Marcin Wójcik już w sobotę zmierzy się ze Štefanem Vojčákiem w walce wieczoru XTB KSW 121 w Libercu, a stawką pojedynku będzie tymczasowe mistrzostwo wagi ciężkiej. Polak przyjął walkę zaledwie na około trzy tygodnie przed galą, choć wcześniej zakładał powrót do kategorii półciężkiej i miał nawet wytypowanego potencjalnego rywala. W rozmowie z naszą redakcją podczas Media Day Wójcik opowiedział o kulisach zmiany planów, krótkim przygotowaniu, ocenił Vojčáka oraz zdradził, że w przypadku porażki niemal na pewno wróci do limitu 93 kilogramów.
Marcin Wójcik pierwotnie planował powrót do kategorii półciężkiej. Po kwietniowej porażce z Philem De Friesem w walce o mistrzostwo KSW w wadze ciężkiej zawodnik zaczął układać sobie plan na kolejne miesiące i zakładał występ w limicie 93 kilogramów. Wszystko zmieniła jednak kontuzja De Friesa oraz propozycja wejścia w zastępstwie do walki ze Štefanem Vojčákiem.
Wójcik nie potrzebował wiele czasu, aby podjąć decyzję. Już w sobotę stanie przed szansą zdobycia tymczasowego pasa wagi ciężkiej, choć sam przyznaje, że nie stawiał zdobycia tytułu jako głównego argumentu za przyjęciem pojedynku.
Wójcik miał już plan na powrót do półciężkiej
Po walce z De Friesem – Wójcik zakładał, że jego przygoda z wagą ciężką dobiegła końca. Choć żadna konkretna oferta nie została jeszcze złożona, zawodnik miał już nawet pomysł na potencjalny pojedynek w kategorii półciężkiej.
Jednym z rozważanych rywali był Maciej Różański, a Wójcik liczył na występ w Szczecinie. Ostatecznie propozycja walki o tymczasowy pas w wadze ciężkiej całkowicie zmieniła jego plany.
Tak, no ona była podjęta, ale w zasadzie tylko w mojej głowie, bo żadnej oferty nie było konkretnej, więc no tak sobie to poukładałem, że prawdopodobnie wrócę z powrotem do 93, tam gdzieś tam wytypowałem też rywala jakby i galę, na której mógłbym wystąpić, bo i logistycznie, terytorialnie to dobrze pasowało i to wszystko fajnie się miało układać. No ale finalnie ułożyło się chyba jeszcze fajniej.
Oferta ze strony KSW oznaczała dla Wójcika przede wszystkim kolejne duże wyzwanie. Polak podkreśla, że jeżeli czuje się dobrze i na stole pojawia się atrakcyjna sportowo propozycja, nie jest zawodnikiem, który łatwo odrzuca takie okazje.
„Pas nie był dla mnie najważniejszy”
Choć stawką pojedynku z Vojčákiem będzie tymczasowe mistrzostwo KSW w wadze ciężkiej, Wójcik przyznaje, że sam fakt walki o pas nie był dla niego kluczowym argumentem. Zadecydowało przede wszystkim nazwisko przeciwnika i sportowe wyzwanie.
Polak zwraca również uwagę na istotną kwestię: do walki pozostały zaledwie około trzy tygodnie, a pojedynek o mistrzostwo będzie zakontraktowany na pięć rund. Przy tak krótkim okresie przygotowawczym nie jest to sytuacja idealna.
No wyzwanie na pewno. No samo to, że oferta leży na stole, kurczę, jeżeli czuję się dobrze, no to tych ofert nie odrzucam. Więc to, że jest to przeciwnik taki, jaki jest tej klasy, no to jeszcze podbiło rzeczywiście tę stawkę. Pas nie, bo pas się wiąże z pojedynkiem pięciorundowym, a to też nie ma co ukrywać, trzy tygodnie przygotowania na pojedynek pięciorundowy to nie jest dużo, więc na tym akurat mi nie zależało, żeby to była walka o pas. No ale z drugiej strony no prestiż jest dużo wyższy.
