Marian Ziółkowski bardzo wysoko ocenił występ Iwo Baraniewskiego na UFC 331, mimo że Polak poniósł pierwszą porażkę w zawodowej karierze. Były mistrz KSW uważa, że właśnie przegrana z Alonzo Menifieldem pokazała najwięcej na temat potencjału „Rudego” i przekonała go, że przed zawodnikiem wciąż jest bardzo dobra przyszłość.

Iwo Baraniewski po raz pierwszy w zawodowej karierze musiał uznać wyższość rywala. „Rudy” podczas UFC 331 przegrał niejednogłośną decyzją z Alonzo Menifieldem, który tym samym jako pierwszy zawodnik znalazł sposób na pokonanie Polaka.

Dotychczas Baraniewski kończył wszystkie swoje pojedynki w pierwszej rundzie. Starcie z Menifieldem było jednak zupełnie innym testem. Polak musiał zmierzyć się z rywalem, który przetrwał jego mocne ataki, a następnie sam odpowiedział skuteczną ofensywą.

Zdaniem Mariana Ziółkowskiego właśnie dlatego ten pojedynek był dla Baraniewskiego niezwykle wartościowy, o czym wypowiedział się w programie na kanale KLATKA po KLATCE.

Walka była na tyle wyrównana, że spokojnie mogła pójść w stronę Iwo. Spokojnie, spokojnie. I z mojej perspektywy, totalnie mojej, ta walka była dla mnie najlepszą walką Iwo, bo dostał najlepszego gościa, który, wiesz, miał głowę na karku. Pomimo że w pierwszej rundzie dostawał, wiesz, wpierdziel ostry, to właśnie pokazał, że jest z innej gliny ulepiony, że jest zawodnikiem na innym poziomie, z innym doświadczeniem, bo przetrwał, a i nawet jeszcze potrafił trzecią rundę wygrać z Iwo.

„Po tej walce jestem w stanie powiedzieć, że Iwo jest dobrym zawodnikiem”

Ziółkowski zaznaczył przy tym, że nie chce umniejszać wcześniejszym przeciwnikom Baraniewskiego. Jego zdaniem każde zwycięstwo trzeba docenić, a Polak już wcześniej pokazywał, że posiada duży potencjał.

Jednocześnie dopiero walka z Menifieldem pozwoliła mu zobaczyć, jak Baraniewski radzi sobie z zawodnikiem o większym doświadczeniu i w sytuacji, w której nie wszystko układa się po jego myśli.

Pokazał swojej klasy już kilkukrotnie i bo to też trzeba… Nawet jak ktoś jest średni, to też trzeba w dobry sposób go pokonać. 

Następnie Ziółkowski jeszcze mocniej podkreślił, jak zmieniła się jego ocena Baraniewskiego po UFC 331.

Dokładnie. Ta właśnie walka jest dla mnie najlepszym wyznacznikiem i po tej walce jestem w stanie powiedzieć: Iwo jest dobrym zawodnikiem. Po wcześniejszych mogłem powiedzieć: Iwo bardzo dobrze się pokazał, ale teraz mogę powiedzieć: Iwo jest dobrym zawodnikiem i Iwo będzie przyszłością. Właśnie dla mnie, widzisz, wszyscy się zachwycali po tych zwycięstwach. Szymon tam uspokoił trochę. A znowu teraz po tej przegranej ja się zachwycam Iwo, bo ta walka i trudy tej walki, i to, jak on w niej się ruszał na tle takiego zawodnika, jakim jest Menifield, on w tej walce mi zaimponował. I w tej walce pokazał, że nie jest bez powodu w UFC i nie bez powodu jest na niego hype i że przyszłość jest przed nim.

„Najważniejsze, że jest dużo Polaków w UFC”

W rozmowie pojawił się również szerszy temat ostatnich występów polskich zawodników w UFC. Prowadzący program zapytał Ziółkowskiego, czy niepokoi go fakt, że w ostatnim czasie Polacy częściej ponoszą porażki niż odnoszą zwycięstwa.

Były mistrz KSW podkreślił jednak przede wszystkim samą obecność dużej liczby reprezentantów Polski w największej organizacji MMA na świecie.

No nieraz tak jest. No wiesz, bijemy się w najlepszej lidze świata z mocnymi zawodnikami. No nieraz tak jest. Dla mnie najważniejsze, że jest dużo Polaków w UFC. To jest najważniejsze, że co miesiąc praktycznie mamy jakiegoś Polaka. A wiesz, a że są przegrane, no to tak jest. No jak bijesz się z najlepszymi, no to to jest, wiesz, loteria.

Porażka z Menifieldem przerwała więc imponującą serię Baraniewskiego, ale według Ziółkowskiego nie powinna przesłaniać tego, co Polak pokazał podczas UFC 331. Były mistrz KSW uważa wręcz, że pierwszy pełny dystans w karierze i rywalizacja z tak doświadczonym przeciwnikiem pozwoliły dostrzec w „Rudym” cechy, których nie można było ocenić podczas jego wcześniejszych, bardzo szybkich zwycięstw.

Zobacz także: Wiemy, ile Iwo Baraniewski ważył w dniu walki z Alonzo Menifieldem. „Rudy” był cięższy od rywala!

źródło: program „KLATKA po KLATCE”