Krzysztof Jotko po raz drugi pokonał Kerima Engizeka – tym razem sięgając po pas mistrzowski OKTAGON MMA w wadze średniej. Przez pięć rund Polak musiał walczyć nie tylko z rywalem, ale i z sędzią, który przez długi czas przymykał oko na ewidentne naruszenia przepisów.
Jotko od pierwszych sekund narzucił swój styl walki. Polak skutecznie sprowadzał Engizeka do parteru, zdobywał dosiad i rozbijał twarz Turka seriami łokci, wywołując rozcięcia już w pierwszej odsłonie. Kerim był zmęczony, walczył na wstecznym biegu i nie potrafił znaleźć skutecznej odpowiedzi na presję pretendenta. Dwie pierwsze rundy Jotko wygrał u wszystkich trzech sędziów punktowych.
Kontrowersje towarzyszyły tej walce od samego początku. Engizek już w pierwszej rundzie wyraźnie łapał się siatki, a arbiter ograniczył się jedynie do słownego ostrzeżenia. Faule trwały jednak w najlepsze – w trzeciej rundzie Turek regularnie trzymał się ogrodzenia podczas klinczu, co w końcu zmusiło sędziego do odjęcia mu jednego punktu. Nie był to koniec brudnej roboty: Kerim dwukrotnie trafił Polaka kolanem w krocze, a w czwartej rundzie ponownie sięgnął po siatkę – tym razem bez żadnych konsekwencji ze strony arbitra.
Odjęcie punktu Engizekowi w trzeciej rundzie otworzyło furtkę do dramatycznego finału. Turek, świadomy, że traci na kartach, zaczął odważniej atakować i kilkukrotnie zaskoczył Jotko w stójce, wyrównując przebieg czwartej odsłony. Przed ostatnią rundą Polak miał zaledwie jeden punkt przewagi – remis oznaczałby zachowanie pasa przez mistrza. Jotko odpowiedział jednak spokojną, kontrolowaną rundą: zanotował obalenie, atakował stompami i był wyraźnie aktywniejszym zawodnikiem aż do ostatniego gongu.
Po pięciu rundach sędziowie jednogłośnie przyznali zwycięstwo Polakowi wynikiem 48-46 na wszystkich trzech kartach. Jotko sięgnął po pas mistrzowski OKTAGON MMA w wadze średniej, udowadniając, że potrafi wygrywać nawet w najtrudniejszych warunkach – w obliczu fauli, 20 tysięcy wrogo nastawionych kibiców i sędziego, który przez zbyt długi czas tolerował nieczystą grę rywala.
