Site icon InTheCage.pl

„Lekarze mówili, że nigdy nie wrócę do walki” – historia Mateusza Legierskiego nadaje się na film

„Lekarze mówili, że nigdy nie wrócę do walki” – historia Mateusza Legierskiego nadaje się na film

Mateusz Legierski przygotowuje się do pierwszej obrony pasa wagi lekkiej OKTAGON, ale jego droga do ponownego zdobycia mistrzostwa była wyboista jak górska ścieżka. Polski zawodnik ujawnił kulisy dramatycznego powrotu po operacji kręgosłupa, która mogła zakończyć jego karierę na zawsze.

Historia Mateusza Legierskiego brzmi jak scenariusz filmowy. Zawodnik z Koniakowa, pochodzący z leśniczej rodziny, która „nie miała zbyt wiele”, musiał walczyć o wszystko od najmłodszych lat. W wieku dziewięciu lat rozpoczął treningi kickboxingu, mimo braku idealnych warunków, a jego talent ujawnił się podczas… nastoletniej bójki z pięcioma napastnikami na ulicy. Mając 16 lat przeprowadził się do Cieszyna, aby trenować pod okiem Michała Mankiewicza, którego teraz możemy zobaczyć m.in. w narożniku byłego mistrza UFC, Jana Błachowicza. 

Szczyt kariery Mateusza przyszedł w 2020 roku, gdy został pierwszym mistrzem wagi lekkiej w historii OKTAGON MMA. Jednak decyzja o przejściu do KSW, choć wtedy logiczna, okazała się początkiem najgorszego okresu w jego karierze. Po porażce z Romanem Szymańskim w 2021 roku, którą stoczył mimo kontuzji, aby nie zawieść polskich fanów, powrócił do OKTAGON MMA z nadzieją na odbudowę pozycji.

Prawdziwy dramat rozpoczął się podczas przygotowań do turnieju Tipsport Gamechanger. Legierski zauważył osłabienie chwytu w lewej ręce przed walką z Losene Keitą, ale bagatelizował problem.

Myślałem, że mam coś naderwane czy zerwane i że po prostu się to długo regeneruje.

wspominał zawodnik.

Sytuacja dramatycznie się pogorszyła tydzień przed planowaną walką z Agim Sardarim. Podczas ostatniego sparingu Legierski poczuł przeszywający ból kręgosłupa.

Okazało się, że wina leżała gdzieś tam w kręgach i że potrzebna jest operacja…

wyjaśnił.

Próby uniknięcia operacji poprzez zastrzyki w kręgosłup okazały się nieskuteczne. Zawodnik przeszedł skomplikowaną procedurę ACF, podczas której dysk został „poskręcany blachami”. Rokowania były fatalne.

Mało kto dawał mi szansę na jakikolwiek powrót. Nie było wiadomo, czy w ogóle dam radę wrócić.

przyznał Legierski.

Otoczenie zawodnika było podzielone. Podczas ośmiomiesięcznej rehabilitacji niektórzy namawiali go do zakończenia kariery, ale najbliżsi nie tracili wiary.

Były takie osoby, które mi mówiły, żebym odpuścił, ale były też takie, które gdzieś tam mnie wspierały. Ci moi najbliżsi mi mówili, że wiadomo, że sport to nie wszystko, ale że wierzą we mnie, że wrócę.

podkreślił mistrz.

Powrót na szczyt okazał się jeszcze bardziej dramatyczny niż można było przewidzieć. W walce o odzyskanie pasa z Attilą Korkmazem na OKTAGON 80, Legierski złamał rękę już w trzeciej rundzie, ale ukończył pojedynek i wygrał jednogłośnie.

Gdzieś tam w narożniku też wiedziałem, że ona jest złamana, także w czwartej rundzie postawiłem na zapasy, no i na szczęście udało się to trwać do końca i odzyskać pas.

zdradził. Co więcej, zawodnik zdecydował się nie nosić gipsu, co może szokować.

Nie zdecydowałem się na gips, ponieważ jeszcze nie chciałem mieć tej ręki jakby cały czas nieuruchomionej.

Teraz Legierski przygotowuje się do pierwszej obrony pasa na OKTAGON 86 w Szczecinie 11 kwietnia, gdzie zmierzy się z Gökhanem Aksu. Turek wygrał wszystkie trzy walki w organizacji przed czasem, ale mistrz nie jest pod wrażeniem.

To, że tam nikt z nim nie dotrwał do drugiej rundy, to tak naprawdę świadczy chyba, że miał po prostu słabych rywali.

skomentował Legierski, ujawniając jednocześnie, że pierwotnie planowano dla niego walkę z Ivanem Buchingerem.

Słyszałem, że proponowano walkę Ivanowi Buchingerowi i słyszałem, że odmówił.

zdradził polski czempion.

Dla zawodnika z Koniakowa, który przeszedł drogę od wiejskiego chłopca do mistrza, przez operację kręgosłupa i złamaną rękę, obrona pasa przed polską publicznością będzie kolejnym rozdziałem niezwykłej historii.

Exit mobile version