XTB KSW 116 w Gorzowie Wielkopolskim zapowiada się jako jedna z ciekawszych gal w tym roku. Na czele karty staje Adrian Bartosiński, który ponownie stanie do obrony mistrzowskiego pasa kategorii półśredniej — tym razem naprzeciw Madarsa Fleminasa. To jednak nie jedyna atrakcja: karta jest naprawdę bogata w interesujące pojedynki i nie brakuje na niej walk, które mogą dostarczyć mnóstwo emocji. Jak zwykle spieszymy z pomocą dla typerów i przedstawiamy nasze typy!
Adrian Bartosiński (18-1) vs Madars Fleminas (14-7) – o pas mistrzowski
Grzegorz: W walce wieczoru gali XTB KSW 116, Adrian Bartosiński stanie do kolejnej obrony mistrzowskiego pasa kategorii półśredniej. Jego przeciwnikiem będzie Madars Fleminas.
Adrian Bartosiński od lat wygrywa w podobny sposób – ogromną presją, zapasami i nieustannym podkręcaniem tempa walki. Madars Fleminas to zawodnik bardziej chaotyczny, ofensywny w stójce, który potrafi mieszać płaszczyzny, ale rzadko kontroluje przebieg pojedynku przez dłuższy czas. Dlatego kluczowe pytanie przed tą walką brzmi – czy Fleminas będzie w stanie zatrzymać zapasy i tempo mistrza?
Początek walki prawdopodobnie będzie wyglądał tak, że Bartosiński od razu zacznie skracać dystans. Nie musi nawet trafiać czysto – jego pierwszym celem będzie skrócenie przestrzeni i wejście w klincz. Fleminas w swoich ostatnich walkach pokazywał, że lubi wywierać presję i iść do przodu, ale tutaj może się okazać, że to działa na jego niekorzyść. Każda zbyt agresywna akcja w półdystansie może zakończyć się zejściem „Bartosa” po nogi.
Jeżeli walka trafi na matę już w pierwszej rundzie, zobaczymy bardzo podobny obraz jak w starciu z Tulshaevem czy w rewanżu z Grzebykiem. Bartosiński nie tylko sprowadza, ale też natychmiast zaczyna pracować z góry – łokcie, krótkie ciosy, przechodzenie pozycji, próby zajścia za plecy. To nie jest grappling oparty wyłącznie na kontroli. Mistrz KSW stale buduje presję i zmusza rywala do pracy w defensywie.
Fleminas potrafi być groźny w parterze – widzieliśmy u niego próby gilotyn czy przejść do kontroli pleców po przetoczeniu. Problem polega na tym, że bardzo często oddaje inicjatywę. W walkach z Łopaczykiem czy Koziorzębskim zdarzało się, że przeciwnicy wchodzili mu w nogi i kontrolowali go przez dłuższy czas. Bartosiński w takich sytuacjach jest znacznie bardziej bezlitosny. Jeśli już ustabilizuje pozycję z góry, zaczyna rozbijać rywala ciosami i zmuszać go do desperackiej obrony.
W stójce Fleminas ma swoje momenty. Potrafi trafiać długim prostym, dobrze pracuje kolanami w klinczu i lubi mieszać kopnięcia na korpus z ciosami bokserskimi. Jeżeli Bartosiński będzie wchodził w nogi zbyt czytelnie, Łotysz może go złapać kolanem albo spróbować podchwycić głowę do gilotyny. To prawdopodobnie największa szansa pretendenta w tej walce – złapać mistrza w momencie wejścia w zapasy.
Im dłużej jednak potrwa pojedynek, tym bardziej zacznie działać największy atut Bartosińskiego – tempo i fizyczność. „Bartos” potrafi narzucać ogromną intensywność przez całe rundy. W walkach mistrzowskich wielokrotnie pokazywał, że nawet gdy jest zmęczony i porozbijany, nadal idzie do przodu i szuka sprowadzeń. Fleminas w swoich pojedynkach często oddaje końcówki rund, gdy przeciwnik zaczyna narzucać presję.
Widzę ten pojedynek jako walkę, w której Bartosiński będzie systematycznie przejmował kontrolę. Fleminas może mieć pojedyncze momenty w stójce, może nawet trafić czymś mocnym lub spróbować gilotyny przy wejściu w nogi, ale mistrz ma znacznie bardziej poukładaną grę. Zapasy, kontrola z góry i ground and pound powinny robić różnicę z rundy na rundę. Fleminas jest twardym zawodnikiem i prawdopodobnie przetrwa początek walki, ale presja zapaśnicza, kontrola w parterze i ogromna liczba ciosów z góry ze strony „Bartosa” powinny w końcu przełamać pretendenta. Pas mistrzowski wagi półśredniej pozostanie na biodrach Adriana Bartosińskiego. Mój typ: Adrian Bartosiński przez TKO w rundzie trzeciej.
Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Bartosiński: 1.11
Fleminas: 6.60
Damian Piwowarczyk (10-4) vs Sergiusz Zając (9-1)
Grzegorz: Starcie dwóch perspektywicznych polskich zawodników w kategorii półciężkiej ma papiery na to, by skraść w sobotni wieczór show. Damian Piwowarczyk i Sergiusz Zając to zawodnicy, którzy bardzo rzadko zostawiają walki w rękach sędziów. Obaj są ofensywni, obaj mają moc w rękach i obaj potrafią skończyć pojedynek w pierwszych minutach. Różnica polega jednak na sposobie prowadzenia walki.
Piwowarczyk jest bardziej zróżnicowanym zawodnikiem. Lubi pracować kopnięciami z dystansu, potrafi kontrolować przestrzeń i nie boi się przechodzić do parteru, gdzie dysponuje realnym zagrożeniem poddaniami. Widzieliśmy to w starciu z Cedricem Lushimą, gdy błyskawicznie złapał gilotynę w kontrze na sprowadzenie. Do tego dochodzi jego siła w stójce – nokaut na Szewczyku czy cios na wątrobę w walce z Silvą pokazują, że potrafi kończyć walki zarówno pojedynczym trafieniem, jak i kumulacją ciosów.
Zając to z kolei zawodnik bardzo agresywny, który buduje swoją grę na presji i brutalnych wymianach w półdystansie. W jego walkach regularnie pojawia się tajski klincz, kolana na korpus i potężne łokcie. Potrafi wywierać ogromną presję i zmuszać przeciwników do walki w chaosie. Tak właśnie rozbił Dreczkowskiego, a w starciu z Książkiewiczem wystarczyło jedno zachwianie rywala, by natychmiast ruszył z dobitką i zakończył pojedynek.
Kluczowe w tej walce będzie to, kto narzuci dystans. Jeśli pojedynek zacznie się w otwartych wymianach w półdystansie, Zając będzie czuł się jak ryba w wodzie. Jego łokcie i kolana w klinczu są niezwykle niebezpieczne, a presja potrafi złamać rywala bardzo szybko. Piwowarczyk nie może pozwolić się zamknąć pod siatką, bo tam Zając buduje swoje najgroźniejsze akcje.
Z drugiej strony Piwowarczyk ma przewagę w różnorodności. Potrafi pracować lowkickami, mieszać poziomy ataku i kontrolować tempo pojedynku. Jeżeli będzie utrzymywał walkę na środku klatki i zmuszał Zająca do reagowania na kopnięcia oraz zmiany dystansu, może skutecznie rozbijać jego ofensywę. Bardzo ważne będą także potencjalne przejścia do parteru. Zając w swoich walkach rzadko bywa tam testowany przez zawodników o solidnym grapplingu, a Piwowarczyk potrafi wykorzystać nawet najmniejszy błąd przy wejściu w nogi.
Możliwe są dwa scenariusze. Pierwszy to brutalna, chaotyczna wymiana w pierwszych minutach, w której Zając spróbuje przełamać rywala presją i fizycznością. Drugi to bardziej kontrolowany pojedynek, w którym Piwowarczyk będzie punktował kopnięciami, zmieniał płaszczyzny i szukał okazji do skończenia walki, gdy Zając zacznie przesadnie otwierać się w ofensywie.
Patrząc na stylistykę obu zawodników, kluczowa może być cierpliwość. Zając często wygrywa dzięki eksplozji i agresji, ale Piwowarczyk ma więcej narzędzi, by tę agresję wykorzystać przeciwko niemu. Jeśli Zając ruszy zbyt otwarcie, „Damsyn” może złapać go kontrą lub wciągnąć w sytuację parterową, gdzie jego grappling staje się bardzo groźny.
Zając prawdopodobnie ruszy agresywnie i będzie próbował narzucić tempo w pierwszych minutach, ale jeśli walka potrwa dłużej niż jedną rundę, przewaga techniczna i większa wszechstronność Piwowarczyka powinny zacząć robić różnicę. W jednej z wymian lub przy próbie zapasów Zająca Piwowarczyk może znaleźć moment na gilotynę lub inne poddanie i zakończyć walkę przed czasem. Mój typ: Damian Piwowarczyk przez poddanie w rundzie drugiej.
Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Piwowarczyk: 1.58
Zając: 2.38
Tomasz Romanowski (19-11) vs Bartosz Kurek (5-0)
Fabian: Kibice lubujący się w wojnach na wyniszczenie powinni mieć dużo radości z pojedynku Tomka Romanowskiego i Bartosza Kurka. To pojedynek spod znaku zmiany pokoleniowej, dla Kurka nieprawdopodobny przeskok w poziomie rywali, ale też olbrzymia szansa by sprawnie wejść do czołówki wagi średniej w Polsce. Romanowski po serii porażek (w tym mistrzowskich) zdaje się być gatekeeperem, który będzie weryfikował młodszych, pukających do rankingu fighterów.
Zawodnik ze Szczecina słynie ze świetnego boksu i tego jak przy naprawdę lichym zasięgu jest w stanie rozbijać rywali zdecydowanie wyższych od siebie. Doskonale skraca dystans i bazując często na swojej odporności wyprowadza więcej ciosów niż inkasuje. Konfrontacja z Kurkiem zapowiada się naprawdę pasjonująco, bo póki co występy zawodnika zrzeszonego w Ankosie i Top Teamie Częstochowa były bezbłędne. Świetnie pracuje przede wszystkim na kontrze. Mało inkasuje i naprawdę ciekawie kontroluje dystans. Jest to wciąż mała próbka bo czy to Adrian Dudek czy Damian Mieczkowski nie są zawodnikami, których należy utożsamiać z topową organizacją MMA. Tak czy siak Bartosz prezentował się póki co świetnie. Tu i ówdzie stosował zapasy, ale z Tomaszem Romanowskim przeprawa będzie o wiele trudniejsza. Różnica doświadczenia jest kolosalna, a ostatnią walką z Belgiem reprezentant BT Gym udowodnił, że jeszcze broni nie składa. Kluczem dla Tomka będzie polowanie na korpus rywala, obniżanie jego mobilności czym skłoni go do podejmowania większego ryzyka. Kurek z kolei powinien szukać kolan przy próbach skrócenia dystansu oraz frontalnych kopnięć. Przy stylu obu panów będzie miał sporo sytuacji, aby kontrować swoimi sierpami. Odporność Romanowskiego wciąż jest na wysokim poziomie, Kurek nie był w tym aspekcie jeszcze przetestowany, w momencie, w którym nie idzie. Stawiam, że to jeszcze nie ten moment a Tomek Romanowski wyszarpie decyzję stymulując trochę tempo pojedynku w jego drugiej połowie. Mój typ: Tomasz Romanowski decyzją.
Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Romanowski: 1.65
Kurek: 2.24
Bartosz Leśko (15-6-2) vs Bartosz Szewczyk (9-4-1)
Michał: Starcie Leśki z Szewczykiem zapowiada się naprawdę ciekawie, bo obaj zawodnicy mimo młodego wieku mają już spore doświadczenie. Leśko w ostatnim czasie zrobił ogromny progres. Nawet w przegranej walce z mistrzem pokazał się z bardzo dobrej strony i wielu kibiców było zaskoczonych, jak dobrze się zaprezentował. Z kolei Szewczyk w KSW jest lekkim rozczarowaniem, bo oczekiwania wobec niego były znacznie większe. Dlatego faworytem w tym pojedynku jest właśnie podopieczny Grzegorza Jakubowskiego. Jego nieszablonowa stójka i nieprzewidywalny styl mogą sprawić Szewczykowi sporo problemów. Wydaje się też, że Leśko będzie szybszy, lepszy w klinczu i bardzo groźny dzięki swoim kopnięciom, które mogą systematycznie rozbijać rywala. Oczywiście Szewczyk ma swoje atuty, przede wszystkim mocny cios i niebezpieczne, obszerne uderzenia, które mogą odwrócić losy walki. Mimo to spodziewam się, że pojedynek potrwa pełen dystans, a zwycięstwo na kartach sędziowskich powędruje do Leśki. Mój typ: Bartosz Leśko decyzją.
Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Leśko: 1.45
Szewczyk: 2.76
Ewelina Woźniak (10-3) vs Eva Dourthe (9-7)
Michał: W tym pojedynku jest tylko jedna faworytka – Ewelina Woźniak. Polka powinna mieć przewagę zarówno w stójce, jak i w parterze, co może być kluczowe na przestrzeni całej walki. Francuzka nie dysponuje nokautującym uderzeniem, a to wydaje się jedynym argumentem, który mógłby realnie zagrozić Woźniak. W parterze Polka powinna mieć jeszcze większą przewagę niż w stójce, gdzie jej umiejętności mogą całkowicie kontrolować przebieg pojedynku. Także w stójce Polka powinna mieć atut w postaci lepszego zasięgu i większej techniki. Trudno wskazać element, w którym Dourthe mogłaby wyraźnie zdominować tę walkę. Po stronie Francuzki stoi głównie siła fizyczna, ale sama siła w MMA to zdecydowanie za mało. Mój typ: Ewelina Woźniak decyzją.
Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Woźniak: 1.20
Dourthe: 4.55
Kacper Formela (19-6) vs Krzysztof Mendlewski (9-3)
Fabian: W intrygująco się zapowiadającym starciu wagi lekkiej zmierzą się ze sobą debiutujący mistrz zaprzyjaźnionej z KSW organizacji Babilon MMA oraz były champion FEN-u Kacper Formela. Obaj znajdują się na trochę innych krzywych kariery. Mendlewski przebył kawał drogi w Babilonie, aby sięgnąć po mistrzowski tytuł i stał się jednym z najgorętszych polskich nazwisk, które fani chcieli oglądać pod szyldem KSW. Kacper Formela zdecydowanie jest póki co rozczarowaniem. I choć porażki z Ruchałą czy Szymańskim wstydu nie przynoszą, tak były to porażki przed czasem, występy bez błysku. Tak samo było z bezbarwną wygraną z Ahmedem Vilą. Hype na tego zawodnika jeszcze w FEN uważałem za przesadzony i póki co w KSW czegoś brakuje. Nie pomogła zmiana kategorii wagowej na wyższą.
Krzysztof Mendlewski ma rewelacyjne jak na wagę lekką warunki fizyczne. Jest wysoki, bardzo atletyczny. Do tego dochodzi duża siła, choć to też zawodnik, który kiedyś wojował nawet w piórkowej, co patrząc na jego sylwetkę wydaje się mało realne. Jest specjalistą od parteru. Regularnie wywierając presję na rywalu szuka możliwości zwarcia i zejścia do nóg lub zdobycia haczenia. Długimi fragmentami dociska do siatki, ale bywa tam bierny, co wykorzystują rywale choćby wypłacając mu kolana i ciosy na rozerwanie klinczu. W stójce jest ruchliwy, ale często niewiele z tego wynika. Oszczędnie wyprowadza uderzenia, ale sam bywa kontrowany i spora liczba ciosów dochodzi do jego głowy. Nigdy nie przegrał przez nokaut, wytrzymałości odmówić mu nie można, ale taka gra prędzej czy później się mści. Parterowo specjalizuje się w zajściach za plecy i szukaniu duszenia. Wygrał tak ponad połowę zawodowych starć. Ostatnia walka ze Skrzekiem jest jednak dla mnie papierkiem lakmusowym. Mendlewski był naprawdę dziurawy, kłopoty sprawiały mu niskie kopnięcia rywala.
„Polish Machida” wraca po wygranej z przypadkowym gościem na lokalnej gali. Takie walki nie wnoszą nic poza próbą zdobycia pewności siebie i zielonym okienkiem na tapology. Ma wszelkie narzędzia, aby pokonać Mendlewskiego, bo posiada dobrą defensywę zapaśniczą i szybkie ręce mogące kontrować niekiedy przewidywalnego rywala. Sęk w tym, że może mieć kłopoty z różnicą zasięgu ramion. Z Robertem Ruchałą wiele jego ciosów pruło powietrze, a tutaj nawet jeśli trafi, to spotka się z ofensywą mistrza Babilonu w postaci uderzeń czy (co bardziej prawdopodobne) od razu szukaniem klinczu czy zejściem do nóg. Ma dobre ciosy proste, nieźle kontruje, co tu nie będzie bez znaczenia.
Mimo faktu, iż to Mendlewski jest na fali, minimalnie faworyzuję tutaj Kacpra Formelę. Bardzo niepokojąco prezentował się Krzysztof w swojej ostatniej walce z – nie oszukujmy się – przeciętnym rywalem. To charakterny zawodnik mający niesamowite serduszko do walki, ale poza parterem brakuje tam czegoś ekstra. Kacper nie da się przełamać tak jak Skrzek i rozbije oponenta rąbiąc niskimi kopnięciami i notując sukcesy w kontrze. Mój typ: Kacper Formela decyzją.
Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Formela: 1.55
Mendlewski: 2.45
Wojciech Kawa (9-4) vs Oleksandr Moisa (4-2)
Grzegorz: To zestawienie zapowiada się jako bardzo ciekawa konfrontacja dwóch zupełnie różnych stylów. Wojciech Kawa to zawodnik opierający swoją grę na mobilności, pracy na nogach i technicznej stójce. Oleksandr Moisa jest natomiast fighterem znacznie bardziej bezpośrednim – lubi iść do przodu, zamykać przeciwnika pod siatką i szukać momentu na mocne trafienie w półdystansie.
Początek walki prawdopodobnie będzie przypominał pierwszą rundę pojedynku Kawy z Ndiaye. Polak zacznie od pracy na nogach, orbitowania i budowania przewagi kopnięciami. Niskie kopnięcia są jednym z jego najważniejszych narzędzi i niemal na pewno będzie próbował rozbijać wykroczną nogę Ukraińca. Do tego dojdą proste na korpus i głowę oraz zmiany ustawienia, które utrudniają rywalom ustawienie dystansu.
Moisa z kolei najpewniej od początku będzie próbował zabierać Polakowi przestrzeń. W debiucie w KSW było widać, że dobrze czuje się w roli zawodnika wywierającego presję. Nie jest najbardziej aktywnym strikerem w dywizji, ale potrafi cierpliwie spychać rywala w stronę ogrodzenia i tam odpalać kombinacje. W starciu z Blezieniem to właśnie moment zamknięcia przeciwnika przy siatce otworzył drogę do nokautu.
Dlatego kluczowym elementem tej walki będzie kontrola przestrzeni. Jeżeli Kawa będzie utrzymywał walkę na środku klatki i zmuszał Moisę do ciągłego skracania dystansu, jego styl może być dla Ukraińca bardzo niewygodny. Polak potrafi dobrze pracować na odejściu, wyprowadzając cios lub kopnięcie i od razu zmieniając kąt ustawienia. W takiej walce Moisa może mieć problem ze znalezieniem czystego trafienia.
Z drugiej strony Kawa ma wyraźną słabość, którą widzieliśmy w starciu z Hugo Deuxem. Gdy przeciwnik potrafi narzucić presję i przenieść walkę do parteru, Polak ma ogromne problemy z wydostaniem się spod kontroli. Moisa nie jest aż tak dominującym grapplerem jak Francuz, ale jeżeli uda mu się skrócić dystans i złapać klincz przy siatce, może spróbować przenosić walkę na matę.
Moisa ma też przewagę w sile pojedynczego uderzenia. Kawa często bije technicznie i punktuje przeciwników, ale nie zawsze trafia z pełną mocą. Ukrainiec natomiast potrafi zakończyć walkę jednym mocnym ciosem, szczególnie gdy rywal zostanie zamknięty pod ogrodzeniem.
Dlatego pierwsze rundy mogą być bardzo wyrównane. Kawa będzie pracował mobilnością i kopnięciami, natomiast Moisa będzie cierpliwie skracał dystans i szukał momentu, by wejść w półdystans lub przycisnąć przeciwnika do siatki. Jeśli Polak utrzyma dyscyplinę taktyczną, może stopniowo budować przewagę punktową. W mojej ocenie to właśnie mobilność i technika Kawy mogą okazać się decydujące. Moisa jest groźny w momentach eksplozji ofensywnej, ale Kawa potrafi dobrze zarządzać dystansem i tempem walki. Jeżeli nie da się zamknąć pod siatką i będzie konsekwentnie punktował kopnięciami oraz prostymi, powinien wygrywać kolejne rundy. Mój typ: Wojciech Kawa przez jednogłośną decyzję.
Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Kawa: 2.41
Moisa: 1.57
Damian Mieczkowski (3-2) vs Maksymilian Kowalski (5-1)
Fabian: Kowalski, poddanie w rundzie 1
Grzegorz: Kowalski TKO, runda 2
Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Mieczkowski: 2.08
Kowalski: 1.75
Andrzej Karkula (5-1) vs Dominik Mazur (2-1)
Fabian: Karkula, poddanie w rundzie 1
Grzegorz: Karkula, poddanie w rundzie 1
Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Karkula: 1.35
Mazur: 3.20
