Łukasz „Juras” Jurkowski wskazał jedynego zawodnika, dla którego mógłby wrócić do klatki. Szymon Kołecki zareagował na słowa legendy KSW i potwierdził gotowość do walki, stawiając jednak jeden warunek.
Temat powrotu Łukasza Jurkowskiego do sportu wydawał się zamknięty, ale legenda polskiego MMA uchyliła rąbka tajemnicy w podcaście „W cieniu sportu”. Gdy padło pytanie o ewentualny comeback, 45-latek bez wahania wymienił nazwisko Szymona Kołeckiego.
To jest jedyny człowiek, który zmusiłby mnie do tego, żeby wrócić do walki. Mamy niezamkniętą historię.
powiedział Jurkowski, nawiązując do dwukrotnie odwołanego pojedynku z byłym mistrzem olimpijskim.
Ich starcie miało dojść do skutku dwukrotnie – najpierw na KSW 54 w sierpniu 2020 roku, a następnie na KSW 55 w październiku tego samego roku. Za każdym razem plany pokrzyżowały kontuzje – najpierw Jurkowskiego, potem Kołeckiego. Teraz „Juras” jasno określił warunki ewentualnego powrotu.
Bańka na stół od KSW i dajcie mi trzy miesiące przygotowań i możemy zrobić to po raz trzeci. (…) Milion dla mnie. Ja mam w życiu co robić.
zaznaczył były zawodnik KSW, dodając szczerze:
Nie brakuje mi pieniędzy. Brakuje mi adrenaliny.
Jurkowski nie ukrywa, że dziś dzieli go od Kołeckiego przepaść sportowa. Szymon niedawno zdobył drugi pas mistrzowski w organizacji Babilon MMA – w listopadzie 2025 roku wygrał tytuł w wadze półciężkiej, pokonując Marcina Łazarza, a w marcu 2026 roku dołożył mistrzostwo kategorii ciężkiej, poddając Stuarta Austina. Tymczasem „Juras” ostatni raz walczył w maju 2021 roku, przegrywając przez techniczny nokaut z Mariuszem Pudzianowskim na KSW 61.
Szymon teraz jest parę poziomów wyżej ode mnie. Wygrywając w Babilonie pasy mistrzowskie, broniąc z kozakami. Absolutnie prawdopodobnie byłbym underdogiem i to po grubych kursach.
przyznał Jurkowski, nie tracąc jednak wiary w swoje możliwości.
Redakcja Onetu skontaktowała się z Szymonem Kołeckim, który potwierdził zainteresowanie walką.
Łukasza lubię, mogę walczyć z nim nawet jutro. Milion? Myślę, że za trzy!
zażartował 44-latek, by następnie dodać poważniej:
A tak serio, to nie musi być aż milion. Dwa razy się zgodziłem na taką walkę, wszystko było umówione, ale złapaliśmy kontuzje. Może dla przyjemności kibiców to byłoby fajne? Dwa różne style, Łukasz jest efektowny, ja destrukcyjny.
Kołecki podkreślił, że między nim a Jurkowskim nie ma żadnych animozji.
Nie ma żadnej złej krwi między nami. Byłem zły, że przy pierwszej kontuzji się wycofał. Już mi przeszło, minęło z pięć lat. Widujemy się, wszystko jest git, Łukasz komentuje moje walki w Babilon MMA.
wyjaśnił mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów i postawił jeden niezbędny warunek.
Na pewno musiałaby to się odbyć w sportowej organizacji. W żadnej freakowej nie zawalczę nawet za 5 mln.
zadeklarował Kołecki.
Jurkowski również zdecydowanie odrzuca możliwość startu w tego typu galach. W rozmowie z Kadziewiczem zdradził, że otrzymał propozycję walki z Mateuszem „Don Diego” Kubiszynem za półtora miliona złotych – kwotę trzykrotnie przewyższającą jego łączne zarobki z całej kariery w MMA.
Wielu ludzi mówiło wcześniej, że nigdy nie pójdą do tego świata, a później się skusili. Ja nie. I jestem z tego cholernie dumny, bo mogę spojrzeć sobie rano w lustro i być spójny ze swoimi wartościami.
powiedział „Juras”, podkreślając, że odrzucenie takiej oferty było dla niego kwestią zasad.
Jurkowski zasugerował również, że ewentualna walka z Kołeckim mogłaby odbyć się w jego nowej organizacji Fight Mode, specjalizującej się w walkach na gołe pięści. Czy dojdzie do trzeciego podejścia do tego pojedynku? Obaj zawodnicy są na „tak”, pozostaje kwestia znalezienia odpowiedniej formuły i warunków finansowych.
źródło: Podcast „W cieniu sportu”, Onet.pl
