Kacper Koziorzębski odniósł się do zamieszania po swoim pojedynku z Muslimem Tulshaevem na XTB KSW 121 w Libercu. „Wiór” podkreślił, że choć większość kopnięcia mogła trafić na korpus, jego zdaniem decydujące było trafienie w krocze, a do nokautu zabrakło naprawdę niewiele.

Pojedynek Kacpra Koziorzębskiego z Muslimem Tulshaevem był jednym z najbardziej nietypowych starć podczas XTB KSW 121. W końcówce pierwszej rundy „Wiór” wyprowadził bardzo mocne obrotowe kopnięcie, które trafiło rywala w krocze. Tulshaev po uderzeniu nie był w stanie kontynuować walki, a po upływie regulaminowej pięciominutowej przerwy lekarz nie dopuścił go do dalszej rywalizacji. Starcie zakończyło się więc wynikiem no-contest.

Sytuacja wywołała sporo dyskusji, ponieważ część obserwatorów sugerowała, że kopnięcie mogło trafić przede wszystkim w okolice wątroby, a reakcja Tulshaeva była przez nich kwestionowana.

Z taką narracją stanowczo nie zgadzał się dyrektor sportowy KSW Wojsław Rysiewski. Sam Tulshaev również zaprzeczył, jakoby symulował problemy po kopnięciu. W rozmowie z naszą redakcją bezpośrednio po gali zdradził nawet, że lekarz badający go po wyjściu z klatki zasugerował, iż uderzenie mogło dojść w wątrobę. Zawodnik stanowczo temu zaprzeczył, podkreślając, że nie miałby żadnego problemu z zaakceptowaniem porażki, gdyby rzeczywiście został trafiony na wątrobę.

„Te 10% zahaczyło o suspensor”

Teraz do całej sytuacji odniósł się również Koziorzębski. Zawodnik opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym podziękował kibicom za wsparcie, ale jednocześnie odniósł się do dyskusji na temat miejsca, w które trafiło jego kopnięcie.

„Parę słów ode mnie na chłodno. Dostałem od was setki wiadomości, że to powinno być KO. Widzę też co dzieje się w mediach i dziękuję za tak ogromne wsparcie.

Pamiętajcie jednak, że nawet jeżeli 90% kopnięcia weszło na wątrobę, to te 10% które zahaczyło o suspensor jest faulem. A uwierzcie mi to kopnięcie było potwornie mocne i miał prawo to odczuć.

Nie mam więc problemu z werdyktem i biorę go na klatę, mam jedynie ogromny niedosyt bo tak naprawdę kilka centymetrów dzieliło mnie od pięknego nokautu.

Dziękuję za walkę Muslim Tulshaev, mam nadzieję, że ze zdrowiem wszystko ok i niebawem dokończymy tę historię 🤜🏻”

Koziorzębski nie podważa więc decyzji o uznaniu pojedynku za no-contest. Jednocześnie jasno zaznacza, że jego zdaniem trafienie w krocze było jedynie niewielką częścią całej akcji, a gdyby kopnięcie nie zahaczyło o suspensor, moglibyśmy oglądać efektowny nokaut.

Rewanż może być kolejnym krokiem

Wszystko wskazuje na to, że historia Koziorzębskiego z Tulshaevem nie musi zakończyć się na XTB KSW 121. Obaj zawodnicy po gali wyrażali zainteresowanie ponownym spotkaniem w klatce.

Tulshaev w rozmowie z naszą redakcją przyznał, że po tak nieoczekiwanym zakończeniu chciałby doprowadzić do rewanżu. Jednocześnie wskazał, że najwcześniej byłby gotowy na powrót do rywalizacji w styczniu przyszłego roku.

Dla Koziorzębskiego byłaby to zatem szansa na dokończenie pojedynku, który zakończył się w momencie, gdy obaj zawodnicy mieli jeszcze przed sobą znaczną część walki. „Wiór” przed galą był stawiany w roli dużego underdoga, a zwycięstwo nad Tulshaevem mogło być jednym z największych sukcesów w jego dotychczasowej karierze. Ostatecznie zamiast wygranej musi zadowolić się wynikiem no-contest i oczekiwaniem na kolejną okazję.

źródło: wpis Kacpra Koziorzębskiego na Facebooku | foto: materiały prasowe KSW