Wojsław Rysiewski odniósł się do mocnych słów Szymona Kołeckiego na temat niedawnych rozmów z KSW. Dyrektor sportowy organizacji nie zgodził się z przedstawioną przez byłego mistrza olimpijskiego wersją negocjacji, tłumacząc, że obie strony miały po prostu zupełnie inne oczekiwania finansowe. Rysiewski zaznaczył jednak, że drzwi przed Kołeckim nie są zamknięte, choć do jego powrotu do KSW na pewno nie dojdzie w najbliższym czasie.

Szymon Kołecki w ostatnim czasie ponownie znalazł się w centrum zainteresowania kibiców MMA za sprawą potencjalnego powrotu do KSW. Były mistrz olimpijski i były zawodnik organizacji w rozmowie z FightsportPL ujawnił, że niedawno otrzymał propozycję od KSW, jednak bardzo szybko zakończył negocjacje, uznając przedstawione warunki za niezadowalające. Teraz do jego słów odniósł się dyrektor sportowy federacji, Wojsław Rysiewski.

Kołecki stwierdził, że otrzymana oferta była wyraźnie gorsza od warunków, które miał podczas swojej poprzedniej przygody z KSW. Zawodnik zaznaczył jednocześnie, że nie oczekiwał nawet podwyżki względem swojej wcześniejszej umowy. Rysiewski przedstawił jednak sytuację z perspektywy organizacji, wskazując, że w negocjacjach doszło przede wszystkim do rozbieżności w wycenie zawodnika.

Rysiewski: „Prawo rynku”

Rysiewski został zapytany o wypowiedź Kołeckiego podczas rozmowy z Arturem Mazurem na kanale Klatka po Klatce. Dyrektor sportowy KSW nie ukrywał, że w tej sprawie bliżej mu do stanowiska Łukasza „Jurasa” Jurkowskiego, który wcześniej odniósł się do słów byłego olimpijczyka.

Jednocześnie Rysiewski nie przedstawiał sytuacji jako definitywnie zakończonej. Jego zdaniem nie doszło do żadnego szczególnego konfliktu, a obie strony po prostu inaczej oceniły wartość finansową potencjalnego powrotu Kołeckiego.

Juras, mogę się podpisać. (…) Natomiast nie wiem. Znaczy w ogóle też jest tworzenie przesadnie dramatycznej jakiejś sytuacji z faktu, że zaproponowaliśmy kwotę X, Szymon oczekiwał Y. Wydaje mi się, że my się przesunęliśmy o X plus Z i Szymon dalej nie był usatysfakcjonowany. No prawo rynku. My możemy, jakby oceniamy wartość zawodnika. Każdy zawodnik wycenia się znacznie wyżej.

Według Rysiewskiego – KSW miało więc zwiększyć swoją propozycję względem pierwszej oferty, ale nawet po tej zmianie oczekiwania finansowe Kołeckiego pozostawały wyższe. Zdaniem dyrektora sportowego nie jest to sytuacja wyjątkowa w świecie MMA, ponieważ organizacja i zawodnik mogą zupełnie inaczej postrzegać wartość potencjalnej walki.

„Jak czujemy, że ktoś jest warty X, jesteśmy w stanie zapłacić”

Rysiewski odniósł się również do zarzutu, który można wyciągnąć z wypowiedzi Kołeckiego, czyli że federacje są skłonne płacić duże pieniądze zawodnikom, na których szczególnie im zależy, natomiast w przypadku innych proponują znacznie gorsze warunki.

Dyrektor KSW przyznał, że właśnie tak działa rynek. Organizacja musi bowiem brać pod uwagę nie tylko nazwisko zawodnika, ale również to, jaką wartość może on wygenerować dla federacji.

