył, że jego reakcja wynikała między innymi z wychowania. Van ma na tę sytuację zupełnie inne spojrzenie.
Z tego, co wiem, to ja jestem jego ojcem. Nie wiem, o czym on mówił. Ale za to, co mówił, powinien dostać lanie. Po walce był wobec mnie pełen szacunku, a potem nie wiem, gdzie zaczął udzielać tych wszystkich wywiadów i robić ze mnie tego złego. Powiedziałem mu, że zrobimy rewanż, że znowu będziemy walczyć. Nie wiem, o co mu chodziło. Po prostu mnie irytował.
Van przyznaje, że nie zamierza jednak specjalnie przygotowywać się do kolejnej odsłony mentalnej wojny. Jego zdaniem samo zachowywanie się w naturalny sposób wystarczy, aby ponownie zirytować Brazylijczyka.
Po prostu będę sobą. Z tego, co wiem, on nie może mnie znieść, więc będę po prostu sobą.
„Skończę go w trzy rundy”
Van ma również bardzo konkretną wizję tego, jak może zakończyć się rewanż. Mistrz jest przekonany, że jego doświadczenie z pierwszej walki na pięciorundowym dystansie zaprocentuje, ale jednocześnie nie zakłada, że ponownie będzie musiał walczyć aż do piątej rundy.
Co więcej, Amerykanin przewiduje, że Pantoja nie dotrwa do końcowego gongu.
Myślę, że wyglądałem cholernie dobrze, wchodząc w piątą rundę. Więc poradzę sobie dobrze. Poza tym nie sądzę, żeby ta walka również potrwała pięć rund. Skończę go w ciągu trzech rund. To będzie albo nokaut, albo poddanie, ale skłaniam się ku nokautowi.
Van docenia przy tym klasę swojego rywala. Mistrz spodziewa się, że Pantoja po dziesięciu miesiącach przerwy będzie szczególnie zmotywowany i uważa, że w sobotę zobaczymy najlepszą wersję byłego czempiona.
Oczywiście, że jest bardzo niebezpiecznym zawodnikiem. Będzie zmotywowany, będzie bardziej głodny i myślę, że to będzie najlepszy Pantoja, jakiego zobaczymy. Dlatego jestem bardzo dobrze przygotowany do tej walki.
Van chce zostać w wadze muszej
Mistrz nie zamierza na razie opuszczać swojej kategorii wagowej. W przypadku kolejnego zwycięstwa chce nadal budować swoją historię w wadze muszej i właśnie tutaj ustanawiać kolejne rekordy.
Jednocześnie nie wyklucza, że w przyszłości może pojawić się interesująca propozycja dotycząca przejścia do wyższej dywizji.
Kiedy pokonam Pantoję, zostanę w tej dywizji i będę tworzył historię. Jeśli chodzi o przejście wyżej, zobaczymy, jakie możliwości mi zaoferują.
Van nie przywiązuje przy tym dużej wagi do konkretnych rekordów mistrzowskich. Zapytany o osiągnięcie Demetriousa Johnsona, który zanotował 11 skutecznych obron pasa w wadze muszej, odpowiedział, że interesuje go przede wszystkim dalsze wygrywanie.
To była stara generacja, kiedy nikt nie zwracał na nas uwagi. Teraz po prostu będziemy dalej… Nie wiem, stary. Jestem tutaj, żeby wygrywać walki i dalej sprawiać, żeby ludzie je oglądali.
„Waga musza ma wiele do zaoferowania”
Van zwraca również uwagę na zmianę postrzegania kategorii muszej. Sobotni pojedynek będzie głównym wydarzeniem numerowanej gali UFC w Los Angeles, co dla mistrza jest wyraźnym sygnałem, że dywizja otrzymuje coraz większą przestrzeń.
To wiele dla mnie znaczy. Jak mówiłem, waga musza to zrobiła. To, że zawodnicy wagi muszej są main eventem tak dużej gali w Kalifornii, jest niesamowite. Po prostu poczekajcie i zobaczcie. Waga musza ma naprawdę wiele do zaoferowania.
Van podkreśla też, że jego droga na szczyt nie była dziełem przypadku. Mistrz od dawna zapisywał swoje cele, a jednym z nich było zdobycie pasa UFC jeszcze w 2026 roku. Jak zdradził, prowadzi osobny notes, w którym zapisuje rzeczy, które chce osiągnąć.
Jednym z takich celów było właśnie mistrzostwo UFC. Udało mu się go zrealizować.
Przed nim jednak kolejne zadanie. W sobotę w Los Angeles Joshua Van stanie do drugiej obrony pasa mistrzowskiego wagi muszej i po raz drugi zmierzy się z Alexandre Pantoją. Tym razem mistrz chce, aby wynik nie pozostawiał żadnych pytań.
Zobacz także: Alexandre Pantoja o rewanżu z Joshuą Vanem: „To dla mnie jak pierwsza walka o pas”
źródło: spotkanie Joshuy Vana z mediami przed UFC 331


![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)


















