Łukasz „Juras” Jurkowski nie ma wątpliwości, że przed KSW stoi poważne wyzwanie związane z budowaniem nowych gwiazd. Legenda organizacji uważa, że era zawodników o popularności Mameda Khalidova czy Mariusza Pudzianowskiego prawdopodobnie już nie wróci, a największa polska federacja MMA zbyt długo zwlekała z mocniejszą promocją obecnych mistrzów i czołowych zawodników.

Łukasz Jurkowski to człowiek, który zna KSW praktycznie od samego początku. Były zawodnik i zwycięzca pierwszego turnieju organizacji, a dziś komentator i członek Hall of Fame, w rozmowie z Cyprianem Majcherem odniósł się do obecnej sytuacji największej polskiej federacji MMA.

„Juras” podkreślił, że pod względem organizacyjnym KSW wciąż pozostaje punktem odniesienia dla całego krajowego rynku. Jednocześnie uważa, że organizacja powinna znacznie mocniej inwestować w promocję zawodników, którzy w najbliższych latach będą musieli przejąć rolę największych nazwisk federacji.

Patrząc na ostatnie lata działania KSW, wiadomo, że jest taka stagnacja, jeżeli chodzi o popularność dyscypliny MMA. Jedyne, co bym zrobił, to wrócił trochę do większej promocji. Moim zdaniem promocja gali, szczególnie już w tygodniu organizacji gali, jest słaba. Za chwilkę odejdzie Mamed, za chwilkę odejdą następni weterani, te dinozaury, i nie masz nowych gwiazd, które będą sprzedawać zainteresowanie.

Jurkowski uważa, że KSW wciąż ma zawodników, którzy mogą stać się znacznie większymi postaciami medialnymi. W jego opinii organizacja powinna wykorzystać ich potencjał, zanim zabraknie czasu na stopniowe budowanie rozpoznawalności.

Moim zdaniem ten moment, kiedy powinni to robić, trochę już przespali, ale jest jeszcze ostatni dzwonek, aby zacząć takiego Bartosińskiego, swoich mistrzów, wrzucać Patryka Kaczmarczyka, który jest absolutnie charyzmatyczną postacią, pchać ich, ładować, zapraszać do śniadaniówek, pokazywać ich w mainstreamie, zainwestować może dużo w promocję. Pytanie, czy chłopaki mają na to przestrzeń zawodową?

„Era budowania takich gwiazd już się skończyła”

Zdaniem Jurkowskiego problem nie dotyczy wyłącznie samych działań promocyjnych federacji. Zawodnik musi również prezentować odpowiedni poziom sportowy i potrafić samodzielnie przyciągać uwagę kibiców, choć organizacja powinna później wykorzystać ten potencjał.

„Juras” zwrócił uwagę na to, że w czasach największego rozwoju KSW sytuacja była zupełnie inna. Organizacja była obecna w otwartym, szeroko dostępnym medium, co pozwalało zawodnikom regularnie pojawiać się w mainstreamowych programach i docierać do odbiorców, którzy nie byli nawet stałymi fanami MMA.

To koreluje ze wszystkim. Jeżeli bronisz się wartością sportową i jesteś postacią, która gdzieś w social mediach, które sam budujesz, przyciąga uwagę, to jesteś gotowym materiałem do tego, żeby jeszcze trochę tę promocję twojej osoby wpompowała organizacja i pokazała cię w szeroko rozumianym mainstreamie. Jak był Polsat, było to łatwe, bo większość programów obstawiali zawodnicy KSW. Przy każdym evencie były te gwiazdy, które wtedy rosły razem z organizacją. Teraz, z racji tego, że był Viaplay, więc była płatna subskrypcja, jest Canal+, więc też musisz zapłacić za oglądanie gal, to siłą rzeczy trochę zamyka możliwości promocji tych zawodników.

Najmocniej brzmi jednak diagnoza dotycząca przyszłości największych gwiazd polskiego MMA. Jurkowski nie wierzy, że KSW będzie jeszcze w stanie stworzyć zawodników o skali popularności porównywalnej z tymi, którzy budowali organizację w jej najważniejszych latach.

W mojej opinii nie będzie już gwiazd absolutnie tego pokroju Pudziana, Mameda i tak dalej. Ta era budowania gwiazd już się skończyła i raczej takich postaci w KSW nie będzie na tym poziomie popularności i rozpoznawalności jak wspomniani zawodnicy.

KSW musi przygotować się na zmianę pokoleniową

Słowa Jurkowskiego trafiają w jeden z najważniejszych tematów dotyczących przyszłości polskiego MMA. Przez lata KSW dysponowało zawodnikami, których nazwiska same w sobie były wydarzeniem – niezależnie od przeciwnika czy aktualnej pozycji sportowej. Mamed Khalidov i Mariusz Pudzianowski przez lata przyciągali ogromne zainteresowanie również poza środowiskiem MMA. Wcześniej własne miejsce w historii organizacji budowali również między innymi Jan Błachowicz, Michał Materla czy sam Jurkowski.

Dziś KSW wciąż ma wielu mocnych sportowo zawodników, ale pytanie o to, kto w przyszłości będzie w stanie stać się prawdziwą gwiazdą wykraczającą poza środowisko MMA, pozostaje otwarte.

Według „Jurasa” nie wszystko jest jeszcze stracone. KSW nadal ma czas, aby mocniej postawić na promocję swoich mistrzów i najbardziej charyzmatycznych zawodników. Jednocześnie ostrzega jednak, że organizacja nie powinna dłużej odkładać tego procesu. Odejście kolejnych legend będzie bowiem oznaczało koniec pewnej epoki – i moment, w którym nowych twarzy nie będzie już można budować w cieniu Mameda, Pudziana czy innych ikon polskiego MMA.

Zobacz także: Od złamanej nogi do mikrofonu. Przypadek zmienił życie Łukasza „Jurasa” Jurkowskiego

źródło: rozmowa Łukasza „Jurasa” Jurkowskiego z Cyprianem Majcherem