Artur Gwóźdź podczas gali XTB KSW 121 w Libercu miał aż sześciu swoich zawodników, z czego trzech zakończyło swoje pojedynki zwycięstwami. Menadżer Artnox Fight Sport podsumował przed naszą kamerą występy Dominika Zadory, Borysa Dzikowskiego, Josefa Štummera, Michała Michalskiego i Marcina Wójcika, a także zdradził swoje plany wobec tego ostatniego, który po walce ze Štefanem Vojčákiem zamierza wrócić do kategorii półciężkiej.

Jednym z zawodników Gwóździa, którzy tego wieczoru mogli świętować, był Dominik Zadora. Były kickbokser w debiucie dla KSW zaskoczył sposobem prowadzenia pojedynku z Samuelem Bilym. Zamiast stójkowej wojny, której można było oczekiwać po jego dotychczasowych doświadczeniach, Zadora przez trzy rundy konsekwentnie korzystał z zapasów i grapplingu.

Gwóźdź przyznał, że właśnie taki był plan na pojedynek. Jego zdaniem Zadora w ostatnich miesiącach zrobił ogromny postęp w parterze, a w Libercu udowodnił, że nie jest już wyłącznie zawodnikiem specjalizującym się w sportach uderzanych.

Khabib z Wrocławia. Khabib z Wrocławia, który został stworzony przez ostatnie trzy miesiące. Pod względem taktycznym była to bardzo dobra walka. Mieliśmy naprzeciwko siebie zawodnika, który chciał urwać Dominikowi głowę i nie wiadomo było, co zrobi, bo mógł rzucić wszystko w każdej rundzie i mogliśmy się spodziewać różnych rzeczy. Mógł podłączyć Dominika. Jeżeli nie mógł wstać spod Dominika, to po co było zmieniać tę taktykę? Trzeba było tak iść. Ja jestem z tego zadowolony, bo zrealizował ją w stu procentach i też fajnie się zachowywał. Było kilka razy próby wstania, skontrował to, miał dosiady, miał połówki, miał wejścia za plecy. Super, rewelacyjna robota. Dominik, jeszcze raz wielkie gratulacje.

W trakcie pojedynku Zadora sygnalizował problemy z ręką. Po pierwszej rundzie mocno przykładał do niej lód, co mogło sugerować poważniejszy uraz. Gwóźdź przyznał, że podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej i czasami potrzebna była stanowcza reakcja narożnika.

Menadżer wspomniał przy tym jedną z wcześniejszych walk swojego zawodnika, w której Zadora również miał po pierwszej rundzie twierdzić, że doznał poważnego urazu ręki. Ostatecznie wyszedł do kolejnych rund i samą ręką, którą wcześniej uważał za złamaną, zadawał celne ciosy.

No tak, jak zawsze. Przypomnę jedną bardzo ciekawą walkę, gdzie po pierwszej rundzie mówi, że ma rękę złamaną i dosyć tej walki, że chyba będzie trzeba ją kończyć. I po mojej reprymendzie, którą Krzysiu mógłby przytoczyć za kulisami, wspaniałej reprymendzie, nagle Dominik dostał wiatr w żagle, przestała go ręka boleć i tą ręką, którą niby miał złamaną, oddał ponad dwadzieścia celnych ciosów i znokautował typa.

„Dowiózł MMA”

Gwóźdź zwrócił również uwagę na to, że zwycięstwo Zadory miało dla niego dodatkowe znaczenie. Zawodnik, którego przez lata kojarzono przede wszystkim z kickboxingiem, pokazał w swoim debiucie w KSW znacznie szerszy wachlarz umiejętności.

Przede wszystkim dowiózł MMA. Wszyscy mówili, że to świetny kickbokser. Poddał go, tutaj dowiózł, pokazał, że naprawdę nauczył się tego parteru, coś tam kuma, nauczył się obalać. Ja jestem bardzo zadowolony i zobaczyliście go jeszcze w stójce o świetnych wykonaniach, ale tak jak powiedziałeś, kamień z serca spadł i mamy Dominika zwycięskiego w debiucie w KSW.

Gwóźdź chce rewanżu Dzikowskiego z Dudkiem

Drugim pojedynkiem z udziałem zawodnika Gwóździa był pojedynek Borysa Dzikowskiego z Adrianem Dudkiem. Starcie zostało przerwane po drugiej rundzie ze względu na poważne rozcięcie w okolicy oka u Dudka.