Jedyne, z czym, znaczy jest jedno, tam trochę w wypowiedzi Szymona mnie rozbawiło, że jak nam zależy na zawodniku, to jesteśmy w stanie dużo zapłacić, a jak nam nie zależy, to nie jesteśmy. Tak trochę parafrazując. No wydaje mi się, że to dość logiczne. No więc jeśli czujemy, że ktoś jest warty X i jesteśmy w stanie zarobić tyle, żeby mu zapłacić i jeszcze zarobić, no to jest oczywiste. A jak nie czujemy, że nie jesteśmy w stanie, no to chyba dobrze, że nie przesadzamy z wypłatami, bo potem historia polskiego MMA jest usłana sytuacjami, że ktoś przeszacował wartość zawodnika i tyle.

Rysiewski zaznaczył przy tym, że federacja nie powinna płacić zawodnikowi więcej, niż jest w stanie uzasadnić jego wartością biznesową. W jego ocenie historia polskiego MMA zna przypadki, w których organizacje podejmowały decyzje finansowe niewspółmierne do realnej wartości zawodnika.

„Szymon flirtował ze światem z drugiej strony lustra”

Dyrektor sportowy KSW odniósł się również do innego fragmentu wypowiedzi Kołeckiego. Były olimpijczyk mocno podkreślał, że nie zamierza budować swojej wartości poprzez sztuczne generowanie kontrowersji i internetowych zasięgów.

Rysiewski stwierdził, że nikt w KSW nie oczekiwał od Kołeckiego zmiany charakteru czy odgrywania roli medialnego prowokatora. Jego zdaniem to zawodnik sam próbował wejść w świat, w którym tego rodzaju aktywność może zwiększać zainteresowanie federacji.

No jakby nikt też nie oczekiwał od Szymona, że ma pajacować, żeby w ogóle, żeby wychodził w jakikolwiek sposób z roli postaci, jaką jest utytułowanym olimpijczykiem i wydaje mi się, że to bardziej Szymon flirtował ze światem z drugiej strony lustra, niż ktokolwiek po tej stronie oczekiwał od niego jakiś niestworzonych rzeczy.

Tym samym Rysiewski nie zgodził się z sugestią, że ewentualny powrót Kołeckiego do KSW musiałby wiązać się z budowaniem przez niego internetowego wizerunku. Jego wypowiedź wskazuje raczej na to, że organizacja ocenia zawodnika przez pryzmat jego wartości sportowej i biznesowej, a nie oczekuje od niego sztucznego kreowania kontrowersji.

Czy Kołecki jeszcze wróci do KSW?

Choć ostatnie rozmowy zakończyły się niepowodzeniem, Rysiewski nie zamknął definitywnie tematu potencjalnego powrotu Kołeckiego. Zapytany wprost, czy sprawę można uznać za zakończoną, odpowiedział przecząco.

Nie oznacza to jednak, że KSW planuje szybko ponownie rozpocząć negocjacje z byłym mistrzem olimpijskim.

Nie, nie powiedziałbym, że nie i nigdy. Na pewno nie w najbliższym czasie.

Rysiewski zwrócił również uwagę na wiek Kołeckiego. Były olimpijczyk ma już prawie 45 lat, co z perspektywy organizacji również jest istotnym elementem przy podejmowaniu decyzji dotyczących jego potencjalnych występów.

Nie oznacza to jednak, że KSW całkowicie wyklucza powrót aktualnego podwójnego mistrza Babilon MMA. Rysiewski pozostawił w tej kwestii furtkę, jednocześnie jasno dając do zrozumienia, że obecnie nie prowadzi się rozmów zmierzających do jego szybkiego powrotu.

Kołecki pozostaje więc poza KSW, ale jego potencjalny powrót nadal nie został całkowicie wykluczony. Wiele zależałoby przede wszystkim od tego, czy w przyszłości obie strony byłyby w stanie znaleźć wspólny punkt w kwestii finansów oraz sportowego sensu takiego zestawienia.

Zobacz także: Wojsław Rysiewski o powrocie Phila De Friesa: „Na pewno nie w tym roku”

źródło: wywiad Wojsława Rysiewskiego dla kanału Klatka po Klatce | foto: PAP / Leszek Szymański