Site icon InTheCage.pl

Klaudia Syguła po wygranej na UFC Vegas 113: „Udowodniłam sobie, że to jest moje miejsce”

Klaudia Syguła po wygranej na UFC Vegas 113: „Udowodniłam sobie, że to jest moje miejsce”

Zwycięstwo, ulga, emocje i jasny sygnał: Klaudia Syguła rośnie w UFC. Po jednogłośnej wygranej z Priscilą Cachoeirą Polka nie kryła dumy, ale też… niedosytu. W rozmowie po walce otwarcie mówiła o postępie, zmianach w stylu i tym, jak bardzo brakowało jej rodziny.

Klaudia Syguła udanie rozpoczęła galę UFC Vegas 113, pokonując Priscilę Cachoeirę jednogłośną decyzją sędziów. Dla Polki było to drugie zwycięstwo w UFC i jednocześnie potwierdzenie, że jej rozwój idzie we właściwym kierunku.

Po walce zawodniczka nie ukrywała radości:

Jestem bardzo szczęśliwa i dumna z siebie, że udowodniłam sobie, że to jest dla mnie odpowiednie miejsce i że powinnam być w UFC. Jestem naprawdę bardzo szczęśliwa.

Syguła przyznała, że plan na pojedynek wyglądał inaczej, ale najważniejsze było zwycięstwo:

Plan był trochę inny, ale jestem bardzo szczęśliwa, że wygrałam. Nie byłam zaskoczona, bo trenerzy bardzo dobrze mnie przygotowali. Wszystko, co robiła moja przeciwniczka w walce, trenowaliśmy wcześniej na sali.

Jednocześnie Polka nie była w pełni usatysfakcjonowana swoim występem:

Może jestem trochę rozczarowana, że nie zrobiłam tego, co powinnam. Powinnam ją obalić i poddać. Chciałam bonus, ale nie tym razem – może następnym razem.

W trakcie pojedynku Syguła kilkukrotnie próbowała przenieść walkę do parteru, jednak nie było to łatwe:

Próbowałam ją obalić, ale to nie było proste. To doświadczona zawodniczka, weteranka UFC. Ona też widzi wiele rzeczy w trakcie walki.

Coraz większą rolę w stylu Polki zaczyna jednak odgrywać stójka. Zawodniczka przyznała, że treningi w American Top Team mocno zmieniły jej spojrzenie na własne umiejętności:

Kiedy zaczęłam trenować w ATT i zobaczyłam poziom grapplingu, to zobaczyłam, że mój grappling jest słaby. Więc stałam się strikerką. Teraz walczę bardziej w stójce.

Syguła podkreśliła także rolę trenerów w przygotowaniach:

Trener Anderson bardzo dobrze przygotował mnie w stójce. Dlatego czułam się tak komfortowo. Czuję, że zrobiłam ogromny progres w boksie.

W narożniku Polka otrzymywała dużo wskazówek i – jak sama przyznała – starała się je realizować:

Dostawałam dużo rad między rundami i próbowałam je wprowadzać. To nie jest łatwe – co innego słuchać, a co innego robić to w walce. Ale słyszałam wszystko z narożnika i starałam się wykonywać ich polecenia.

Do samego końca Syguła nie była pewna zwycięstwa:

Kiedy nie kończę walki przed czasem, to nie jestem pewna wygranej. Pierwsze, co zrobiłam po walce, to zapytałam trenera, czy wygrałam.

Jak przyznała, odczuwała przewagę techniczną, ale widziała też momenty rywalki:

Czułam, że jestem technicznie lepsza, bo dużo ciosów trafiało w jej twarz. Ale też kilka dostałam. Trenerzy powiedzieli mi, że na pewno wygrałam pierwszą rundę, druga była bliska, a trzecia była bardziej wyrównana. Wierzyliśmy, że to moja walka.

Na razie Polka nie myśli o kolejnych rywalkach:

Nie myślę o przyszłości. Myślę o tym, żeby być lepszą osobą i lepszą zawodniczką. Ta wygrana pozwala mi wrócić na Florydę i dalej się rozwijać.

Na koniec Syguła wzruszyła się, mówiąc o rodzinie:

Nie mogę się doczekać powrotu do rodziny. Dwa miesiące byłam na Florydzie. Nie widziałam narzeczonego, rodziców, mojego małego pieska. Bardzo za nimi tęskniłam… Przepraszam, zaczynam płakać.

Wygrana na UFC Vegas 113 potwierdziła, że Klaudia Syguła coraz pewniej odnajduje się w największej organizacji MMA na świecie. Kolejnym krokiem ma być dalszy rozwój w ATT i jeszcze większa skuteczność w klatce.

Zobacz także„UFC to mój dom” – Klaudia Syguła zapowiada nową wersję siebie przed UFC Vegas 113

źródło: UFC News (X)

Exit mobile version