Site icon InTheCage.pl

Łukasz Parobiec po porażce w walce wieczoru Strife 17: „Zawiodłem siebie, ale show było”

Łukasz Parobiec po porażce w walce wieczoru Strife 17: „Zawiodłem siebie, ale show było”

Miała być wojna w stójce i była. Łukasz Parobiec przegrał w walce wieczoru gali Strife 17 z Jackiem Czajczyńskim, jednak – jak sam podkreśla – kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Po pojedynku weteran sportów walki otwarcie wskazał błędy, wziął winę na siebie i jasno zapowiedział szybki powrót do rywalizacji.

Po zakończeniu main eventu Strife 17 Łukasz Parobiec nie ukrywał rozczarowania wynikiem.

Zawiedziony jestem troszeczkę. Nastawiłem się na stójkę. Myślałem, że Jacek przede wszystkim będzie się bił w stójce. Udało mu się sprowadzić w drugiej rundzie i przegrałem przez duszenie. Zawiodłem siebie.

Jednocześnie Parobiec zaznaczył, że jego celem zawsze jest widowisko.

Chodzi przede wszystkim o to, żeby pokazać ludziom show. Krew i mocne ciosy. Myślę, że kibice mogli być zadowoleni.

„Ustałem jego ciosy”

Parobiec nie umniejszał siły rywala, ale też jasno ocenił przebieg walki w stójce.

Jacek ma mocne ciosy, jak najbardziej, ale nie powalił mnie. Dam mu piątkę z plusem.

Zapytany o łokcie rywala, które wywołały spore zamieszanie po walce, odpowiedział spokojnie:

Bliskie łokcie nie zrobiły na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia. Nie poczułem tego mocno, a wyszło, że dostałem solidnie.

Szacunek po walce i możliwy rewanż

Między zawodnikami nie ma złej krwi. Wręcz przeciwnie.

Rozmawialiśmy po walce. Jesteśmy rówieśnikami. Fajnie się pobić, a potem pogadać, może jakieś piwko wypić.

Parobiec nie zamyka też drzwi przed kolejnym starciem.

Rewanż? Czemu nie. Może w formule K-1, a jak trzeba – poćwiczę parter i zrobię rewanż w MMA.

MMA wciąż kusi, ale były braki

Zawodnik znany z występów w GROMDZIE przyznał wprost, że przygotowania pod MMA nie były idealne.

MMA kusi cały czas. Miałem niedociągnięcia w parterze. Sparowałem głównie z chłopakami, których sam trenuję. Raz sparowałem z Arturem Szpilką i tyle. To było za mało.

Jak sam zaznacza, zabrakło typowego cyklu MMA z pełnymi sparingami parterowymi.

Presja faworyta i sportowa dojrzałość

Parobiec odniósł się też do roli faworyta.

Nie czytałem tego, ale bycie faworytem to zawsze jakaś presja. W stójce dominowałem, moim zdaniem. Jacek znalazł jednak swoje wyjście.

Dodał też, że dziś zupełnie inaczej podchodzi do mentalnej strony walk.

Kiedyś trenerzy mnie negatywnie nastawiali do rywali. Szło się ostro, ale łatwo było się zgubić. Teraz jest inaczej.

Różalski? „Wspieram go w stu procentach”

W rozmowie padł także wątek Marcina Różalskiego.

Życzę mu wygranej i zarobienia pieniędzy. Oby uratował Różaland. Wspieram go.

Jak podkreślił, konflikt należy do przeszłości.

Dobre relacje już są. To była naciągana afera przez media.

Powrót możliwy szybko

Na koniec Parobiec zdradził, że nie zamierza robić długiej przerwy.

Oby jak najszybciej. Styczeń, luty – zobaczymy. Wracam do mocnych treningów i jedziemy dalej.

I dodał jedno życzenie na nowy rok:

Więcej walk, więcej wygranych.

Zobacz takżeStrife 17 – wyniki. Czajczyński rozbił Parobca

Więcej w wywiadzie dla naszej redakcji:

Exit mobile version