Kacper Koziorzębski nie zdołał dokończyć pojedynku z Muslimem Tulshaevem podczas XTB KSW 121. Pod koniec pierwszej rundy „Wiór” trafił rywala obrotowym kopnięciem w krocze, przez co „Urus” nie był w stanie kontynuować walki, a pojedynek zakończył się jako no contest. Dla Koziorzębskiego był to szczególnie bolesny scenariusz, ponieważ podobna sytuacja przydarzyła mu się już w poprzednim starciu z Arturem Szczepaniakiem.

Kacper Koziorzębski podczas przygotowań do pojedynku z Muslimem Tulshaevem mocno pracował nad obrotowymi kopnięciami. Jedno z nich miało trafić w korpus rywala, jednak w końcowej fazie techniki Polak zahaczył stopą o ochraniacz oponenta. Uderzenie okazało się na tyle bolesne, że Tulshaev nie był w stanie wrócić do walki.

„Wiór” nie ukrywał ogromnego rozczarowania takim zakończeniem. Tym bardziej że jego zdaniem pojedynek dopiero miał się rozkręcać.

No zdecydowanie miał tak wyglądać. Już mówiłem, brak mi słów, żeby to opisać, bo czułem, że ta walka dopiero jakby zaczęłaby się rozkręcać. Oboje mieliśmy swoje momenty w tej pierwszej rundzie, ale kurde, ja wiem po sobie, że ja od tej drugiej rundy dopiero zaczynam walczyć tak naprawdę. Kurde, serce mi pęka, że akurat moją koronną techniką, którą szlifowałem przez te przygotowania. Kopnąłem milion tych obrotówek na sparingach. Ani razu nie trafiłem kogoś w jaja. I akurat na walce gdzieś tam zahaczyłem palcami ten ochraniacz. Czy to jeszcze właśnie to mnie najbardziej boli, że muszę jeszcze raz to zobaczyć, ale piętę czułem, że pięta siada idealnie na wątrobę, na podbrzusze, ale palcami zahaczyłem ten ochraniacz. No i faul to jest faul. Więc pewnie się rozłożyła siła i na wątrobę, i na jaja i mamy faul.

Polak zaznaczył, że nie uważa swojego zagrania za celowe. Obrotowe kopnięcie było wymierzone w korpus, a kontakt z ochraniaczem nastąpił podczas wykonywania techniki.

„Zahaczysz ochraniacz i robi jeszcze więcej szkody”

Koziorzębski doskonale zna jednak specyfikę takich fauli. W poprzednim występie mierzył się z Arturem Szczepaniakiem, który kilkukrotnie trafił go w krocze, a za jedno z przewinień został nawet ukarany odjęciem punktu. Tym razem to „Wiór” znalazł się po drugiej stronie takiej sytuacji.

Ja wiem, jak to jest dostać w jaja, zwłaszcza po ostatniej walce. No i wiem, że nawet trafisz czyściutko, idealnie, ale zahaczysz ten ochraniacz i ten sam ochraniacz robi jeszcze więcej szkody niż samo kopnięcie. No tak miałem chyba czwartym czy piątym kopnięciu, że trafił mnie idealnie na pachwinę. Akurat ten ochraniacz zahaczył. No i uczucie jest, wiemy, tylko my. Kurde, szkoda, serce pęka. Co mam więcej powiedzieć?

Tym razem skutki faulu okazały się na tyle poważne, że Tulshaev nie był w stanie kontynuować pojedynku. Koziorzębski przekazał, że z informacji, które otrzymał po walce, wynikało, iż ochraniacz miał przemieścić się w okolice pachwiny i uda, a zawodnik przez dłuższy czas nie był w stanie się wyprostować.

Polak podkreślał przy tym, że sytuacja była całkowicie przypadkowa.

„Nie zdążyłem się rozkręcić”

Pojedynek został przerwany jeszcze przed końcem pierwszej rundy. W przypadku nieintencjonalnego faulu, do którego dochodzi przed upływem wymaganej części walki, nie ma możliwości rozstrzygnięcia jej na podstawie kart punktowych.

Koziorzębski przyznał, że jego zdaniem pierwsza runda należała do Tulshaeva. Nie zmienia to jednak jego przekonania, że z każdą kolejną minutą walka zaczęłaby wyglądać zupełnie inaczej.