Krótki obóz wpłynął również na sposób, w jaki Wójcik zamierza rozegrać pojedynek. Zawodnik potwierdził, że długość przygotowań determinuje jego taktykę i założenia na walkę z Vojčákiem.
Nie chciał jednak zdradzać wszystkich szczegółów swojego planu.
Krótki obóz zmienił plan na Vojčáka
Wójcik został zapytany, czy przy pełnym okresie przygotowawczym próbowałby rozciągać pojedynek i sprawdzać Vojčáka w późniejszych rundach. W tym przypadku sytuacja wygląda inaczej.
Polak potwierdził, że długość obozu ma wpływ na jego podejście do starcia, choć część powodów tej zmiany pozostawił dla siebie.
Tak, determinuje plan. Może trochę w innym kontekście, o którym kurczę no niestety nie mam wspominać, ale tak, ale determinuje na pewno założenia, taktykę i plan na walkę w dużej mierze.
Wójcik ma już za sobą analizę ostatnich występów Vojčáka. Szczególną uwagę zwrócił na jego nietypowe poddanie w walce z Arkadiuszem Wrzoskiem, czyli tak zwane Mother’s Milk. Polak przyznał, że wcześniej nie spotkał się z tą techniką w praktyce treningowej.
Wójcik nie wierzy, że Vojčák ponownie użyje duszenia „Mother’s Milk”
Vojčák zaskoczył w pojedynku z Arkadiuszem Wrzoskiem, kończąc walkę techniką, której zastosowanie wywołało sporo dyskusji w środowisku MMA. Wójcik nie zakłada jednak, że Słowak będzie próbował ponownie sięgnąć po to rozwiązanie.
Jednocześnie sam przyznał, że nie przygotowywał się wcześniej do obrony przed takim poddaniem.
Nie, nie wydaje mi się. No nie wydaje mi się, ale no to jest poddanie, którego nie znałem, nie trenowałem, nie uważam, żeby gdzieś w jakimkolwiek klubie bardzo dużo jeździło się, przecież ktoś z tych poddań próbował i ktoś ćwiczył w ogóle na obronę. To jest dla mnie lekko abstrakcyjne i jednak na Arku mu się to udało. No dziwna sprawa. To jest jedna z tych pewnie rzeczy, gdzie sam jak nie przeżyjesz, to nie uwierzysz, że coś takiego może zadziałać i no i też no tak to wygląda z mojej strony. (…) Dopóki Stefan nie zrobi tego na mnie, to nie uwierzę, że to może zadziałać w walce.
„W 99% wrócę do kategorii półciężkiej”
Wójcik nie zamierza na ten moment deklarować, że na stałe pozostanie w wadze ciężkiej. Wszystko będzie zależało od rezultatu walki oraz tego, jak będzie czuł się w tej kategorii.
Jeżeli zdobędzie tymczasowy pas, naturalnym kolejnym krokiem będzie unifikacja z Philem De Friesem. W przypadku porażki Wójcik niemal na pewno wróci natomiast do kategorii półciężkiej.
No definitywnie na 99%. Tak jak ostatnio. No nie wiem, nie wiemy, co się wydarzy w przyszłości. Także będę celował na powrót w kategorię półciężką. Tak, ale no jaka oferta będzie, jak tu się wszystko wydarzy… Wiesz, są tam nazwiska naprawdę bardzo mocne, bardzo mocno marketingowe w tej kategorii ciężkiej. Jakbym dostał ofertę taką w przyszłości, no to czemu by nie zostać i nie spróbować jeszcze.
Tym samym sobotni pojedynek może mieć dla Wójcika znaczenie również w kontekście jego dalszej kariery. Zwycięstwo może sprawić, że Polak pozostanie w wadze ciężkiej i będzie czekał na możliwość unifikacji tytułu. Porażka najprawdopodobniej skieruje go z powrotem do kategorii półciężkiej.
