To miał być szczyt marzeń – i był. Laura Grzyb zdobyła mistrzostwo świata IBO, ale kulisy tej historii pokazują zupełnie inną stronę wielkiego sukcesu. Emocje, ogromne wsparcie kibiców i… brak zarobku.
Zdobycie pasa to dla Laury Grzyb moment przełomowy w karierze, ale jak sama przyznaje, smak zwycięstwa był wyjątkowy nie tylko ze względów sportowych. Ogromną rolę odegrała atmosfera gali w Jastrzębiu i wsparcie kibiców, które – jak podkreśla – przerosło jej najśmielsze oczekiwania.
Kibice ponieśli ją do zwycięstwa
Już od pierwszych chwil walki było jasne, że Polka nie jest w ringu sama. Hala żyła każdym jej ruchem, a oprawa przygotowana przez fanów zrobiła ogromne wrażenie także na samej zawodniczce.
Czuję się fantastycznie i zawsze mówiłam, że to moje marzenie. Nie sądziłam jednak, że będzie smakować aż tak dobrze. To też zasługa tego, gdzie zdobyłam pas. To, co zrobili kibice w Jastrzębiu, jest nie do opisania. Wszystko było przygotowane za moimi plecami, a efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania.
Grzyb podkreśla, że doping nie wybił jej z rytmu, a wręcz przeciwnie – dodał energii i motywacji. Do walki wyszła spokojna, bez typowego stresu, czując się jak na zwykłym treningu.
Kontrola od początku do końca
Choć wynik punktowy nie pozostawia wątpliwości, sama zawodniczka przyznaje, że od początku była świadoma zagrożeń.
Czułam się zagrożona przez całą walkę, bo wiedzieliśmy, że jej mocną stroną jest siła fizyczna. Była też bardzo twarda. Próbowałam ją skończyć, ale nie udało się. Trzymałam się jednak taktyki i czułam, że kontroluję pojedynek.
Decyzja sędziów tylko potwierdziła dominację Polki. Jednogłośne zwycięstwo i nawet karta 100-90 jasno pokazują skalę przewagi.
„Nie zarobiłam nic”. Kulisy walki o pas
Największe zaskoczenie przyszło jednak po walce. Grzyb otwarcie przyznała, że zdobycie mistrzostwa… kosztowało ją pieniądze.
Jestem może nawet na minusie. Razem z menadżerem zebraliśmy środki na organizację walki – na przeciwniczkę, sędziów, federację, badania. To wszystko kosztuje. Ale czekałam na to 18 lat i nie wyobrażałam sobie, że mogę zrezygnować przez pieniądze.
Zawodniczka nie kryje, że był to ogromny wysiłek finansowy, ale jednocześnie decyzja bez wahania.
Drzwi do wielkiego świata
Pas IBO ma być dla niej przepustką do największych walk i współpracy z globalnymi promotorami. Grzyb otwarcie mówi o ambicjach wyjścia na światowy poziom.
Ten tytuł otwiera drzwi do największych gal i promotorów. To też wartość marketingowa. Mogę trafić do takich ludzi jak Jake Paul czy Eddie Hearn i walczyć o największe unifikacje.
Jednocześnie podkreśla, że wierzy w swoje umiejętności i gotowość do rywalizacji z najlepszymi zawodniczkami na świecie.
Powrót do KSW coraz bliżej
Mimo sukcesu w boksie, Grzyb nie zamierza odchodzić od MMA. Wręcz przeciwnie – jasno deklaruje szybki powrót do klatki.
Chciałabym wrócić jak najszybciej. Myślę o czerwcu. Muszę się zregenerować, wyleczyć dłoń, ale jak tylko będę gotowa, wracam na salę i działamy dalej.
Zawodniczka potwierdza, że KSW pozostaje jej sportowym domem, a zdobyty pas ma być kolejnym krokiem, a nie końcem drogi.
Zobacz także: Laura Grzyb mistrzynią świata IBO!
foto: jas24info.pl
