Site icon InTheCage.pl

Marian Ziółkowski radzi Janowi Błachowiczowi: „Wyjść ze strefy komfortu, zostawić wszystko i jeszcze raz postawić na karierę”

Marian Ziółkowski radzi Janowi Błachowiczowi: „Wyjść ze strefy komfortu, zostawić wszystko i jeszcze raz postawić na karierę”

Jan Błachowicz przegrał z Navajo Stirlingiem podczas gali UFC w Belgradzie, a jego przyszłość ponownie stała się przedmiotem dyskusji. Marian Ziółkowski w rozmowie z naszą redakcją wskazał, co jego zdaniem mogłoby pomóc byłemu mistrzowi UFC w powrocie na zwycięską ścieżkę. Zdaniem zawodnika KSW „Cieszyński Książę” powinien rozważyć radykalną zmianę otoczenia i ponowny wyjazd za granicę.

Porażka Jana Błachowicza z Navajo Stirlingiem była dla wielu kibiców rozczarowaniem nie tylko ze względu na wynik, ale również sposób, w jaki zakończyło się starcie. Polak dobrze rozpoczął pojedynek, a po trafieniu rywala na początku walki wydawało się, że może narzucić mu swój styl. Ostatecznie Stirling szybko odwrócił sytuację i znokautował byłego mistrza UFC.

Marian Ziółkowski zwrócił uwagę przede wszystkim na upływający czas, problemy zdrowotne oraz długie przerwy między kolejnymi występami Błachowicza.

Wjechał młody dzik, że wieku się już nie oszuka. Też Janek rzadko się bije. Chyba ostatnio raz na rok, nie? Ostatnio była przerwa spowodowana kontuzją. No właśnie, że to wszystko jest przeciwko Jankowi i no gdzieś tak czułem, że tak może być. No bo wieku się nie oszuka, czasu, który płynie, się nie oszuka. Ze zdrowiem też cały czas jakieś tam problemy były. 

Zdaniem Ziółkowskiego problemem jest również to, że elementy, które przez lata stanowiły mankamenty Błachowicza, z czasem mogą być coraz bardziej widoczne. Chodzi przede wszystkim o dynamikę, pracę na nogach i szybkość reakcji.

Ziółkowski: „Zawsze trochę zarzucam Jankowi, że jest zbyt sztywny”

Zawodnik KSW uważa, że Błachowicz przez lata bazował na określonym stylu walki. Polak potrafił znakomicie wykorzystać swoją siłę, timing oraz potężny lewy prosty, ale jednocześnie nigdy nie należał do najbardziej mobilnych zawodników w dywizji półciężkiej.

W ocenie Ziółkowskiego wraz z wiekiem te cechy mogą stawać się jeszcze bardziej problematyczne.

Naprawdę ja ogólnie już od wielu lat trochę zarzucam Jankowi, że jest trochę zbyt sztywny, trochę zbyt wolny. Na tych nogach tak się za bardzo nie rusza, tylko tak człapie, bazuje na jednym uderzeniu, ale mocnym trafieniu. No bo on zawsze miał ten power. Ale wiesz, jak to są twoje mankamenty, a czas leci nieubłaganie i jeszcze rzadko się bijesz, to to się jeszcze będzie bardziej pogłębiało. Wydaje mi się, że jeszcze staniesz się wolniejszy, jeszcze bardziej sztywny i rzeczywiście to się gdzieś pogłębia.

Co ciekawe, Ziółkowski zwrócił również uwagę na brak kopnięć ze strony Błachowicza. To o tyle istotne, że właśnie ta broń przez lata była jednym z charakterystycznych elementów stylu Polaka.

Choć rzeczywiście jak ta walka trwała do momentu, do którego trwała, to nie wyglądało to jakoś dużo gorzej, że nie był nie wiadomo jak wolniejszy, czy jeszcze bardziej usztywniony, ale za mało ciosów wyprowadzał z tego, co pamiętam. Tam w ogóle kopnięć nie było. A on naprawdę dobrze kopie. Zawsze dobrze kopał.

