Site icon InTheCage.pl

Laura Grzyb po pierwszej porażce w MMA: „Chciałam być najlepsza. To jeszcze nie mój czas”

Laura Grzyb po pierwszej porażce w MMA: „Chciałam być najlepsza. To jeszcze nie mój czas”

Laura Grzyb po raz pierwszy musiała uznać wyższość rywalki w zawodowym MMA. Podczas gali XTB KSW 120 w Gdyni była pięściarska mistrzyni świata przegrała przez poddanie w drugiej rundzie z doświadczoną Raylą Nascimento. W rozmowie z naszą redakcją nie szukała jednak żadnych wymówek, szczerze oceniła swój występ i podkreśliła, że porażka będzie dla niej cenną lekcją.

Po dwóch zwycięstwach w okrągłej klatce Laura Grzyb po raz pierwszy zeszła z niej pokonana. Reprezentująca Polskę zawodniczka zmierzyła się z niezwykle doświadczoną Raylą Nascimento, która wykorzystała przewagę w parterze i zakończyła pojedynek poddaniem w drugiej rundzie.

Mimo niepowodzenia Grzyb pozostawiła po sobie dobre wrażenie, długo skutecznie broniąc prób obaleń i stawiając opór bardziej doświadczonej Brazylijce. Sama zawodniczka nie zamierza jednak szukać usprawiedliwień.

„Nie ma wymówek. Była po prostu lepsza”

Tuż po walce Grzyb przyznała, że weszła do klatki z przekonaniem, iż podejmuje ogromne wyzwanie. Jednocześnie otwarcie przyznała, że rywalka okazała się od niej lepsza.

Chciałam się sprawdzić i właśnie to zrobiłam. Wiem już, w jakim miejscu jestem i nad czym muszę jeszcze pracować. Nie ma żadnych wymówek. Moja przeciwniczka była po prostu lepsza, mądrzejsza i silniejsza. Tak to wygląda. Trzeba to zaakceptować i wrócić do pracy.

Była mistrzyni świata w boksie zdradziła również, że od początku pojedynku odczuwała różnicę fizyczną pomiędzy nią a Brazylijką.

Już od pierwszych chwil czułam, że to nie jest moja naturalna waga. Ona była dużo większa i silniejsza. Tym swoim stylem, sylwetką i presją cały czas spychała mnie do siatki. Odebrała mi moje największe atuty i nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł. Chciałam wciągać ją w swoją grę, prowokować do ataku i trafiać swoimi ciosami, ale ona była bardzo mądra. Cały czas zamykała mnie na siatce, a ja trochę podałam jej to na tacy. Starałam się bronić, pracować biodrami i siłowo naprawdę dawałam radę, ale czułam, że waży znacznie więcej ode mnie. Moje 59 kilogramów to było po prostu za mało w tej kategorii.

„Mieli świetny plan na tę walkę”

Grzyb przyznała, że sztab Nascimento bardzo dobrze przygotował taktykę pod jej styl walki.

Było widać, że oni od początku nie chcieli ze mną boksować. Zapowiadali różne rzeczy, ale od pierwszych sekund realizowali swój plan. Chodziło tylko o to, żeby mnie zamknąć przy siatce i złapać. Nawet kiedy już tam stałam, ona nie próbowała wymieniać ciosów, tylko od razu szukała klinczu i sprowadzenia. To była bardzo dobra taktyka i przyniosła im zwycięstwo.

Polka nie ukrywała również, że przy kończącej akcji sama popełniła błąd.

Kiedy odwróciłam się z dosiadu, oddałam plecy. Powinnam była od razu przewrócić się na plecy i spróbować odwrócić pozycję, ale zostałam na dole. Ona bardzo szybko zaczęła przepinać ręce. Jedną próbowałam uwolnić, ale za chwilę wsunęła drugą i wszystko wydarzyło się błyskawicznie. Poczułam, że chwyt jest już bardzo ciasny i wiedziałam, że nie mam tam czego szukać. Po prostu zabrakło mi umiejętności. Muszę to przyjąć na klatę.

„To jeszcze nie była zawodniczka w moim zasięgu”

Grzyb przyznała również, że przygotowania do walki nie były idealne. Wpływ na to miały wcześniejsze obowiązki związane z boksem oraz kontuzja.

Teraz po prostu muszę odpocząć kilka dni i wrócić do pełnego MMA. Wcześniej miałam przygotowania bokserskie, później po walce bokserskiej doszła kontuzja i uciekło mi kilka miesięcy pracy. Trener Rafał Raczyński zrobił wszystko, co mógł, naprawdę poświęcił mi mnóstwo czasu, ale chyba po prostu zabrakło go na tyle, żeby przygotować mnie na taką przeciwniczkę. Myślę, że to jeszcze nie była zawodniczka w moim zasięgu.

„Nie żałuję tej decyzji”

Mimo pierwszej porażki zawodniczka nie ma wątpliwości, że zaakceptowanie pojedynku z tak doświadczoną rywalką było właściwym wyborem.

Absolutnie nie żałuję. Jestem z siebie bardzo dumna. Wiele osób mówiło, że to za szybko, że może jeszcze nie ten moment, ale ja chciałam się sprawdzić. Po to uprawia się ten sport. To trochę tak, jak pojechać na igrzyska olimpijskie tylko po to, żeby tam być. Ja podpisałam kontrakt z najlepszą organizacją w Europie. Wiedziałam, że będą tu najlepsze zawodniczki i jeśli sama chcę być najlepsza, to muszę z nimi walczyć. Dzisiaj okazało się, że to jeszcze nie mój czas, ale to nie zmienia mojego celu.

Porażka z Raylą Nascimento sprawiła, że rekord Laury Grzyb w zawodowym MMA wynosi obecnie 2-1. Choć pierwsza przegrana z pewnością boli, postawa Polki oraz jej podejście po walce pokazują, że zamierza potraktować ten występ przede wszystkim jako kolejną lekcję na drodze do rozwoju w mieszanych sztukach walki.

Zobacz takżeWiktoria Czyżewska komentuje przegraną Laury Grzyb na KSW 120

foto: materiały prasowe KSW

Exit mobile version