Site icon InTheCage.pl

Mackenzie Dern przed pierwszą obroną pasa. Mistrzyni UFC wskazała słabości Gillian Robertson

Mackenzie Dern przed pierwszą obroną pasa. Mistrzyni UFC wskazała słabości Gillian Robertson

Mackenzie Dern po raz pierwszy stanie do obrony mistrzowskiego pasa UFC. W co-main evencie gali UFC 330 w Filadelfii zmierzy się z Gillian Robertson, a podczas media dayu mistrzyni opowiedziała o swojej rywalce, jej umiejętnościach parterowych oraz zmianie, jaka zaszła w niej po zdobyciu tytułu.

Mackenzie Dern po raz pierwszy przystąpi do walki w roli mistrzyni UFC. Zdobycie pasa zmieniło nie tylko jej status w organizacji, ale również sposób, w jaki podchodzi do treningów i całego okresu poprzedzającego pojedynek.

Sama zawodniczka przyznała, że podczas fight weeku wciąż przyzwyczaja się do nowej roli. Jedną z najbardziej zauważalnych różnic jest dla niej obecność mistrzowskiego pasa podczas obowiązków medialnych.

Fight week jest niesamowity. Zdecydowanie trochę się różni. Podczas face-offów mam pas w rękach i zastanawiam się, jak mam jej podać rękę. Poza tym, że mam więcej wywiadów, niewiele się zmieniło, ale wciąż przyzwyczajam się do tego, że przez większość tygodnia mam pas przewieszony przez ramię. To świetne doświadczenie i naprawdę dobrze się bawię.

Dern: „Nie lubię jej ani jej nie nie lubię”

Gillian Robertson przed walką otwarcie mówiła o swojej niechęci do mistrzyni. Kanadyjka uważa, że Dern w trakcie przygotowań wysyłała jej sprzeczne sygnały i nie rozumie, dlaczego teraz próbuje łagodzić swoje wcześniejsze wypowiedzi.

Dern przedstawia jednak zupełnie inną perspektywę. Mistrzyni podkreśliła, że przed rozpoczęciem fight weeku praktycznie nie znała swojej rywalki.

Nie powiedziałabym, że ją lubię albo że jej nie lubię. Po prostu jej nie znam. To był pierwszy raz, kiedy ją spotkałam, więc nigdy wcześniej nawet nie widziałam jej na żywo. Uważam natomiast, że naprawdę świetnie przeszła swoją drogę w UFC. Ma najwięcej skończeń albo jest pod tym względem w ścisłej czołówce. W tym tygodniu dowiaduję się o niej naprawdę dużo.

Dern nie zamierza jednak umniejszać osiągnięciom Robertson. Pretendentka wygrała pięć ostatnich pojedynków i po raz pierwszy w swojej karierze otrzymała szansę walki o mistrzostwo UFC. Zdaniem Dern jej pozycja w kolejce do pasa jest w pełni uzasadniona.

„Cieszę się, że jest grapplerką”

Jednym z najbardziej interesujących aspektów pojedynku jest zestawienie dwóch zawodniczek dysponujących bardzo mocnym jiu-jitsu. Robertson słynie z prób poddań, natomiast Dern przez lata budowała swoją pozycję właśnie na sukcesach w tej płaszczyźnie.

Mistrzyni uważa, że taki styl rywalki może być dla niej korzystny. W trakcie przygotowań poświęciła bowiem wyjątkowo dużo czasu na pracę w parterze.

Cieszę się, szczególnie dlatego, że ona jest grapplerką. Uważam, że to dla mnie dobre zestawienie. W tym obozie bardzo dużo trenowałam jiu-jitsu i było to naprawdę komfortowe uczucie, jakbym znowu miała wystąpić na mistrzostwach świata. Przypomniało mi to czasy sprzed około 15 lat. Myślę, że to będzie świetna walka, bo będziemy miały dużo okazji do scrambli i wymian w parterze.

