Khabib Nurmagomedov przez całą karierę pozostawał niepokonany, ale nie wszystkie zwycięstwa przychodziły mu z taką samą łatwością. Były mistrz UFC przyznał, że starcie z Conorem McGregorem było dla niego najtrudniejszą walką pod względem mentalnym. „The Eagle” wskazał jednak również pojedynek, który później okazał się dla niego jeszcze większym wyzwaniem.

McGregor wszedł mu do głowy

Starcie Khabiba Nurmagomedova z Conorem McGregorem na UFC 229 przeszło do historii jako jedna z największych i najbardziej emocjonujących walk w dziejach organizacji. Rosjanin przystępował do pojedynku jako niepokonany mistrz kategorii lekkiej, natomiast Irlandczyk wracał do UFC po długiej przerwie, aby odzyskać utracony wcześniej pas.

Rywalizacja obu zawodników była jednak czymś znacznie więcej niż sportowym pojedynkiem. McGregor podczas promocji walki wielokrotnie przekraczał granice, poruszając tematy rodziny, religii oraz pochodzenia Nurmagomedova. Rosjanin ostatecznie zwyciężył przez poddanie w czwartej rundzie, ale po walce doszło do słynnej awantury, kiedy przeskoczył przez klatkę i zaatakował narożnik rywala.

Po latach Nurmagomedov przyznał, że słowa McGregora rzeczywiście miały na niego wpływ.

W stu procentach. Ponieważ walka to psychologia, wiesz? To gra mentalna. Pod względem mentalnym to była moja najtrudniejsza walka. W tamtym momencie, tak. Ale później pojawiła się trudniejsza walka.

„Conor przekraczał granice”

Khabib Nurmagomedov przyznał, że wyjątkowa trudność pojedynku z McGregorem wynikała przede wszystkim z atmosfery, którą Irlandczyk stworzył wokół ich rywalizacji. „The Eagle” uważa, że jego przeciwnik doskonale wiedział, jak budować zainteresowanie walką, ale jednocześnie podkreślił, że ich konflikt nie był wyłącznie elementem marketingowej gry.

Sposób, w jaki mówił, to, co wzniecał, granice, które przekraczał, poruszając kwestie rodziny, religii, a potem z jednej strony miałeś Conora, tego naprawdę interesującego mistrza, który wiedział, jak się nakręcać. Z drugiej strony miałeś tego niepokonanego kogoś znikąd, z gór.

Zdaniem byłego mistrza UFC właśnie autentyczność konfliktu sprawiła, że UFC 229 stało się wydarzeniem wykraczającym poza świat MMA. Nurmagomedov uważa, że kibice potrafią wyczuć różnicę pomiędzy prawdziwą rywalizacją a sztucznie wykreowanym konfliktem.

To wszystko wydarzyło się w pewien sposób naturalnie. To nie było wyreżyserowane. Mieliśmy prawdziwą rywalizację, w przeciwieństwie do tego, jak wielu ludzi obecnie po prostu podkręca zainteresowanie walką. Ale ludzie czują tę energię. Ona nigdzie nie znika. Ludzie potrafią powiedzieć, co jest prawdziwe, a co fałszywe i właśnie dlatego wyszliśmy poza nasz własny sport. To sprawiło, że ta walka była tak ogromna.

Później pojawiło się jeszcze większe wyzwanie

Nurmagomedov wskazał jednak, że pojedynek z McGregorem nie był najtrudniejszym doświadczeniem psychicznym w całej jego karierze. Ten status przypadł jego ostatniej walce w zawodowym MMA.

W październiku 2020 roku Rosjanin zmierzył się z Justinem Gaethje na UFC 254. Był to szczególny moment nie tylko dlatego, że Nurmagomedov miał na szali mistrzowski pas, ale przede wszystkim z powodu śmierci jego ojca i wieloletniego trenera Abdulmanapa Nurmagomedova.