„Czy do drugiej rundy dojdzie, to też zobaczymy”
Zdaniem Wójcika Vojčák z czasem musi ograniczać swoje tempo. Słowak w pierwszych minutach jest bardzo aktywny, dużo pracuje na nogach, stosuje zwody i próbuje również zapasów. Polak uważa, że wraz z upływem czasu intensywność jego rywala powinna jednak spadać.
Nie oznacza to jednak, że Wójcik jest przekonany, iż pojedynek potrwa długo.
Zwalnia. On zresztą musi zwolnić, bo on bardzo jest ruchliwy jak na kategorię ciężką, w tych pierwszych minutach to dużo próbuje i dużo fejkuje, zmiany pozycji, pracuje na tych nogach, także korzysta z zapasów w każdej walce, praktycznie próbuje przynajmniej. Także no ta druga runda już na pewno jest dużo spokojniejsza. Musi być w jego wykonaniu, ale czy do drugiej rundy dojdzie, no to też zobaczymy.
Wójcik nie zamierza lekceważyć przewagi gabarytów
Polak wchodzi do tego pojedynku z pozycji zawodnika zastępującego kontuzjowanego De Friesa. Sam zwraca uwagę, że różnica gabarytów pomiędzy nim a Vojčákiem będzie znacząca.
Co ciekawe, Wójcik przyznał, że przed walką jego masa wcale nie wzrosła. Wręcz przeciwnie, ponieważ pierwotnie przygotowywał się do powrotu do 93 kilogramów, zrzucił około dwóch kilogramów.
Nie zamierza jednak traktować tego jako wymówki. Zdaniem zawodnika przygotowania z marszu mogą mieć także swoje zalety, szczególnie pod względem mentalnym.
No tak. No i niezmęczony jakoś tymi przygotowaniami. Jednak przygotowania, no to działa w dwie strony. Jak ktoś naprawdę to robi mądrze, to no jesteśmy wypoczęci. Ale bardzo często te sześć, osiem tygodni wychodzi gorzej niż jakieś w zasadzie wejście z marszu, jeżeli chodzi przynajmniej o nastawienie mentalne i taką chęć do walki.
Wójcik uważa więc, że krótki okres przygotowawczy nie musi automatycznie działać na jego niekorzyść. W klatce będzie chciał wykorzystać świeżość i brak zmęczenia długim obozem, choć jednocześnie doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że pięciorundowy pojedynek z zawodnikiem o takich gabarytach będzie wymagającym zadaniem.
„Nie można porównywać Phila do Vojčáka”
Jednym z kluczowych elementów przygotowań Wójcika była analiza parteru Vojčáka. Polak podkreśla, że nie należy przenosić wniosków z walk Słowaka z De Friesem na sobotnie starcie, ponieważ obaj zawodnicy prezentują zupełnie inne podejście do walki w parterze.
Wójcik ma przygotowane trzy scenariusze pojedynku, a jeden z nich zakłada również dłuższe fragmenty walki na macie.
Kurczę, no wszystko zrobię, żeby tak nie było. No ale o konkretne pytanie, wiesz, no ciężko to jakoś. Mam w głowie trzy scenariusze tego pojedynku, tak? I jeden z nich zakłada też walkę w parterze i no i też te lekcje jakby wydaje mi się, że są odrobione. Nie można porównywać Phila do Vojčáka. Oni zupełnie naprawdę inaczej pracują w tym parterze. Analizowałem te walki, także tutaj ten parter może naprawdę być bardzo odmienny od tego, który pokazuje Phil.
Walka Marcina Wójcika ze Štefanem Vojčákiem będzie głównym wydarzeniem XTB KSW 121 w Libercu. Pojedynek odbędzie się 19 września, a jego stawką będzie tymczasowe mistrzostwo KSW w wadze ciężkiej. Zwycięzca znajdzie się w kolejce do unifikacji tytułu z Philem De Friesem, którego powrót do klatki jest planowany dopiero w 2027 roku.
Zobacz także: Marcin Wójcik przed walką o tymczasowy pas KSW: „Postawię na prostotę”

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















