Justin Gaethje nie ma wielu zastrzeżeń do swojego występu przeciwko Paddy’emu Pimblettowi. Tymczasowy mistrz kategorii lekkiej UFC uważa, że stoczył świetną walkę, ale przyznaje, że po czasie dostrzega jeden moment, który mógł zamienić bardzo dobre zwycięstwo w coś naprawdę wyjątkowego.

Już w najbliższą niedzielę Gaethje stanie przed największym wyzwaniem ostatnich lat, gdy podczas gali UFC Freedom 250 pod Białym Domem zmierzy się z Ilią Topurią w walce o niekwestionowany pas kategorii lekkiej.

Przed tym pojedynkiem Amerykanin wrócił jednak wspomnieniami do styczniowego starcia z Paddym Pimblettem, które zapewniło mu tymczasowe mistrzostwo UFC.

„Mogłem go poddać”

Justin Gaethje przyznał, że był bardzo zadowolony ze swojego występu przeciwko Brytyjczykowi, ale po czasie żałuje jednej decyzji podjętej w oktagonie.

Byłem naprawdę bardzo zadowolony ze swojego występu. Jest jednak jedna rzecz, której trochę żałuję. Kiedy miałem go w pozycji front headlock, powinienem spróbować zapiąć duszenie d’Arce i skończyć walkę przez poddanie.

Gaethje uważa, że w końcowej fazie pojedynku Pimblett był już na tyle zmęczony, że miałby spore problemy z obroną.

Chyba była wtedy czwarta runda. On był już zmęczony, wyczerpany i myślę, że mogłem go wtedy złapać. Naprawdę wierzę, że miałem szansę doprowadzić do poddania.

„Mogłem zaskoczyć cały świat”

Choć Gaethje przez całą karierę słynął przede wszystkim z nokautów i widowiskowych wymian w stójce, sam przyznał, że zwycięstwo przez poddanie nad Pimblettem byłoby czymś, czego nikt się po nim nie spodziewał.

Mogłem zaskoczyć cały świat. Ale zamiast tego chciałem dalej go bić.

To właśnie agresywna stójka i nieustanna presja pozwoliły Amerykaninowi zdominować Pimbletta i sięgnąć po pas tymczasowy. Teraz jednak przed nim znacznie trudniejsze zadanie.

Największe wyzwanie czeka pod Białym Domem

Już 14 czerwca Gaethje stanie naprzeciwko niepokonanego Ilii Topurii. Bukmacherzy wyraźnie stawiają na mistrza, jednak podobna sytuacja miała miejsce również przed walką z Pimblettem.

Sam Gaethje wielokrotnie udowadniał, że najlepiej czuje się właśnie wtedy, gdy większość ekspertów skazuje go na porażkę. Czy podobnie będzie podczas historycznej gali UFC Freedom 250? O tym przekonamy się już w najbliższą niedzielę.

Zobacz takżeUFC wraca we wrześniu do Paryża

źródło: Out Cold Podcast | foto: Chris Gardner / Getty Images