Małgorzata Popowicz udanie zadebiutowała w zawodowym MMA, pokonując Hankę Gelnarovą przez poddanie w trzeciej rundzie podczas XTB KSW 121 w Libercu. Polka musiała wcześniej przetrwać kilka trudnych momentów i wielokrotnie próbowała zakończyć pojedynek przed czasem, aż w końcu dopięła balachę. Po walce przyznała, że debiutancki stres mocno wpłynął na jej występ, a w przyszłości chętnie sprawdzi się w jednej z dwóch kategorii wagowych.

Debiut Małgorzaty Popowicz w KSW od początku zapowiadał się jako wymagające zadanie. Po drugiej stronie stanęła Hanka Gelnarová, która mogła liczyć na ogromne wsparcie czeskiej publiczności. Polka nie pozwoliła jednak, aby atmosfera w Libercu wpłynęła na końcowy rezultat.

Popowicz konsekwentnie szukała swoich szans w parterze, jednak przez pierwsze dwie rundy nie była w stanie znaleźć sposobu na ostateczne zakończenie walki. Próbowała między innymi balachy, duszenia zza pleców oraz trójkąta. Gelnarová wychodziła jednak z kolejnych opresji.

Dopiero w trzeciej rundzie Polka dopięła kolejną próbę balachy i tym razem rywalka musiała odklepać.

Chyba w pierwszej rundzie też była balacha, w drugiej było duszenie zza pleców. W pierwszej i drugiej rundzie liczyłam, że faktycznie się uda skończyć i ten trójkąt już naprawdę na maksa cisnęłam, więc wiem, że na pewno muszę coś tam poprawić. Już po tych dwóch rundach to szczerze byłam taka wypompowana, że już tą trzecią rundę miałam tylko, żeby doczłapać do końca. Wiedziałam, że dwie rundy wygrywam, więc jakby wygram walkę i już nie sądziłam, że w trzeciej się uda, to już na automacie dosłownie leciałam w tym parterze. Czułam się tak rozluźniona, bo faktycznie w stójce bardzo spięta byłam, nie byłam taka dynamiczna. Ten parter, mimo że tam zepsułam próbę obalenia, to dzięki Bogu, że się udało. Nie spodziewałam się, że wejdzie, ale bardzo się cieszę.

Dla Popowicz był to pierwszy zawodowy występ w karierze, a dodatkowym utrudnieniem była walka przed publicznością mocno wspierającą jej przeciwniczkę. Sama zawodniczka przyznała, że emocje związane z debiutem były ogromne.

„Wiedziałam, że to wygram”

Pomimo stresu i nie najlepszego, w jej ocenie, występu, Popowicz od początku wierzyła w swoje zwycięstwo. Jak przyznała po walce, przygotowania do debiutu były bardzo długie, dlatego nie zamierzała pozwolić, aby debiutancka presja odebrała jej wygraną.

Wiedziałam, że to zrobię. Naprawdę pracowałam na to bardzo długo, więc od początku wiedziałam, że to wygram. Mimo wszystko czułam, w sensie nie był to najlepszy dzień w ogóle. Pierwszy raz na tak dużej gali, na takim debiucie, więc jednak może to było widać. Trochę mnie przerosły wczorajszy dzień, byłam bardzo zestresowana, ale mimo wszystko dałam radę. Bardzo się cieszę, tym bardziej, że po tak ciężkiej walce wygrana smakuje bardzo.

Sama zawodniczka nie ukrywała, że stres wpłynął również na jej współpracę z narożnikiem. Od początku przygody z MMA trenuje pod okiem Staszka, z którym stoczyła wszystkie wcześniejsze walki amatorskie. W Libercu nie była jednak w stanie w pełni realizować jego wskazówek.

Myślę, że nie w 100 procentach. Mimo wszystko z moim trenerem Staszkiem, u którego trenuję od początku mojej przygody z MMA, wszystkie walki razem stoczyliśmy. Na tych amatorskich zawodach naprawdę mieliśmy już takie połączenie, że dosłownie walczyliśmy, on jakby na padzie mną sterował. Dzisiaj nie do końca tak wszystko, mimo wszystko, że słyszałam, nie do końca wszystko byłam w stanie wykonać. Myślę, że przez ten stres jednak i gdzieś tam spięcie. Wewnętrznie czułam, że właśnie nie do końca wykonuję wszystko, co mi mówi. Trochę sama działałam, no ale się udało.