Gwóźdź przyznał, że z jego perspektywy pierwsza runda należała do Dudka, a druga do Dzikowskiego. Jednocześnie docenił decyzję lekarza o przerwaniu walki, podkreślając, że przy tak poważnym rozcięciu dalsza rywalizacja mogła być niebezpieczna.

Menadżer przyznał także, że rozmawiał już z Wojsławem Rysiewskim i z jego strony skłaniałby się ku rewanżowi.

Rozmawialiśmy chwilę na tym, jak wygrywaliśmy. Ja jestem za rewanżem. Dla mnie było 1:1, pierwsza runda dla Adriana, druga runda dla Borysa. Walka przerwana z powodu kontuzji, ogromnego rozcięcia. I tutaj wielkie też podziękowania dla doktora Olka, że jest naprawdę świetnym fachowcem, bo tutaj mogło być naprawdę bardzo groźnie. Z takimi fachowcami warto pracować i cieszę się. A Adrian, no wiesz, rozcięty. Myślę, że troszeczkę ta walka na gołe pięści gdzieś to otworzyła i teraz to uderzenie znowu dalej otworzyło. Szkoda tego wszystkiego, bo to jest chłopak z charakterem, ale on ma też za sobą rzeszę kibiców i myślę, że jeżeli dawać szansę, to takim właśnie zawodnikom.

Gwóźdź podkreślił przy tym rolę sztabu medycznego KSW. Jego zdaniem lekarze muszą podejmować trudne decyzje dotyczące zdrowia zawodników, a jednocześnie dobrze rozumieją specyfikę MMA.

Przede wszystkim naprawdę wiedzą, mają takt, wiedzą, w których momentach tego naprawdę dowożą. I jeszcze raz bardzo im gratuluję, bo to są takie szare postacie, szare eminencje, które robią kawał świętej roboty, pracują przy tym i naprawdę tym zawodnikom pozwalają na wiele, ale też dbają o ich zdrowie. Pozdrawiam ich serdecznie.

Štummer gotowy na Kaczmarczyka

Trzecie zwycięstwo zawodnika Gwóździa tego wieczoru odniósł Josef Štummer, który pokonał Łukasza Charzewskiego niejednogłośną decyzją sędziów.

Wynik wzbudzał dyskusje do ostatniego gongu, jednak Gwóźdź ocenił, że pierwsze dwie rundy należały do Štummera, a trzecia mogła zostać zapisana na konto Charzewskiego. Jednocześnie pochwalił czeskiego zawodnika za skuteczność w stójce i defensywę zapaśniczą.

Świetna robota sędziów, że wreszcie robią pracę taką, która pokazuje, że samo dopychanie czy obalenia i trzymanie nie wygrywają walki, tylko trzeba dużo popracować i zrobić. Z drugiej strony Józek pokazał świetne defensywne zapasy, świetną pracę, próby walki, uderzeń. Naprawdę był kapitalny w tej walce. Zasłużył zdecydowanie. Może faktycznie można było tę trzecią rundę dać dla Łukasza i pewnie bym może dał tę trzecią rundę, ale też trzy rundy, tak jak to Szymon Bońkowski punktował, było naprawdę sprawiedliwe. To była trudna walka do sędziowania, ale cieszę się, że te nowe standardy i to, co mają sędziowie przewijane, żeby tak walki punktować, rewelacja. Dobra praca sędziów.

Po walce Štummer zaapelował o zestawienie z mistrzem kategorii piórkowej, Patrykiem Kaczmarczykiem. Mistrz odpowiedział w mediach społecznościowych, sugerując, że jego zdaniem Czech przegrał pojedynek, ale jednocześnie zapraszając go do walki w grudniu.

Gwóźdź nie ma wątpliwości, że jego zawodnik jest gotowy na takie wyzwanie.

Jest gotów na solówkę z mistrzem. Tak. Już atakowałem Wojka, będę atakował. Józek będzie gotowy i na pewno to będzie zdecydowanie świetniejsza walka, znaczy pełne walory Józka, bo będzie miał możliwość. Patryk akurat da mu tę szansę napierdalania się w stójce.

Michalski znów zachwycił Gwóździa

Jednym z najbardziej emocjonalnych momentów wieczoru dla Gwóździa było zwycięstwo Michała Michalskiego nad Radosławem Paczuskim. Zawodnik Artnox Fight Sport poddał rywala w pierwszej rundzie duszeniem zza pleców.

Gwóźdź nie ukrywał wzruszenia po ogłoszeniu zwycięstwa. Podkreślił, że z Michalskim łączy go wieloletnia relacja wykraczająca poza standardową współpracę menadżera z zawodnikiem.

