Marcin Held już 21 listopada ponownie stanie przed szansą zdobycia pasa mistrzowskiego KSW. Polak zmierzy się z Valeriu Mirceą o wakujący tytuł kategorii lekkiej, zaledwie kilka miesięcy po porażce z Salahdinem Parnassem. Held przyznał, że zwycięstwo Francuza w debiucie dla UFC pozwoliło mu spojrzeć na tamtą przegraną z zupełnie innej perspektywy.

Marcin Held po raz ostatni pojawił się w klatce KSW 17 stycznia tego roku. Podczas XTB KSW 114 zmierzył się z Salahdinem Parnassem w pojedynku o pas kategorii lekkiej, jednak Francuz zakończył walkę przed czasem, nokautując Polaka w drugiej rundzie.

Parnasse później opuścił KSW, zaliczył udany występ na gali MVP, a następnie przeszedł bezpośrednio do UFC, gdzie w debiucie pokonał Dana Hookera. Jednocześnie zwakował oba mistrzowskie tytuły polskiej organizacji, co doprowadziło do kolejnych zmian w kategorii lekkiej.

Held długo czekał na kolejną szansę. Jak przyznał w programie OKTAGON LIVE, był gotowy do powrotu już latem.

Cieszy mnie, no głównie cieszy mnie to, że w końcu mam tę walkę. Tak naprawdę bardzo długo na nią czekałem. Byłem gotowy już jeszcze tam od czerwca, czerwiec, lipiec. No i gdzieś tam wstępne takie plany właśnie były, żeby zawalczyć w czerwcu, później w lipcu. Później okazało się, że w sierpniu gali jednak nie będzie, więc liczyłem na wrzesień. Okazało się, że będzie to jednak dopiero w listopadzie, ale cieszę się, że ta walka jest ogłoszona.

21 listopada Held zmierzy się z Valeriu Mirceą w walce o wakujący pas wagi lekkiej. Polak nie ukrywa, że rozumie głosy kibiców, którzy mogą mieć wątpliwości co do jego obecności w pojedynku mistrzowskim po ostatniej porażce.

Sam uważa jednak, że sytuacja jest klarowna. Przed zwakowaniem pasa przez Parnasse’a znajdował się wysoko w rankingu, a propozycję walki o tytuł otrzymał bezpośrednio od organizacji.

Myślę, że to jest jakby no czysta sytuacja. Wiadomo, że nie ja o tym decydowałem. Ja dostałem propozycję walki o pas. No generalnie cieszę się z tego, że dostaję drugą taką okazję wywalczyć pas pod rząd. No ale faktycznie mógł być organizowany ten turniej, ale tak naprawdę niewiele by to zmieniło. Tak naprawdę trochę by jeszcze pokomplikowało tę sytuację później odnośnie potencjalnych pretendentów. Myślę, że tutaj jest dość czysta sytuacja. To nie wiem, który ja tam byłem w rankingu, drugi chyba. Mircea był chyba pierwszy. Tak więc dobrze mówię.

Porażka z Parnassem dała mu konkretną lekcję

Held nie zamierza jednak udawać, że porażka z Parnassem nie miała na niego wpływu. Wręcz przeciwnie, Polak wyciągnął z niej konkretny wniosek dotyczący swojego stylu walki.

Jego zdaniem w starciu z Francuzem zbyt długo pozwalał sobie na rywalizację w stójce, zamiast szybciej wykorzystać swoje najmocniejsze strony, czyli zapasy i walkę w klinczu.

Na pewno dała mi to, że bardziej muszę jednak stawiać na ten swój styl i generalnie będę to próbował robić w mojej kolejnej walce, gdzieś tam dość trochę szybciej szukać tych sprowadzeń, iść do walki w klinczu, gdzieś tam spróbować sprowadzać. Bo tam faktycznie można powiedzieć, zbyt pewnie poczułem się w tej sytuacji. Znaczy może nie poczułem się w tej walce pewnie, ale wyszedłem z takim nastawieniem, że okej, dobra, przewalczę sobie w tej stójce, że nie ma się czego obawiać.

Problem pojawił się po mocnych uderzeniach Parnasse’a. Held przyznał, że kiedy Francuz zaczął trafiać, znacznie trudniej było mu później przeprowadzać składne akcje i szukać sprowadzeń.

I faktycznie po tych paru mocnych uderzeniach już było ciężko później zrobić jakiś taki składny atak czy jakieś składne wejście, sprowadzenie. Więc myślę, że to jest taka dobra nauczka.

