Za trzy tygodnie w Ciechanowie odbędzie się gala Babilon MMA 57, na której przed walką wieczoru z udziałem Szymona Kołeckiego wystąpią młodzi zawodnicy organizacji. Wśród nich Kamil Woźny, który dąży do walki o pas w wadze średniej, oraz 18-letni Yehor Oliinyk.
Kamil Woźny (3-1) zmierzy się z Krzysztofem Sową (2-2) w ramach swoich starań o pozycję pretendenta do pasa w wadze średniej. 32-letni zawodnik z Inżbud Rybnik – Octagon Żory w ostatnim czasie prezentuje solidną formę, choć jego bilans mógłby wyglądać lepiej. W debiucie pokonał przed czasem Maksymiliana Kowalskiego, następnie zadał pierwszą porażkę Krzysztofowi Pitoniowi, jednak przegrał kontrowersyjną decyzją z Sebastianem Szwedą. We wrześniu ubiegłego roku powrócił efektownym nokautem middle-kickiem Tobiasza Lewandowskiego.
To nie był wybuch talentu, po prostu wszystko zaczęło się zazębiać, motoryka, technika, mental. Moje życie jest ustawione pod sport, robię to na 100% i wyniki są tego efektem.
mówi „Pixos”, który jasno określa swoje cele.
Oczywiste jest, że marzę o walce o pas. Mam nadzieję, że szybko wyjaśni się sytuacja na górze mojej kategorii. A ja teraz w walce dam kolejny powód, abym to ja był kolejnym pretendentem do pasa.
Na tej samej gali swój piąty zawodowy występ zaliczy Yehor Oliinyk (4-0), który zmierzy się z doświadczonym Gruzinem Giorgim Lobzhanidze (13-8). 18-letni zawodnik prowadzony przez Damiana Herczyka jest już przymierzany do występu w Dana White’s Contender Series.
Nie trenuję, by dawać równe i zacięte walki, wychodzę do klatki by dominować. Chcę wygrywać szybko i przekonująco na tyle, żeby ludziom się wydawało, że jest to łatwe.
tłumaczy młody prospekt.
Oliinyk nie ukrywa swoich długoterminowych ambicji, choć stara się pozostać skoncentrowany na bieżących zadaniach.
Skupiam się na bieżących celach i staram się nie wybiegać myślami w przyszłość, ale widzę siebie w UFC. Celem na najbliższych parę lat jest bycie w TOP 10, ale jeszcze nie wiem w jakiej kategorii.
Kariera 18-latka nie jest pozbawiona problemów z doborem rywali. Tym razem nie udało się doprowadzić do walki z Przemysławem Mysialą, a w ubiegłym roku Filip „The Heat” Majić rozmyślił się w ostatniej chwili i nie wsiadł do samolotu.
Nie przeżywam frustracji, ponieważ to nie moja wina, że wielu rywali obawia się walki ze mną. Chcę być najlepszy w tym co robię i średnio mnie obchodzi, kto będzie stał naprzeciwko mnie w klatce.
kończy Oliinyk.
Źródło: Babilon MMA