Dern przestrzega jednak przed założeniem, że pojedynek automatycznie zamieni się w jednostronny pokaz jej umiejętności. Jej zdaniem Robertson jest wystarczająco doświadczona, aby wykorzystać każdą chwilę nieuwagi.

To nie jest tak, że jeśli sprowadzimy walkę do parteru, wszystko będzie oczywiste. Mamy tylko pięć minut w każdej rundzie, a pięć minut to niewiele czasu, szczególnie kiedy masz naprzeciwko siebie kogoś, kto naprawdę wie, co robi. Ona jest agresywna i idzie do przodu. Myślę, że będzie próbowała rozwijać akcje, a nie tylko sprowadzić mnie i bezpiecznie przeczekać.

Mistrzyni dostrzega słabości Robertson

Dern miała okazję dokładniej przyjrzeć się swojej rywalce w ostatnich dniach. Mistrzyni zwróciła uwagę na sposób, w jaki Robertson atakuje zarówno z góry, jak i z dołu, ale jednocześnie wskazała na elementy, które jej zdaniem mogą zostać wykorzystane.

Oglądałam w tym tygodniu niektóre jej poddania i widziałam, że potrafi atakować zarówno z góry, jak i z dołu. Ma swoje umiejętności, ale ma też pewne słabości i dziury w swojej grze. Była już poddawana, przegrywała również przez dźwignie w walkach jiu-jitsu. Ja nigdy nie zostałam poddana. Nie sądzę jednak, że zobaczycie w tej walce coś całkowicie szalonego, czego ona nigdy wcześniej nie widziała. Mam po prostu kilka sztuczek w zanadrzu.

Dla Dern szczególnie ważne będzie to, aby nie dać się wciągnąć w pozycję, w której Robertson będzie mogła swobodnie rozwijać swoje ataki. Mistrzyni spodziewa się jednocześnie, że pretendentka nie zamierza ograniczać się wyłącznie do defensywy.

Jedna porażka zmieniła jej podejście do MMA

Zapytana o najważniejszy moment na swojej drodze do mistrzostwa, Dern wskazała na przegraną z Yan Xiaonan. Pojedynek z października 2022 roku był dla niej ważną lekcją dotyczącą różnic pomiędzy jiu-jitsu a MMA.

Dern uważała wówczas, że jej aktywność w parterze powinna zostać bardziej doceniona przez sędziów. Po tej walce zrozumiała jednak, że w MMA musi jeszcze mocniej koncentrować się na zadawaniu obrażeń.

Myślę, że moja walka z Yan Xiaonan była najważniejsza. To był main event, na trybunach był Mark Zuckerberg i jeden z sędziów wypunktował remis. Ostatecznie przegrałam większościową decyzją. Czułam, że bardzo dużo atakowałam w parterze i miałam wrażenie, że sędziowie oraz komisja bardziej doceniali to, że ona broniła moich prób poddań, niż to, jak duże zagrożenie dla niej stanowiłam. Czułam, że mogłam wygrać albo przynajmniej zremisować tę walkę, patrząc na nią z perspektywy jiu-jitsu. Kiedy jednak przegrałam i zobaczyłam, jak została oceniona, zrozumiałam, jak działa MMA. Zrozumiałam, że ground and pound może być ważniejsze i bardziej wartościowy niż samo zakładanie poddań, nawet jeśli w jiu-jitsu dana pozycja byłaby ekstremalnie niebezpieczna.

Ta lekcja miała ogromne znaczenie dla dalszego rozwoju Dern. Zawodniczka zaczęła zwracać większą uwagę na obrażenia zadawane przeciwniczkom i nie chciała już polegać wyłącznie na zdobywaniu pozycji czy poszukiwaniu poddań.

