Madars Fleminas wchodzi do walki wieczoru gali XTB KSW 116 bez kompleksów. 14 marca stanie naprzeciw niepokonanego mistrza wagi półśredniej Adriana Bartosińskiego i nie zamierza słuchać głosów, że „nie zasłużył”. „Zasługuję na wszystko, co mam” – podkreśla w rozmowie z naszą redakcją.
Łotysz ma za sobą długą drogę przez europejskie MMA. W KSW mierzył się z czołówką – od Igora Michaliszyna, przez Kacpra Koziorzębskiego, po Andrzeja Grzebyka. Nigdy nie wybierał rywali. Teraz dostaje największe wyzwanie w karierze.
„Brałem wszystkich z topu. Nigdy nie mówiłem nie”
Madars Fleminas nie owija w bawełnę, gdy słyszy, że część kibiców w Polsce kwestionuje jego obecność w walce o pas.
Wiem, że wielu polskich kibiców uważa, że nie zasługuję. Ale nikt nie przyjdzie i nie powie mi tego w twarz. Zasługuję na wszystko, co mam. Walczyłem z numerem jeden, numerem dwa, numerem trzy w rankingu. Nigdy nie mówiłem nie.
– powiedział.
Fleminas zwraca uwagę, że Bartosiński pokonał już czołówkę dywizji, a on był kolejnym logicznym nazwiskiem w kolejce.
On już pobił wszystkich z TOP 5. Jestem następny w kolejce. To po prostu ma sens.
„Inni musieliby się zastanawiać. Ja mówię tak”
Łotysz nie ukrywa, że propozycję przyjął bez wahania, mimo że do gali zostało niewiele czasu.
W tej dywizji wielu zawodników chce wybierać odpowiedni moment. Tak nie działa życie. Dostajesz szansę – bierzesz ją obiema rękami. I ja to zrobiłem.
– podkreślił.
To wyraźna aluzja do realiów kategorii półśredniej, w której część zawodników kalkuluje ruchy. Fleminas postawił na ryzyko.
„Nie ma w KSW zawodnika, który wszedł i po prostu mnie zdominował”
Pretendent przekonuje, że mistrz nie może pozwolić sobie na lekceważenie. I powołuje się na doświadczenia rywali, którzy już z nim walczyli.
Zawodnicy wiedzą. Ci, którzy byli ze mną w klatce, czują, jak to jest ze mną walczyć. Nie ma w KSW zawodnika, który wszedł do klatki i po prostu mnie zdominował.
– stwierdził.
Wskazał na bliskie pojedynki z Igorem Michaliszynem i Kacprem Koziorzębskim oraz twardą walkę z Andrzejem Grzebykiem, który – jak podkreślił – musiał kontrolować go z góry przez trzy rundy, by wygrać.
Mam swoje umiejętności. Wierzę, że Bartosiński jest profesjonalistą i wie, że musi być gotowy.
– dodał.
Szacunek dla mistrza, zero strachu
Mimo ostrych deklaracji Fleminas nie uderza w mistrza personalnie. Wręcz przeciwnie – otwarcie oddaje mu respekt.
Mam ogromny szacunek do Adriana. Udowodnił, że nie ma w KSW lepszego zawodnika. Jestem po prostu szczęśliwy, że mogę z nim walczyć. Wyjdę tam z najlepszą wersją siebie i pójdziemy na wojnę.
– zapowiedział.
14 marca w walce wieczoru XTB KSW 116 Łotysz stanie przed największą szansą w karierze. Dla wielu będzie underdogiem. On widzi to inaczej – jako logiczny krok po latach walk z czołówką.
Zobacz także: Tomasz Romanowski uderza w Adriana Bartosińskiego: „Już na face to face przegrał z Fleminasem”
