Mackenzie Dern obroniła pas mistrzowski wagi słomkowej podczas UFC 330, pokonując Gillian Robertson jednogłośną decyzją sędziów. Amerykanka jest zadowolona z dominującego występu, ale przyznaje, że brak poddania pozostawił w niej pewien niedosyt. Mistrzyni uważa również, że kolejne obrony jeszcze mocniej ugruntują jej pozycję w dywizji.

W co-main evencie UFC 330 Mackenzie Dern stanęła do pierwszej obrony mistrzowskiego tytułu w kategorii słomkowej. Jej rywalką była Gillian Robertson, która przystępowała do pojedynku po serii pięciu zwycięstw i uchodziła za jedną z najbardziej niebezpiecznych zawodniczek w parterze.

Dern przez 25 minut kontrolowała przebieg starcia i ostatecznie wygrała jednogłośną decyzją. Mimo zwycięstwa mistrzyni nie ukrywa, że liczyła na zakończenie pojedynku przed czasem.

Dobrze się z tym czuję, ale mogłabym czuć się jeszcze lepiej, gdybym wygrała przez poddanie. Zawsze szukam najlepszego możliwego występu. Jestem zadowolona z moich zapasów i z tego, jak dominująca była ta walka, ale zdecydowanie chciałam poddać Gillian. Jest wiele rzeczy, w których chcę być lepsza. Chcę bronić tego pasa coraz więcej razy. Ale zdecydowanie czuję, że jeszcze bardziej udowodniłam, że jestem mistrzynią.

„To ja mogłam zrobić coś lepiej”

Przed walką Dern bardzo wysoko oceniała swoje umiejętności parterowe w porównaniu z Robertson. Po zwycięstwie mistrzyni nie szukała jednak wymówek, tłumacząc brak poddania, lecz wskazała na własne decyzje podejmowane w trakcie pojedynku.

Zdaniem Dern w kilku momentach nie była pewna, czy powinna kontynuować zadawanie obrażeń, czy zdecydować się na jeszcze agresywniejsze poszukiwanie poddania. To właśnie te drobne decyzje mogły zaważyć na tym, że Robertson przetrwała do końca.

Myślę, że zdecydowanie mogłam zrobić coś lepiej. Były momenty w walce, kiedy trochę wahałam się między tym, czy zadawać więcej obrażeń, czy szukać poddania. Wchodzisz w dany moment i myślisz: czy powinnam zostać w tej pozycji i zadawać więcej ciosów, czy dalej atakować poddanie? Jeśli złapałabym duszenie zza pleców 15 sekund wcześniej, myślę, że udałoby mi się je skończyć, bo było naprawdę głębokie. To jednak drobne szczegóły, małe rzeczy, które zdecydowanie mogę poprawić.

Dern nie potrzebuje Zhang Weili, by czuć się prawdziwą mistrzynią

Dern od dawna uważała, że zasługuje na status mistrzyni. Jej sytuacja była jednak nieco nietypowa, ponieważ pas zdobyła po tym, jak poprzednia mistrzyni, Zhang Weili, zwakowała tytuł i przeniosła się do kategorii muszej.

Po pierwszej skutecznej obronie Dern uważa, że nie musi pokonywać Chinki, aby udowodnić swoją wartość. Wskazuje przede wszystkim na klasę zawodniczek, które pokonała na swojej drodze do mistrzostwa i pierwszej obrony.

Czułam się mistrzynią jeszcze zanim zdobyłam pas. Po prostu czuję, że jeszcze bardziej udowodniłam, że jestem mistrzynią tym wszystkim fanom, którzy tak mówili. Nie uważam, że muszę pokonać Weili, żeby być mistrzynią. Ludzie kończą kariery. Nie mówię, że ona to zrobi, ale im więcej obron tego pasa zaliczę, niezależnie od tego, kto będzie następny, tym bardziej będę mogła udowodnić, że jestem mistrzynią. Gillian miała serię pięciu zwycięstw. Virna miała serię czterech zwycięstw. Ja właśnie mam serię czterech zwycięstw. Nie wiem, ile więcej muszę jeszcze zrobić.

Mistrzyni nie wybiera sobie kolejnej rywalki

Zhang Weili po utracie pasa przeniosła się do kategorii muszej, gdzie zmierzyła się z Valentiną Shevchenko w walce o mistrzostwo. Chinka przegrała wyraźnie i od tamtej pory nie wróciła jeszcze do rywalizacji, a jej dalsza kariera pozostaje niewiadomą.

Dern nie zamierza jednak domagać się konkretnej rywalki. Mistrzyni deklaruje, że zaakceptuje każdy wybór UFC.

Nieważne, kogo UFC mi da, będę gotowa.

źródło: konferencja prasowa po UFC 330