„Stałam się o wiele lepszą zawodniczką”

Zdobycie mistrzowskiego pasa przyniosło Dern również ogromną ulgę psychiczną. Mistrzyni uważa, że po osiągnięciu najważniejszego celu w karierze zeszła z niej część presji, która wcześniej towarzyszyła jej podczas każdego treningu.

W stu procentach czuję, że stałam się lepsza. Na pierwszym treningu po zdobyciu pasa moje ciosy, kopnięcia i poruszanie się były po prostu niesamowite. Powiedziałam trenerowi: „To jest szalone”. Moim zdaniem chodzi o presję, która z ciebie schodzi. Osiągnęłaś cel, który chciałaś osiągnąć, więc teraz możesz po prostu wejść na trening i się rozwijać. Możesz być coraz lepsza, bo nie masz już nad sobą tej presji. Już to zrobiłaś. Zdobyłaś to, czego chciałaś, więc możesz skupić się na tym, żeby dalej ewoluować.

Dern chce pomóc kobiecemu MMA

Mistrzyni nie ukrywa również, że jako posiadaczka pasa czuje odpowiedzialność za promocję kobiecego MMA. Jej zdaniem zawodniczki nadal muszą mierzyć się z krzywdzącymi opiniami części kibiców, którzy nie traktują ich pojedynków tak samo poważnie jak walk mężczyzn.

Dern nie zamierza jednak odpowiadać na takie głosy trash talkiem. Woli dostarczać widowiskowe pojedynki i w ten sposób budować zainteresowanie kobiecym MMA.

Zawsze czuję trochę presji, żeby dać ekscytującą walkę, ale to przede wszystkim presja, którą sama na siebie nakładam. Chcę mieć świetne pojedynki, lubię bonusy i lubię dostawać nagrody za walkę wieczoru.

Nie jestem dobrą trash talkerką, więc nie mogę pójść tą drogą. Jeśli jednak mogę w jakiś sposób pomóc, szczególnie teraz, kiedy dzięki Paramount Plus walki mogą oglądać również ludzie, którzy nie trenują sportów walki, chciałabym sprawić, żeby ktoś zobaczył moją walkę i pomyślał: „Co ona robi? Ta dziewczyna wygląda jak precel albo jakiś węzeł!”. Albo zobaczył nokaut.

„Teraz liczy się tylko Gillian”

Dern nie zamierza na razie myśleć o potencjalnych kolejnych pretendentkach. Choć w kontekście przyszłości dywizji pojawia się między innymi nazwisko Weili Zhang, mistrzyni podkreśla, że obecnie cała jej uwaga skupia się na pierwszej obronie tytułu.

Nie mam pojęcia. Myślałam, że Weili będzie moją pierwszą obroną, więc naprawdę nie wiem, kogo mogliby mi zaproponować później. Nie mam też nikogo konkretnego na oku. Teraz liczy się tylko Gillian.

Mistrzyni spodziewa się przy tym niezwykle zdeterminowanej przeciwniczki. Robertson po pięciu kolejnych zwycięstwach stanie przed największą szansą w swojej karierze i Dern uważa, że właśnie ambicja pretendentki może być jednym z największych wyzwań.

Myślę, że największym wyzwaniem będzie to, żeby kontrolować jej skupienie. Ona naprawdę będzie walczyć całym sercem, bo próbuje osiągnąć coś, czego bardzo mocno chce. Myślę, że największym wyzwaniem będzie kontrolowanie jej pewności siebie i próba jej ograniczenia w trakcie walki.

Pierwsza obrona mistrzowskiego pasa Mackenzie Dern odbędzie się w co-main evencie UFC 330 w Filadelfii. Po drugiej stronie oktagonu stanie Gillian Robertson, która będzie próbowała przerwać mistrzowską serię swojej rywalki i po raz pierwszy w karierze sięgnąć po złoto UFC.

Zobacz takżeGillian Robertson uderza w Mackenzie Dern przed pojedynkiem na UFC 330

źródło: UFC 330 media day

Exit mobile version