No moim zdaniem była dla Muslima ta pierwsza runda. Bo tam raz ładnie trafił pod ścianą, z tego co pamiętam, gdzie wylądowaliśmy na chwilę w parterze. Ale kiedy ja wygrałem pierwszą rundę? Powiedzcie mi ostatnio. Nie pamiętam, kiedy ja wygrałem pierwszą rundę. No bo też kurde mam taki styl, że ja sobie wolę pozbierać informacje. Wiadomo, nie zbieram informacji, dostając ciosy. Mam taki zwyczaj, że tę pierwszą rundę robię zwiad i od drugiej, trzeciej zaczynam się rozkręcać. No i nie zdążyłem się rozkręcić.

Rewanż z Tulshaevem? „Jestem zadaniowcem”

Naturalnym rozwiązaniem po takim zakończeniu byłby rewanż pomiędzy zawodnikami. Sam Koziorzębski nie chciał jednak deklarować konkretnego terminu. Wszystko będzie zależało przede wszystkim od stanu zdrowia Tulshaeva oraz decyzji KSW.

„Wiór” nie wyklucza powrotu do klatki jeszcze w tym roku, ale na razie nie chce wskazywać konkretnego miesiąca.

Kurde, no nie wiem. To trzeba poczekać na to, czy Muslim będzie w stanie. No bo ja nie wiem, co tam się wydarzyło do końca. No nie wiem, pewnie za wcześnie, ale listopad, grudzień… Kurde, wiesz co? Nie, nie, nie chce mi się teraz o tym myśleć. To jest za wcześnie. Tak dużo rzeczy musi się zdarzyć, żeby to wszystko zgrać. Zwłaszcza ta kategoria jest tak ciasna. Dalej jesteśmy w kategorii nafaszerowanej najbardziej nazwiskami. Dalej jesteśmy w kategorii, w której w top pięć czy w top sześć wszyscy są po porażce poza mną i mistrzem. Więc tak, nie wiem, zobaczymy co. Pewnie wszystko zależy od lokalizacji i od tego, co akurat tam wpadnie do głowy matchmekerowi.

Koziorzębski nie zamierza również samodzielnie wybierać przeciwników. Jeśli KSW zaproponuje mu rewanż z Tulshaevem, zawodnik będzie gotowy podjąć temat, o ile „Urus” będzie zdrowy i zdolny do walki.

Kurde, wiesz, ja jestem zadaniowcem. Dostaję kontrakt i nie wybieram przeciwników. Nie no, zobaczymy. No teraz na pewno nas czekają rozmowy. Co dalej?

Koziorzębski nie chce zdradzać planu na Tulshaeva

„Wiór” nie zamierzał również szczegółowo opowiadać o założeniach taktycznych przygotowanych na pojedynek z Tulshaevem. Wszystko wskazuje bowiem na to, że jeśli zdrowie pozwoli rywalowi na szybki powrót, obaj zawodnicy mogą jeszcze raz spotkać się w klatce.

Koziorzębski zdradził jedynie, że jego rywal zachowywał się zgodnie z przewidywaniami sztabu.

Znaczy, no w sensie robił dokładnie to, co myśleliśmy, że będzie robił. Tylko może nie zakładałem, że przyjmę ten mocny prawy. Ale poza tym kurde, nie chcę za dużo gadać, bo wiesz, może będzie zaraz to samo. Spodziewaliśmy się. No był bardzo dobrze przygotowany i ja wydaje mi się też byłem bardzo dobrze przygotowany.

Pojedynek zapowiadał się zresztą na interesujące starcie również pod kątem potencjalnego bonusu. Obaj zawodnicy zdążyli zaprezentować swoje mocne strony, ale zakończenie walki sprawiło, że zamiast rozstrzygnięcia sportowego pozostał ogromny niedosyt.

Na koniec Koziorzębski skierował również słowa do Tulshaeva, życząc mu przede wszystkim szybkiego powrotu do zdrowia. Polak ma nadzieję, że jego przeciwnik nie doznał poważnego urazu i obaj będą mieli okazję dokończyć rozpoczętą historię.

Dokładnie. Mam nadzieję. Muslim, dużo zdrówka i mam nadzieję, że wszystko będzie okej.

Zobacz także: Dominik Zadora zaskoczył w debiucie dla KSW! „Dzisiaj można mnie nazwać zawodnikiem MMA”

foto: materiały prasowe KSW