Był pomysł na powrót Roberta Jocza

W rozmowie pojawił się również bardzo istotny temat dotyczący sztabu szkoleniowego Błachowicza. Po rozstaniu z Robertem Joczem i WCA Fight Team były mistrz UFC musiał znaleźć nowe rozwiązanie. W przygotowaniach do walki ze Sterlingiem pomagał mu między innymi trener Mankiewicz, podczas gdy problemy z podróżowaniem Arbiego i Anzora poza Europę utrudniły dotychczasowy model przygotowań.

Ziółkowski nie wykluczał, że w idealnym scenariuszu powrót do współpracy z Joczem mógłby przynieść pozytywny efekt. Jednocześnie zaznaczył, że prawdopodobnie doszło już do utraty zaufania po obu stronach.

Oczywiście w idealnym ułożeniu. No to byłoby super, jakby wrócił do Roberta Jocza i jeszcze pod jego skrzydłami jeszcze wygrał z waleczkę, dwie. To byłoby zajebiste, nie? Wtedy byłbym, a paradoksalnie płakał, że zrobił to tak późno. Więc nie wiem, czy to… i byłby płacz, że w ogóle od niego odszedł.

Jednocześnie Ziółkowski nie uważa, że sam powrót do poprzedniego układu byłby obecnie najlepszym rozwiązaniem. Jego zdaniem Błachowicz potrzebuje przede wszystkim nowego impulsu.

„Wyjść ze strefy komfortu”

To właśnie ten fragment rozmowy wydaje się najważniejszą radą, jaką Ziółkowski skierował pod adresem byłego mistrza UFC. Zawodnik KSW uważa, że Błachowicz powinien zrobić coś, czego być może nie robił od wielu lat – całkowicie wyrwać się z dotychczasowego środowiska treningowego.

W jego opinii nie chodzi wyłącznie o zmianę trenerów. Kluczowe byłoby znalezienie nowego miejsca, nowych sparingpartnerów i nowej energii, nawet jeśli oznaczałoby to ponowny wyjazd do Stanów Zjednoczonych.

Wydaje mi się, że spróbować jeszcze wyjść ze strefy komfortu, bo moim zdaniem zostanie WCA od tylu lat, zostanie w tym miejscu, w którym jest, to jest dosyć mocna strefa komfortu. Nie musi tam za dużo pieniędzy wydać na trenerów, na przygotowania. Pewnie już myśli o tym, żeby pieniądze odkładać na życie, na przyszłość, na swoją rodzinę. A wydaje mi się, że jeśli chciałby jeszcze coś zmienić, coś dodać, coś zrobić takiego, żeby rzeczywiście wejść i jeszcze wygrać walkę, dwie, to nawet do Stanów pojechać. Jeszcze raz zaryzykować, jeszcze raz znaleźć sobie gdzieś tę motywację, żeby wyjść ze strefy komfortu, czyli zostawić dom, zostawić klub, który ma pewnie bliziutko swojego domu, że wygodnie, rodzina, treningi, mogę wrócić do domu, mogę zaoszczędzić pieniądze, a nie właśnie, żeby zostawił to i jeszcze postawił ostatni rok, ostatnie dwa lata na swoją karierę.

Według Ziółkowskiego Błachowicz mógłby nawet pojechać do klubu, w którym trenowałby z zawodnikami zbliżonymi warunkami fizycznymi i poziomem sportowym. Nie musi być to najbardziej oczywisty kierunek, taki jak American Top Team.

City Kickboxing? Ziółkowski ma konkretny pomysł

W pewnym momencie rozmowy pojawił się nawet konkretny kierunek. Prowadzący i Ziółkowski zaczęli rozważać City Kickboxing w Nowej Zelandii, zwłaszcza że zawodnicy tego klubu przygotowywali się już wcześniej do walk z Błachowiczem.

Mowa była między innymi o przygotowaniach do pojedynku Jana z Carlosem Ulbergiem. Ziółkowski zauważył, że zawodnicy z Nowej Zelandii mogli stanowić dla Błachowicza interesujące środowisko treningowe.

