Kacper Koziorzębski już w najbliższą sobotę zmierzy się z Muslimem Tulshaevem podczas XTB KSW 121 w Libercu. Polak po raz kolejny przystąpi do pojedynku z pozycji underdoga, a zwycięstwo może dać mu piątą wygraną z rzędu odniesioną w roli zawodnika skazywanego przez bukmacherów na porażkę. W rozmowie z naszą redakcją podczas Media Day przed galą Koziorzębski opowiedział również o kulisach zestawienia z Tulshaevem, lojalności wobec klubowych kolegów oraz swoich uwagach dotyczących promocji wydarzeń KSW.
Kursy bukmacherskie przed pojedynkiem Kacpra Koziorzębskiego z Muslimem Tulshaevem ponownie nie stawiają Koziorzębskiego w roli faworyta. Zawodnik nie traktuje tego jednak jako dodatkowej presji. Wręcz przeciwnie, możliwość kolejnego zwycięstwa z pozycji underdoga jest dla niego dodatkową motywacją.
Polak przyznał, że początkowo kurs na jego zwycięstwo był jeszcze wyższy niż obecnie.
Nie, wręcz motywuje. Przecież teraz mam, nie wiem, czy w historii była taka sytuacja, mam okazję piąty raz z rzędu wygrać jako underdog. Pnę się cały czas w górę i z każdą kolejną walką jestem prawie coraz większym underdogiem, więc to jest, myślę, wiadomo, nie ma co wybiegać w przyszłość, ale jak tę walkę wygram, no to myślę, że to jest temat na książkę nawet.
Koziorzębski od kilku pojedynków konsekwentnie udowadnia, że przedwalkowe przewidywania nie muszą mieć wiele wspólnego z rzeczywistością w klatce. Sam podchodzi jednak do tego z dystansem i nie chce jeszcze wybiegać w przyszłość.
Tulshaev jedyną realną opcją
Gdy Adam Masaev wycofał się z pojedynku mistrzowskiego z Adrianem Bartosińskim, Koziorzębski ani myślał wchodzić na zastępstwo do mistrza. Istotną rolę odegrała przy tym przynależność klubowa. „Wiór” nie chciał mierzyć się ze swoim klubowym kolegą.
Nie chciałbym w tym momencie walczyć z moim klubowym kolegą.
Koziorzębski nie miał również otrzymać propozycji zastąpienia Masaeva w walce z Bartosińskim.
„Dane słowo jest dla mnie ważne”
Choć zawodnik zdaje sobie sprawę, że w profesjonalnym MMA jest to również biznes, nie zamierza łamać słowa danego trenerowi Dawidowi Pepłowskiemu. Jak podkreśla, rozwój w Octopusie miał bardzo duży wpływ na jego ostatnie wyniki.
To jest biznes, ale też słuchaj, jest coś takiego jak dane słowo. Gdyby nie moje wyjazdy już paroletnie do Octopusa i ostatnio częstsze i związanie się z tym klubem, to ja tak naprawdę dalej bym walczył na poziomie tych takich walk, co dawałem z Borysem czy z Wiktorem, że raz wygrywałem, raz przegrywałem i po prostu wyszedłem się napieprzać. A od kiedy dołączyłem do klubu, to jakościowo, zresztą sami widzicie, że walki, które powinienem przegrać z kretesem, wygrywam i to, jak ostatnia walka pokazała, nawet bez zadrapania. I kurczę, no nie, za dobrze się znam z chłopakami, dałem słowo trenerowi Dawidowi. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żeby walczyć z kolegą z klubu. I tyle.
Wypadnięcie Masaeva skomplikowało przygotowania Bartosińskiego
Koziorzębski został również zapytany o to, jak odebrał wypadnięcie Adama Masaeva z zestawienia z Bartosińskim. Jego zdaniem największym problemem jest sytuacja Bartosińskiego, który był już na zaawansowanym etapie przygotowań.
Patrząc na ogół do tej pory występów Adama, no to raczej mógłby być kurs na to 50, że wypadnie. Bo albo by nie zrobił wagi, albo by wypadł. No bo raz już wypadł, raz nie zrobił wagi, a ma tylko dwa występy w KSW, więc jakoś tak, nie wiem. Szkoda z jednej strony, przede wszystkim szkoda Adriana przygotowań, bo on już był w mocnym gazie, już wchodził na ten etap takich mocnych sparingów i znowu trzeba to wszystko przekładać. I Dawid znowu ma ból głowy, żeby zrobić wszystko tak, żeby te przygotowania nie poszły na marne i żeby też zdążył odpocząć. No bo też nie można tych przygotowań przeciągać nie wiadomo ile.
„Numer jeden kontra numer dwa” i niedosyt promocji
Koziorzębski nie ukrywa, że liczył na zdecydowanie większe wykorzystanie medialnego potencjału jego pojedynku z Tulshaevem. Jego zdaniem zestawienie miało wszystkie elementy potrzebne do stworzenia mocnej promocji, między innymi rywalizację zawodników z Octopusa i reprezentantów czeczeńskiego środowiska.
Tak naprawdę, jakby spojrzeć, to nie mam z kim walczyć w tej kategorii. Jest mistrz, jest mistrz i w top pięć nie ma nikogo po zwycięstwie poza mną. Dobra, Adam Masaev jest po zwycięstwie, zapomniałem. A tak to nie ma nikogo po zwycięstwie. I musiałbym brać walki z kimś spoza rankingu albo gdzieś z końcówki rankingu. A Muslim jest jednak fajnym, medialnym, bijącym się gościem i liczyłem ogólnie tutaj, uważam, że jeżeli chodzi o promocję do tej gali, to jest bardzo duży niedosyt. Bo jakby robiliśmy wszystko z Muslimem, żeby zacząć dymić. Już zaczęliśmy dymić w maju. Wystarczyło to delikatnie podpromować, zrobić jakieś, nie wiem, „Bez gardy” czy jakikolwiek program z nami, „Oko w oko”. Jakby wszystko się zgadza. Jest Octopus kontra Czeczeni, numer jeden kontra numer dwa.