„Trochę mnie to uratowało”

Jednocześnie Held nie ukrywa, że wynik walki Parnasse’a z Hookerem miał dla niego znaczenie również z czysto sportowego punktu widzenia. Polak mocno kibicował Francuzowi, ponieważ chciał, aby zawodnik, z którym przegrał, osiągnął jak najwięcej.

Zwycięstwo Parnasse’a w UFC sprawiło, że Held zupełnie inaczej zaczął patrzeć na własną porażkę.

Jak obejrzałem generalnie przed tą walką, bardzo mocno kibicowałem Salahdine’owi, bo wiadomo, że skoro ja z nim przegrałem, to teraz chciałbym, żeby on doszedł jak najwyżej, żeby zdobył pas, no to zawsze gdzieś tam w moim CV będzie lepiej przegrać z mistrzem UFC niż z zawodnikiem, który poszedł i pierwszą walkę tam przegrał.

Held przyznał, że wcześniejsza porażka mocno odbiła się na jego własnej ocenie występu. Parnasse nie pozwolił mu bowiem pokazać tego, co zwykle jest jego największym atutem.

W takim moim postrzeganiu samego siebie czy tam swojej formy trochę się źle z tym czułem, bo faktycznie no nie zrobiłem w tej walce nic, co powinienem. Parnasse mi na to nie pozwolił. No i źle się z tym czułem.

Teraz perspektywa jest jednak zupełnie inna.

Więc na pewno dużo podniosło, trochę mnie uratowało, trochę mnie wybroniło i postawiło mnie w takim lepszym świetle i przed samym sobą, i przed fanami.

Chce udowodnić, że zasłużył na pas

Held nie zamierza jednak budować całej swojej pozycji wyłącznie na tym, że Parnasse odnosi sukcesy w UFC. Polak przypomniał również, że przed pojedynkiem z Francuzem miał w KSW serię dobrych występów i właśnie do tych walk chce wrócić.

Sam uważa, że listopadowe starcie z Mirceą będzie okazją do udowodnienia, że jego miejsce w pojedynku o mistrzowski pas nie jest przypadkowe.

MMA jest taką trochę niewdzięczną dyscypliną, że faktycznie jak się wygrywa, jak jest seria zwycięstw, to jest super, wszyscy cię kochają, a później jedna przegrana potrafi wszystko przekreślić i ci kibice, którzy są tacy bardziej zmienni, to już całkowicie inaczej na to patrzą i jest się najgorszym wtedy. No trochę tak było, trochę gdzieś tam też sam czułem się źle po tej walce, ale teraz po tej wygranej Salahdine’a faktycznie myślę, że jest lepiej. Myślę, że będzie lepiej i pokażę to teraz w tej najbliższej walce z Mirceą, że zasłużyłem na tę walkę o pas i faktycznie jestem zawodnikiem takim, który może godnie posiadać ten pas KSW.

Dla Helda będzie to już kolejna próba sięgnięcia po najważniejsze trofeum w karierze. Polak ma za sobą między innymi zwycięstwo w turnieju Bellatora oraz występy w UFC i PFL, ale mistrzowski pas wciąż pozostaje niezdobytym przez niego celem.

Sam zawodnik nie traktuje jednak ewentualnego triumfu nad Mirceą jako końca swojej kariery. Wręcz przeciwnie, uważa, że zdobycie tytułu KSW mogłoby być początkiem kolejnego rozdziału.

Zdecydowanie tę karierę myślę, że miałem całkiem ciekawą, ale faktycznie zawsze brakowało tego takiego największego trofeum. Wygrałem turniej Bellatora, więc to było jakby takie dość duże osiągnięcie. No ale później walkę o pas przegrałem, nie zdobyłem pasa Bellatora, więc faktycznie posiadanie tego pasa KSW byłoby taką fajną nagrodą za te wszystkie lata w tym sporcie. Ale myślę, że byłby to też jakby nowy początek, no bo nie planuję zdobyć tego pasa i gdzieś tam osiąść już, usiąść sobie przy kominku i wspominać, tylko dalej walczymy. Myślę, że jeszcze parę ładnych lat w tym sporcie jest przede mną.

Zobacz także: Brutalny faul na gali BRAVE CF 108! Polka przegrała po nielegalnym kolanie [WIDEO]

źródło: rozmowa z Marcinem Heldem w programie OKTAGON LIVE na Kanale Sportowym