Tak, zawsze mam łzy przy Michale, bo on jest bliski memu sercu, jest najdłużej lojalny, jest też człowiekiem, który jest moim kumplem, przyjacielem i mogę na niego liczyć. Tak samo on na mnie. Świetna walka. Taktycznie to było dobrze zrobione. Zresztą w ogóle Radek jest bardzo dobrym zawodnikiem, fighterem, człowiekiem i ta walka już wcześniej miała być. Do tej walki wskoczył Zerhouni, Radek wtedy wygrał. Myśmy tę walkę bardzo chcieli. Udało się to zrobić. Trochę perypetii było na rozgrzewce, bo Michała coś tam żebro gdzieś bolało, ale znowu ta praca, którą zrobił, i to, co miał, przestało działać w momencie walki. Adrenalina niesie go i ta walka, i w ogóle ta cała solówka. Poszedł po te zapasy, taki był plan, ale też dzisiaj była wizualizacja tego, że podda go zza pleców z duszeniem i mu to tłumaczyłem, że jeżeli tylko uda się go opanować i Radek będzie wstawał, zostawi głowę tego, bo pewnie nie ma tych takich tendencji, żeby chować tak szybciutko głowę w dół. I jak wejdzie, dlatego Michał ma dusić. I może wam to potwierdzić, że tak właśnie było i to się udało. Jestem bardzo z niego zadowolony i zasłużył na to po tych wszystkich perypetiach ostatnio, co go spotkały, a my wiemy, co go spotkało. Więc gratulacje i cieszę się, że mógł cieszyć się i wygrać tutaj.

Michalski w pewnym momencie wymiany przyjął kilka mocnych ciosów i jego narożnik obawiał się, że zawodnik może dać się wciągnąć w niepotrzebną bijatykę. Ostatecznie instynkt Michalskiego zadziałał właściwie i zawodnik poszedł po sprowadzenie.

No wiesz. Tylko instynkt Michała poszedł po nogi, sprowadził, wyszło to świetnie. To było najgorsze, nie? Że jeszcze trener Tracz krzyczał obok: Nie bij się, bo nie miał się bić, bo miał po prostu troszeczkę zrobić, gdzieś jak podłączy, miał iść po nogi i sprowadzić. No ale to jest Michał Michalski, za to go kochamy.

Wójcik wróci do kategorii półciężkiej

W walce wieczoru Marcin Wójcik przyjął pojedynek ze Štefanem Vojčákiem zaledwie około trzech tygodni przed galą. Polak musiał jednocześnie zmierzyć się z ogromną różnicą gabarytów, ponieważ jego przeciwnik był od niego o ponad 20 kilogramów cięższy.

Wójcik wytrzymał jednak cztery rundy i przez długie fragmenty sprawiał Słowakowi problemy. Ostatecznie przegrał przez techniczny nokaut po wysokim kopnięciu i ciosach w parterze, ale zdaniem Gwóździa pokazał ogromny charakter.

Tych kilogramów nie oszukamy. Fizjonomii, pewnych rzeczy nie oszukasz. Marcin ma wielkie jaja i charakter. Trzy tygodnie do przygotowań. Tak naprawdę, wiesz, jakby to powiedzieć, no tam za dużo nie robi, to była ściema. Po prostu wziął tę walkę po trzech tygodniach, wytrzymał. Dzisiaj wytrzymał cztery rundy, trzy rundy. Jakby była to walka nie o pas, te trzy rundy pewnie by przegrał na kartach punktowych, ale w czwartej rundzie też miał kilka momentów, ogromny charakter i tak dalej.

Gwóźdź jednocześnie uważa, że Wójcik powinien teraz wrócić do swojej naturalnej kategorii wagowej. Menadżer ma już nawet pomysł na kolejne zestawienie dla swojego zawodnika.

Ten chłopak musi bić się w kategorii 93 kg, nie ma problemu. Możemy zrobić walkę z Maciejem Różańskim jako eliminator. Wojek, dawaj tę walkę, a Marcin to bierze i idziemy po Bartka Leśkę.

Wójcik przed starciem z Vojčákiem był przygotowywany do powrotu do kategorii półciężkiej, a przyjęcie pojedynku o tymczasowe mistrzostwo wagi ciężkiej było nagłą zmianą planów. Po zakończeniu walki zawodnik zapowiedział powrót do kategorii 93 kilogramów.

Zobacz także: XTB KSW 121 – wyniki. Vojcak tymczasowym mistrzem