Gelnarová zaskoczyła Popowicz w stójce

Choć Polka ostatecznie zakończyła walkę w parterze, nie wszystko przebiegało zgodnie z jej założeniami. Popowicz przyznała, że Gelnarová zaskoczyła ją przede wszystkim umiejętnościami w stójce.

Czeszka była również niezwykle odporna na kolejne próby poddań. Popowicz wielokrotnie znajdowała się w dogodnych pozycjach, jednak Gelnarová za każdym razem potrafiła wydostać się z zagrożenia.

Stójką zaskoczyła mnie. Myślę, że na pewno wiedziałam, że to będzie jej dominująca płaszczyzna, ale mimo wszystko myślałam, że i tak lepiej sobie poradzę. Bardziej mówię, zaskoczyłam siebie chyba, że gdzieś tam ta kondycja tak szybko spadała, więc wiem też, nad czym pracować. Mimo wszystko myślę, że jednak gdzieś ten stres naprawdę zrobił swoje. To pełen emocji weekend, ale teraz już wiem, że wszystko zejdzie. Jest czas, żeby się tym cieszyć.

W jakiej wadze będzie walczyć?

Po debiucie pojawił się również temat kategorii wagowej, w której Popowicz będzie występować w KSW. Sama zawodniczka nie ma jeszcze ostatecznej odpowiedzi.

Dotychczas większość swoich amatorskich walk toczyła w limicie 57 kilogramów i, jak zaznaczyła, nie miała problemów z jego osiągnięciem. W Libercu nie musiała natomiast zbijać wagi, a przed samą walką ważyła 62 kilogramy.

Jej zdaniem różnica gabarytów pomiędzy nią a Gelnarovą mogła mieć znaczenie w trakcie pojedynku.

Teraz sama nie wiem, bo początkowo myślałam, że idąc na pro, walczyć 52. Wszystkie amatorskie walki w większości miałam w 57, bez problemu robiłam te limity. Dlatego myślę też, że Hanka może mi taki opór stanowiła, bo jednak była cięższa ode mnie o wiele. Ja dzisiaj tutaj, jak mieliśmy ważenie przed walką, wniosłam 62 kilogramy na wagę, gdzie na wczorajszym ważeniu miałam 61, więc nic mi tutaj nie wróciło, bo nie zbijałam. Dlatego myślę, że ta różnica kilogramów była jednak większa. Liczę, że to ostatnia walka była w tym 61. 57 lub 52, zobaczymy, jakie będą propozycje. Jestem otwarta na te dwie kategorie. Tak naprawdę zależy mi, żeby po prostu walczyć. Chciałabym często walczyć, więc ważne, żeby były rywalki. A z wagą można się dogadać zawsze.

Popowicz wskazała potencjalną rywalkę

Debiutantka nie zamierzała rzucać konkretnymi nazwiskami po swoim pierwszym zwycięstwie w KSW. Przyznała jednak, że jej trener podpowiadał jej, aby wyzwała jedną z zawodniczek organizacji.

Popowicz podeszła do tego tematu spokojnie i zaznaczyła, że jeżeli miałoby dojść do takiego zestawienia, chciałaby, aby odbyło się ono z wzajemnym szacunkiem.

Jedną z zawodniczek, z którą w przyszłości chętnie mogłaby się zmierzyć, jest Laura Grzyb.

Nie mówię, że teraz może nie kolejna walka, ale może w przyszłości. Bardzo, z wielkim szacunkiem, lubię bardzo Laurę Grzyb. Może gdzieś w przyszłości jesteśmy, myślę, w podobnej wadze, więc myślę, że medialnie to na pewno byłaby fajna walka. Ale nie zamykam się tylko na nią. Jestem otwarta na różne propozycje. Kogo mi dadzą, to go biorę.

Małgorzata Popowicz rozpoczęła więc swoją zawodową karierę od zwycięstwa w jednej z najbardziej wymagających możliwych scenerii. Pokonała reprezentantkę gospodarzy przed jej własną publicznością, przetrwała kilka trudnych momentów i mimo zmęczenia oraz debiutanckiego stresu w końcu znalazła sposób na zakończenie walki przed czasem. Teraz pozostaje jej czekać na kolejne propozycje od KSW.

Zobacz także: Dominik Zadora zaskoczył w debiucie dla KSW! „Dzisiaj można mnie nazwać zawodnikiem MMA”

foto: materiały prasowe KSW