Jakbym był na jego miejscu, miałbym na to pieniądze, to bym tam pojechał, bo zawsze moim marzeniem było pojechanie do Nowej Zelandii. A tam nawet jest klimat taki podobny jak w Polsce.

Dla Ziółkowskiego najważniejsze byłoby jednak nie samo miejsce, lecz zmiana całego środowiska. Nowi sparingpartnerzy, nowy trener, inne metody pracy i konieczność ponownego podporządkowania życia karierze mogłyby – jego zdaniem – przywrócić Błachowiczowi sportowy głód.

To jest takie moje jakieś… taka jedna z propozycji, które mogłyby jeszcze sprawić, że poczułby ten głód, wszedłby trochę w inny klimat i może by to zaprocentowało, że potem by wygrał jeszcze kolejne waleczki.

„Nie można oczekiwać innych rezultatów, robiąc cały czas to samo”

Ziółkowski zaznaczył jednocześnie, że nie uważa obecnego WCA za słabe miejsce treningowe. Wręcz przeciwnie – jego zdaniem klub dysponuje bardzo mocną grupą zawodników w kategorii półciężkiej.

Problemem może być jednak to, że Błachowicz zna już tych zawodników doskonale.

Zna ich. I też mam na myśli nie tylko sparingpartnerów, ale też jakoś coś takiego nowego. Nowy jakiś… nowy bodziec, nowy styl potrenowania, może nowy trener, jakiś nowe rzeczy by zobaczył, nowe rzeczy właśnie potrenować. No coś nowego.

W dalszej części rozmowy padło również bardzo proste podsumowanie całej idei: jeśli przez długi czas robi się wszystko w podobny sposób, trudno oczekiwać zupełnie innych rezultatów.

Jest takie powiedzenie, że nie można oczekiwać innych rezultatów, robiąc cały czas to samo. Więc wydaje mi się, że to by było ciekawe znaleźć jakiś klub w Stanach, gdzie jest dużo zawodników w kategorii ciężkiej. Nie musi to być zaraz ten American Top Team, tam gdzie wszyscy jeżdżą. Ale może i tak. Może popatrzeć, gdzie jest co najmniej dwóch, trzech dobrych zawodników w kategorii półciężkiej. Nawet do Anglii pojechać, zobaczyć, gdzie jest najwięcej fajnych zawodników z kategorii półciężkiej, pojechać tam, oddać się temu na chwilę, pożyć znowu tym.

Co dalej z Błachowiczem?

Po porażce ze Stirlingiem Błachowicz znalazł się w trudnym momencie kariery. Z jednej strony wciąż pozostaje byłym mistrzem UFC i jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w dywizji półciężkiej, z drugiej – ostatnie lata jego kariery naznaczone były kontuzjami, długimi przerwami i coraz większymi problemami z utrzymaniem najwyższego poziomu.

Ziółkowski nie skreśla jednak Polaka. Wręcz przeciwnie – uważa, że jeśli Błachowicz chce jeszcze odwrócić losy swojej kariery, powinien potraktować końcówkę przygody w UFC jako moment na maksymalne postawienie na sport. Nie kolejne medialne superwalki, nie powrót do Polski i nie kalkulowanie kosztów, ale wyjście ze strefy komfortu, nowe środowisko i maksymalne zaangażowanie w przygotowania.

Po prostu spróbować jeszcze wyjść ze strefy komfortu. Zostawić wszystko dla kariery, jak kiedyś, jak się było młodszym i się po prostu jechało. I coś takiego zrobić.

Na razie nie wiadomo, kiedy i z kim Błachowicz stoczy kolejny pojedynek. Pewne jest natomiast, że po porażce ze Stirlingiem pytania o jego przyszłość będą powracać – a pomysł na radykalną zmianę przygotowań przedstawiony przez Ziółkowskiego jest jednym z ciekawszych scenariuszy, jakie pojawiły się po gali w Belgradzie.

Zobacz takżeMateusz Makarowski zmierzy się z Adamem Soldaevem na gali XTB KSW 122

Exit mobile version