Marcin Wójcik niespodziewanie wróci do kategorii ciężkiej, aby podczas XTB KSW 122 w Libercu zmierzyć się ze Stefanem Vojcakiem o tymczasowy pas mistrzowski. „Gigant” z Piły pierwotnie planował powrót do dywizji półciężkiej po porażce z Philem De Friesem, jednak zdecydował się przyjąć ofertę zastąpienia kontuzjowanego mistrza. W rozmowie z naszą redakcją Wójcik opowiedział między innymi o kulisach przyjęcia walki, ocenił Vojcaka oraz zdradził, że w przypadku zwycięstwa chciałby ponownie przygotowywać się w Ankosie pod okiem Andrzeja Kościelskiego.
Marcin Wójcik po ostatniej walce z Philem De Friesem miał jasno nakreślony plan. Po tym, jak mistrz KSW zdominował go w pojedynku o pas wagi ciężkiej, „Gigant” zamierzał wrócić do kategorii półciężkiej i tam kontynuować swoją karierę.
Zanim pojawiła się możliwość walki o tymczasowy pas wagi ciężkiej, obóz Wójcika miał również rozważać pojedynek z Maciejem Różańskim. Takie starcie mogłoby być eliminatorem do walki o mistrzostwo kategorii półciężkiej z Bartoszem Leśką.
Wójcik przyznał, że był to scenariusz, który rzeczywiście interesował jego oraz jego otoczenie.
Wydaje mi się, że to dwie osobne ścieżki prowadziły do tego samego. No bo my w to celowaliśmy po prostu, żeby ta walka z Maćkiem jako eliminator później do Bartka Leśki to był dobry pomysł i wydaje się, że patrząc na ten ranking, no to Woju myślał tak samo. Jedyny gdzieś warunek, który musiał być spełniony, żeby do tego nie doszło, to albo Rafał powinien zostać w tej kategorii jeszcze z powrotem, no bo był niepokonany do tego momentu i gdzieś tam przed niego ciężko byłoby się wcisnąć na pewno. Albo po prostu Maciek mógł od razu poczekać na Bartka Leśkę i też pewnie by się doczekał swojej szansy na walkę o pas, jeżeli by nie chciał zawalczyć wcześniej.
Ostatecznie plany związane z kategorią półciężką musiały jednak zostać odłożone. Kontuzja De Friesa otworzyła przed Wójcikiem kolejną dużą szansę.
Nie zastanawiał się długo nad ofertą
Wójcik zdradził, że o propozycji walki z Vojcakiem dowiedział się na początku tygodnia poprzedzającego galę. Co ciekawe, początkowo chciał odłożyć decyzję do momentu zaplanowanego treningu z Iwo Baraniewskim.
„Gigant” chciał sprawdzić swoją dyspozycję w sparingu z młodym zawodnikiem, który już wkrótce stoczy kolejną walkę w UFC. Ostatecznie nie było jednak czasu na długie rozważania.
Tak chronologicznie to wydaje mi się, że to był początek tygodnia, może wtorek. Miałem zaplanowany wyjazd do Iwo Baraniewskiego do Warszawy, więc chciałem przeciągnąć to właśnie na to, żeby zobaczyć, jak na Iwo wypadam, jeżeli chodzi głównie o taką specjalistyczną rzecz pod sporty walki. No bo wiadomo, tak jak mówiłem, biegam, skaczę, robię tę siłę, motorykę, ale to nie to samo co MMA, więc chciałem przeciągnąć do piątku. No ale takiej gdzieś tam okazji, szansy nie miałem, bo w czwartek, jak siedziałem w pociągu, to do mnie Artur zadzwonił, że jednak są tam jakieś pewne naciski takie, żeby się zdecydować na tę walkę, czy bierzemy, czy nie. Więc ją wziąłem generalnie i cieszę się z tej decyzji, bo po tych treningach i tak bym ją wziął, więc nie wpłynęłoby to kompletnie na moją decyzję. Tej szansy na pewno też bym nie odrzucił.
Dla Wójcika nie jest to pierwszy raz, gdy podejmuje ryzyko i przyjmuje wymagające zestawienia. Sam podkreśla, że jego kariera nigdy nie była prowadzona według schematu zawodnika z nieskazitelnym rekordem, który od początku miał być przygotowywany do walk o największe trofea.
„Nie mam nic do stracenia”
Wójcik nie żałuje decyzji o wejściu do walki z Vojcakiem. Wręcz przeciwnie, uważa, że właśnie teraz powinien wykorzystywać pojawiające się przed nim możliwości.
Nie, absolutnie nie. To nie jestem zawodnikiem, który ma nieskazitelny rekord, który gdzieś tam był budowany przez trenerów. U mnie ta historia zupełnie inaczej wygląda. Ja sam zakładałem klub, sam przez większość czasu swojej kariery byłem swoim trenerem. Ten rekord odzwierciedla też po prostu to podejście, które miałem od początku i nie zamierzam tego podejścia teraz na koniec zmienić, gdzie już te szanse, które teraz są mi rzucone, to ja teraz w pełni mam możliwości na to, żeby je wykorzystać. Wtedy tego nie rozumiałem. Szedłem często też trochę jako takie mięso armatnie gdzieś do zawodników lepszych z większych klubów. Więc no nie mam nic do stracenia. Teraz żyję też takim życiem sportowca, więc jestem cały czas w treningu. Nie siedzę na kanapie gdzieś pomiędzy tymi walkami i szanse takie, które się pojawiają, będę próbował wykorzystywać i takie będę miał podejście już.
Wójcik ocenia Vojcaka
Walka ze Stefanem Vojcakiem będzie dla Wójcika zupełnie innym wyzwaniem niż pojedynek z De Friesem. Słowak dysponuje dużą przewagą warunków fizycznych, ale zdaniem Wójcika jego styl może doprowadzić do znacznie bardziej otwartego pojedynku.
