Łukasz Charzewski przegrał z Josefem Štummerem niejednogłośną decyzją sędziów podczas XTB KSW 121 w Libercu. Jeden z sędziów wypunktował wszystkie trzy rundy na korzyść Czecha, ale „Harry” nie zgadza się z takim werdyktem i zapowiedział rozmowę z arbitrem, który przyznał Štummerowi zwycięstwo 30-27.

Starcie Łukasza Charzewskiego z Josefem Štummerem było pojedynkiem dwóch zawodników znajdujących się w czołówce kategorii piórkowej KSW. Po trzech rundach sędziowie nie byli jednomyślni. Dwóch arbitrów wskazało zwycięstwo Czecha 29-28 oraz 30-27, natomiast jeden z nich wypunktował walkę 29-28 na korzyść Polaka.

Charzewski nie ukrywał rozczarowania, szczególnie z powodu jednej z kart punktowych. Jego zdaniem kontrolowanie rywala w klinczu i aktywność w zwarciu nie zostały przez sędziego odpowiednio docenione.

Kurde, kolejna sytuacja, znowu też nie miałem prądu, nie będę ukrywał. Jakoś dzisiaj tak było. Też dobrze był przygotowany. Ujechałem się tym, że gościa trzymałem i znowu mnie to pokarało, że te ciosy, nie wiem jak oni, sędziowie, takie kokosy, że tak powiem, frajerki liczą, że to jest tak jakby aktywność. Wiedziałem, że takie pukanie może pójść na jego korzyść, ale chcę porozmawiać z jednym sędzią. Nie mówię, że ja i sędziowie KSW są najwyższej klasy, ale 30-27? No nie wierzę, że nie wygrałem ani jednej rundy u jednego sędziego i chcę z nim porozmawiać, jak on to… Nie wiem. (…) Tak mi się wydaje, że trzecią rundę wygrałem. Niech on mi po prostu wytłumaczy, na jakiej zasadzie. Ja oczywiście przegrałem, nie wiem, czy to coś by zmieniło, czy nie, chociaż to był split, ale trzy rundy na pewno nie przegrałem.

Dla Charzewskiego szczególnie istotna była trzecia odsłona. Polak uważa, że właśnie wtedy wyraźnie zapracował na zwycięstwo i zamierza skonfrontować swoje odczucia z sędzią, który jako jedyny przyznał wszystkie rundy Štummerowi.

„Brakło więcej zapasów i mniej klinczu”

„Harry” nie zamierza jednak zrzucać całej odpowiedzialności za porażkę na sędziów. Zawodnik wskazał również elementy swojego występu, które jego zdaniem powinny wyglądać zdecydowanie lepiej. Przede wszystkim chodziło o większą liczbę prób zapaśniczych i wykorzystywanie sytuacji, w których mógł wdawać się w scramblowe wymiany.

Nie zabrakło właśnie tego czegoś, co było w każdej walce, czyli po prostu więcej zapasów, więcej zapasów, mniej klinczu, wchodzić w kotły. Ja w tych kotłach jestem dobry. Wychodzę z tych scramble’i i brakło tego. Tak jak mówię, no troszeczkę słabiej się czuję, ale nie przejmuję się tym i znowu gdzieś tam może spadnę niżej i później wepnę się znowu na górę.

Charzewski przyznał również, że jego narożnik w trakcie walki wielokrotnie nawoływał go do zwiększenia aktywności bokserskiej. Sam zawodnik zdawał sobie sprawę z tego, że powinien zadawać więcej ciosów, ale nie potrafił wprowadzić tego planu w życie w takim stopniu, jak oczekiwał tego jego zespół.

Ja jestem jak taki dieselek, że tak powiem. Ale ja się mocno ujechałem tym, że go dociskałem. On tak naprawdę tylko się bronił, ramę wystawił i sobie pukał tymi dziadostwami, że tak powiem. Robotę tak naprawdę zrobiłem ja, a przegrałem tę walkę. No ale takie są zasady. Będę to analizował. Wiem, co zepsułem, źle. Narożnik krzyczał: bij więcej, bij więcej. Kurde, chciałem, ale nie zrobiłem tego.

Charzewski analizuje, co poszło nie tak

Polak nie zamierza długo rozpamiętywać przegranej. Jak sam zaznaczył, wie już, które elementy musi przeanalizować po powrocie do treningów. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że porażka może oznaczać spadek w rankingu, ale nie traktuje tego jako końca swojej drogi.

Charzewski przed galą zajmował trzecie miejsce w rankingu kategorii piórkowej KSW. Porażka ze Štummerem może więc wpłynąć na jego pozycję w zestawieniu, jednak zawodnik podkreśla, że zamierza ponownie piąć się w górę.

Troszeczkę słabiej się czuję, ale nie przejmuję się tym i znowu gdzieś tam może spadnę niżej i później wepnę się znowu na górę.

„Nie lubicie klinczu, ja lubię”

„Harry” na koniec rozmowy odniósł się jeszcze do krytyki dotyczącej jego stylu walki. Charzewski wie, że jego częste korzystanie z klinczu może nie przypadać wszystkim do gustu, ale nie zamierza udawać, że jest zawodnikiem walczącym w zupełnie innym sposób.

Nie hejtujcie mnie, bo kurde źle to odbieram. Nie no, żartuję. Wiem, co zrobiłem źle. Kurde, nie lubicie klinczu, ja lubię. No i tyle. Co zrobimy?

Porażka ze Štummerem była dla Charzewskiego trzecią przegraną w zawodowej karierze. Polak będzie teraz musiał odbudować swoją pozycję w kategorii piórkowej KSW.

Zobacz także: XTB KSW 121 – wyniki. Vojcak tymczasowym mistrzem

foto: materiały prasowe KSW