To właśnie ten cios, który życie zadało mu poza klatką, okazał się znacznie trudniejszy do pokonania niż wszystko, co wcześniej wydarzyło się podczas jego kariery.

Przede wszystkim dlatego, że straciłem ojca. Trudno było się pozbierać. Wszystko nałożyło się na siebie w jednym momencie. Mojego ojca już nie było. A trenowanie bez ojca, bez osoby, dla której robiłem to wszystko, dla której przede wszystkim chciałem zostać mistrzem, żeby udowodnić mu, że mogę zostać najlepszy…

Nurmagomedov wspominał również, że sam obóz przygotowawczy do walki z Gaethje nie przebiegał idealnie pod względem fizycznym. Mimo kolejnych problemów ze zdrowiem udało mu się jednak zachować odpowiednią koncentrację.

A sam obóz przygotowawczy również nie był dla mnie najlepszy pod względem fizycznym. Miałem kontuzję za kontuzją, ale pod względem mentalnym pozostałem całkowicie skoncentrowany.

UFC 229 wyszło poza MMA

UFC 229 do dziś pozostaje jednym z największych wydarzeń w historii organizacji, a Nurmagomedov uważa, że skala zainteresowania tamtym pojedynkiem wynikała właśnie z wyjątkowej historii stojącej za zawodnikami.

Rosjanin porównał ich rywalizację do najbardziej pamiętnych pojedynków w historii boksu. Jego zdaniem MMA jest wciąż stosunkowo młodym sportem i potrzebuje czasu, aby stworzyć rywalizacje, które będą wspominane przez kolejne dekady.

Spójrzmy na historię. Nasz sport jest wciąż bardzo młody, powiedzmy, że ma około 35 lat, zaczynając od lat 90. Weźmy na przykład sport najbardziej podobny do MMA, czyli boks. Ile ma boks? Sto pięćdziesiąt lat? Kiedy myślisz o boksie, co przychodzi ci do głowy? Thrilla in Manila? Mike Tyson miał wielkie walki, ale nigdy nie miał takiej charakterystycznej rywalizacji jak Muhammad Ali z Joe Frazierem. Holyfield-Tyson to nie Ali-Frazier. Ludzie nazywali ją największą rywalizacją i nadal nią jest.

Nurmagomedov wspomniał również o starciu Manny’ego Pacquiao z Floydem Mayweatherem Jr. jako jednej z największych bokserskich walk XXI wieku, ale zaznaczył, że nawet ogromne zainteresowanie tamtym pojedynkiem nie stworzyło takiej atmosfery jak rywalizacja Alego z Frazierem.

„Taka walka wydarzy się ponownie”

Były mistrz UFC uważa, że podobne wydarzenie może jeszcze pojawić się w MMA. Nie spodziewa się jednak, że da się je sztucznie zaplanować czy wykreować.

Jego zdaniem do stworzenia tak wielkiej rywalizacji potrzebne są odpowiednie osobowości, sportowa stawka oraz przede wszystkim autentyczny konflikt.

Dokładnie tak samo było, kiedy walczyłem z Conorem. Ta walka wyszła poza nasz sport. Wpłynęła na każdy sport, ponieważ sportowcy z różnych dyscyplin, wszyscy, którzy kochają rywalizację – nie miało znaczenia, czy to piłka nożna, koszykówka, futbol czy boks – wszyscy to śledzili.

Nurmagomedov nie ma wątpliwości, że w przyszłości pojawi się kolejna rywalizacja o podobnej skali. Nie jest jednak w stanie przewidzieć, kiedy do tego dojdzie.

Czy będzie walka taka jak ta? Trudno mi powiedzieć, ale myślę, że tak. Na pewno się wydarzy. Zawsze będą mistrzowie. Zawsze będą rywalizacje. To, kiedy się wydarzy, jest tylko kwestią czasu.

Zobacz także: Tomasz Narkun o hejcie na Błachowicza i Gamrota: „Nie można tak torpedować swoich”

źródło: Lex Fridman Podcast.