Wójcik zwrócił uwagę między innymi na zachowanie Vojcaka w walce z Arkadiuszem Wrzoskiem. W jego ocenie Słowak chętnie wprowadza do pojedynków chaos i nie ogranicza się wyłącznie do długiego utrzymywania rywala w parterze.
Wydaje mi się, że Vojcak lubi chyba trochę chaosu wprowadzać do tych pojedynków. To jest taki ciężki, który też dużo robi. Wydaje mi się, że jest gwarantem na to, że ta walka będzie ciekawa po prostu, że będzie elektryzować publiczność. Nawet jak wchodzi po te nogi gdzieś, to nie pracuje tak samo jak Phil, czyli nie rzuca wszystkiego na jedną kartę. Nie próbuje przytrzymać w tym parterze tak, jakby to była kwestia życia i śmierci. On raczej tych zawodników wypuszcza, trochę pouderza, a jeżeli ktoś zaczyna się odbijać, no to znaczy, że robi miejsce na to, żeby ten zawodnik z dołu mógł popracować nad wstaniem. Phil, no to wiadomo, jak się już przyklei, to stara się trzymać po prostu. Vojcak jakby walczy ładniej na pewno dla oka, dla kibica i wydaje mi się, że to jest gwarantem tego, że ta nasza walka będzie zupełnie inna niż ta moja z De Friesem i będzie dużo ciekawsza. Wydaje mi się, że i z góry będzie można zobaczyć trochę więcej i te akcje zapaśniczo-parterowe też nie będą tak jednostronne.
Jednocześnie Wójcik doskonale zdaje sobie sprawę, że Vojcak będzie miał nad nim przewagę gabarytów. To właśnie różnica około 20 kilogramów może być jednym z najważniejszych czynników w tym zestawieniu.
Jeżeli chodzi o nasz pojedynek już typowo, to jego mocne strony na moim tle będą takie, że będzie miał tę przewagę na pewno gabarytów i kilogramów przede wszystkim. No i to, że Phil pokazał, jak z takimi zawodnikami można wygrać po prostu w miarę łatwy sposób. Więc tak się do tej walki nastawiam, że on będzie chciał, odrabiając tę lekcję, oglądając mój pojedynek z Philem, zawalczyć bardzo podobnie. I to uważam za jego taką największą broń, którą będzie chciał użyć.
Wójcik nie ukrywa jednak, że właśnie dlatego z dużą ciekawością czeka na pojedynek. Chce sprawdzić, czy doświadczenie i umiejętności techniczne pozwolą mu zniwelować różnicę fizyczną.
To są złe informacje dla mnie. Zobaczymy. No kurczę, nie wydaje mi się, żeby tę kontrolę miał lepszą od De Friesa, więc bardzo jestem ciekawy. Ja naprawdę tę walkę traktuję jako dużą odpowiedź na pytanie, czy w tej wadze, którą mam aktualnie, mogę powalczyć z tymi zawodnikami, bo technicznie czuję się naprawdę bardzo dobrze i kwestia, czy to jest nie do przeskoczenia te 20 kg, czy jednak można gdzieś tam tymi umiejętnościami to nadrobić. Także z czystej ciekawości nie mogę się doczekać już tego pojedynku.
Po pas chce wrócić do Ankosu
Ważnym wątkiem rozmowy była również współpraca Wójcika z Andrzejem Kościelskim. „Gigant” w ostatnim czasie ponownie pojawił się na matach Ankosu, gdzie przygotowywał się między innymi z Michałem Andryszakiem.
Wójcik zaznaczył, że nie był to przypadkowy powrót. Jednocześnie zdradził, że jeśli uda mu się pokonać Vojcaka i zdobyć tymczasowy pas KSW, chciałby właśnie w Ankosie przygotowywać się do kolejnego pojedynku.
To był taki powrót, który możemy zawdzięczyć Michałowi Andryszakowi, bo on się szykuje po prostu do walki i też nie ukrywam, że on do mnie zadzwonił i poprosił o taką pomoc wzajemną. Jego rywal jest też mniejszym ciężkim, takim w miarę stylistycznie gdzieś mu pasowałem, a ja też jestem przed walką i wiadomo, że w tym Ankosie cały czas ten poziom jest strasznie wysoki, ci zawodnicy są mocni. Cieszę się, że tak wyszło i że z trenerem też mieliśmy okazję potrenować i gdzieś wskazówki trenera znowu miałem okazję wysłuchać, bo przypomniało mi się naprawdę, jak wysoki tam jest poziom i naprawdę jaka wartość za tym idzie. Na pewno akurat tak wyszło wczoraj, że po treningu miałem od razu też wywiad na Ankosie i nie zdążyłem z trenerem porozmawiać jeszcze, jakie mam plany, ale mam z tyłu głowy to, że jeżeli wygram ten pas tymczasowy, to do walki o unifikację tego pasa chciałbym przygotowywać się tam pod okiem trenera Andrzeja i tam spędzić dłuższy czas.
Przed Marcinem Wójcikiem więc kolejna niezwykle interesująca karta w karierze. Zawodnik z Piły miał wrócić do kategorii półciężkiej, ale niespodziewana kontuzja Phila De Friesa sprawiła, że zamiast tego ponownie stanie do walki w wadze ciężkiej. Tym razem stawką będzie jednak nie zwykłe zwycięstwo, a tymczasowe mistrzostwo KSW.
Pojedynek Marcin Wójcik kontra Stefan Vojcak odbędzie się 19 września podczas XTB KSW 122 w Libercu.
Zobacz także: Klaudia Syguła zabrała głos po porażce na UFC Paris: „Tym razem lekcja”

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