Koziorzębski wspomniał również o wcześniejszych internetowych przepychankach z Tulshaevem i wspólnym występie w Kanale Sportowym. Jego zdaniem można było na tej podstawie zbudować znacznie większe zainteresowanie walką.
Jakieś tam kuśtygańce sobie robiliśmy na Twitterze. Mieliśmy face to face na Kanale Sportowym. Ja tylko czekałem na telefon, kiedy gdzieś mamy jechać coś nagrywać, żeby poddymić. Cisza. Patrzę na rozpiskę, piąta walka na początku była czy szósta. Mówię: dobra, komuś chyba nie zależy na tym, żeby podpromować tę galę.
Koziorzębski chciałby więcej promocji KSW
Temat promocji rozwinął się również w pytaniu o to, co zmieniłby w KSW, gdyby przez jeden dzień mógł wcielić się w Martina Lewandowskiego lub Macieja Kawulskiego.
Pierwszą odpowiedzią zawodnika była żartobliwa propozycja wypłacenia każdemu zawodnikowi miliona złotych, ale później Koziorzębski wskazał już konkretny obszar, który jego zdaniem wymaga większej uwagi.
Nie wiem, więcej robić. Tu już wiadomo, może mnie zlinczują, no ale zobaczcie, jak Oktagon wychodzi do fana. Ile jest figurek. No teraz super te karty wyszły, ale jest dużo eventów. Nawet potrafią to, Wojek fajnie w wywiadzie powiedział, że oni potrafią ze średniego zawodnika zrobić turbogwiazdę. No to czemu w KSW nie ma takich turbogwiazd, skoro są dużo lepsi zawodnicy, nie? Że jakby nie są tak promowani. No tego moim zdaniem brakuje. Tak jakby nie ma takiego boomu na pewno jak jest za granicą na MMA u nas. Nie wiem, spowodowane już nie wiem przesyceniem trochę rynku. Nie wiem, nie znam się na tym, ale kurczę, no brakuje tych takich nawet trailerów, jak były za czasów tych dużych gal.
Koziorzębski uważa również, że KSW powinno mocniej wychodzić poza grupę najbardziej zagorzałych fanów MMA.
Ludzie piszą cały czas czy na Twitterze, czy na Instagramie, że dowiadują się o gali dopiero parę dni przed, nie mieli pojęcia, że w ogóle walczymy. Wiadomo, że turbofan będzie o tym wiedział, no ale my chcemy jednak dotrzeć poza tych turbofanów, bo nie oszukujmy się, tych turbofanów jest tam jakiś promil.
Koziorzębski o swojej sytuacji kontraktowej
W rozmowie pojawił się także temat kontraktu. Koziorzębski przyznał, że wciąż funkcjonuje na wcześniejszej umowie, podpisanej jeszcze w okresie, gdy sam zajmował się swoją karierą menedżerską.
Czytałem wtedy, musiałem czytać jeszcze, bo jestem na starym kontrakcie i byłem sam sobie menadżerem, więc musiałem go przeczytać. Oczywiście wspierałem się z tym, z moimi bliskimi czy ludźmi, którzy się na tym znają bardziej. No bo jak to jest, wiesz, jak dostajesz z banku jakieś 15 kartek, to jak to czytasz, to dostajesz oczopląsu. Łatwo coś przegapić na pewno. Na następny kontrakt na pewno będziemy bardzo szczegółowo z Asią czytać.
Asia robi absolutną furorę
Na koniec rozmowy Koziorzębski został zapytany o Joannę Jędrzejczyk i jej udział w „Tańcu z Gwiazdami”. Zawodnik nie tylko śledzi program, ale specjalnie zainstalował aplikację, aby móc oddawać głosy na byłą mistrzynię UFC i przy okazji swoją menadżerkę, która „szaleje” na parkiecie.
Ja specjalnie zainstalowałem apkę, żeby głosować. Specjalnie dla Asi. Uważam, że jak na to, że nigdy nie tańczyła i po tych latach treningów, ja wiem, że te wszystkie ruchy, nawet biodrem, bo gdzieś tam liznąłem może troszkę tańca, to wiem, jak to jest ciężkie do wyuczenia, takie nawet mikroruchy, których nigdy nie robiliśmy, a ludzie to robią przez całe życie. Myślę, że jak ja już kiedyś będę też tańczył z gwiazdami, to wypadnę dużo gorzej.
Dla Koziorzębskiego przykład Jędrzejczyk jest również dowodem na to, jak zawodnik może wyjść poza środowisko sportów walki i dotrzeć do szerszej publiczności.
Aśka jest znakomitym przykładem takiej osoby, która potrafiła przede wszystkim wyjść poza bańkę. Nie kojarzą jej tylko ci, którzy wiedzą, że jest KSW i UFC się biją, tylko taki typowy, za przeproszeniem, Kowalski, co siedzi na kanapie i włączy Taniec z Gwiazdami przed pracą w niedzielę.
Już w sobotę Koziorzębski będzie miał natomiast okazję po raz kolejny odpowiedzieć na przedwalkowe przewidywania bukmacherów. W Libercu jego rywalem będzie Muslim Tulshaev.
Zobacz także: UFC zwalnia dziewięciu zawodników! Wśród nich były mistrz Bellatora

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















