Mateusz Rębecki podczas programu OKTAGON LIVE opowiedział o finansach na różnych etapach swojej kariery. Były mistrz FEN przyznał, że w poprzedniej organizacji nie zarabiał dużych pieniędzy, a po przejściu do UFC jego sytuacja finansowa wyraźnie się zmieniła. W rozmowie pojawił się również temat jego pierwszego kontraktu z największą organizacją MMA na świecie oraz renegocjacji kolejnych umów.

Gościem najnowszego programu OKTAGON LIVE był Mateusz Rębecki, który od kilku lat występuje w UFC. Polak w organizacji stoczył już wiele pojedynków, a jego kariera za oceanem nie zawsze była łatwa. W rozmowie z prowadzącymi poruszony został również temat pieniędzy, jakie zawodnik otrzymywał na poszczególnych etapach swojej kariery.

Rębecki wspomniał o początkach swojej drogi w UFC, ale wcześniej odniósł się do zarobków w FEN. Prowadzący zauważyli, że zawodnik przez długi czas występował w głównych walkach gal transmitowanych w telewizji, a mimo tego jego wynagrodzenie nie było szczególnie wysokie.

Sam Rębecki nie ukrywał, że początkowo akceptował taki stan rzeczy. Najważniejsze było dla niego wówczas samo regularne walczenie.

Jak się dostałem do UFC, od razu moje życie się w sumie zmieniło. Jakby oczywiście po pierwszej walce, pomimo tego, że to były małe pieniądze, to jakby biłem się wcześniej w organizacji, która za dużo nie płaciła. Były walki mistrzowskie, wiesz, 5 plus 2, 3 plus 2. Jezu, nie no, daj spokój. Tam miałem renegocjacje, a później z tej renegocjacji to się wycofali.

Rębecki przypomniał również sytuację związaną z próbą podniesienia jego wynagrodzenia. Po jednej z wygranych walk doszło do rozmów dotyczących nowej umowy. Zawodnik był przekonany, że wcześniejsze ustalenia zostaną dotrzymane.

Pamiętam po walce, bo wstaliśmy, podaliśmy sobie rękę, okej, te kwoty były o 20-30% większe i później on po walce mojej wygranej, gdzie jeszcze nie podpisałem kolejnego kontraktu, ale siadłem to z Bagim, z nim zaczęliśmy rozmawiać, więc ja byłem pewny, że to jest jak mężczyzna zgodzi się. Piątkę zbijasz. Tak. I ja się tym już nie przejmowałem. A później zadzwonił do mnie, powiedział: „Wiesz co? Nie”, takie rzeczy.

Rębecki: „Podpisałem kontrakt, który mnie trochę uwiązał”

Znacznie więcej szczegółów zawodnik zdradził na temat pierwszego kontraktu z UFC. Rębecki przyznał, że jego początkowa umowa była dla niego finansowo niekorzystna, a późniejsza renegocjacja przyniosła stosunkowo niewielką poprawę.

Jak sam zaznaczył, znaczenie miało również to, że wcześniej współpracował z innym menadżerem, który dopuścił do podpisania takiej umowy.

Prawda jest taka, że podpisałem kontrakt na początku, który mnie trochę uwiązał. Tam były bardzo małe zarobki, oni nie renegocjowali tego kontraktu. Miałem też w międzyczasie jednego menadżera, który pozwolił mi to podpisać. Później zmieniłem. No to jakby za dużo możliwości nie miałem. A finalnie jak już siedliśmy i już przebiliśmy się, to jest bodajże 30% podwyżki. 30%, gdzie zarabiasz niewiele.

W dalszej części rozmowy Rębecki doprecyzował, że wspomniana podwyżka oznaczała około 7 tysięcy dolarów więcej za walkę. Przy okazji zwrócono uwagę na fakt, że zawodnicy MMA nie walczą przecież co miesiąc, a przygotowanie do pojedynku generuje kolejne wydatki.

No to tak 7000 więcej, gdzie przypominam, że to są dwie walki w roku zazwyczaj.

Bonusy pomogły Rębeckiemu poprawić sytuację

Prowadzący zapytali również o pieniądze wypłacane za występy w Contender Series i późniejsze walki w UFC. W przypadku Rębeckiego istotną rolę odgrywały bonusy, które Polak zdobywał regularnie.

W rozmowie padła kwestia kwoty 10 tysięcy dolarów za występ oraz dodatkowych 10 tysięcy za zwycięstwo. Rębecki zauważył, że same te pieniądze nie są oczywiście małe, jednak trzeba patrzeć na nie również przez pryzmat całego roku oraz kosztów ponoszonych przez zawodnika.

10 plus 10 to nie są małe pieniądze. Na pewno to jest w skali roku, to zróbmy średnią, to pewnie wyjdzie i tak więcej niż średnia krajowa bądź najniższa krajowa.

Polak podkreślił jednak, że jego sytuacja znacząco zmieniła się dopiero wraz z rozwojem kariery w UFC i kolejnymi kontraktami. Z czasem otrzymywał coraz lepsze warunki, choć jednocześnie organizacja stawiała przed nim coraz trudniejszych rywali.

Później już było to dużo lepsze, szybsze też renegocjacje tych kontraktów. Oczywiście to jest spoko, ale no jak sami zobaczyliście, po chyba na trzecim kontrakcie już dawali mi najcięższe walki. Już bez pardonu lecieli, tak żeby tylko jakby wyciągnąć cały ten miąższ z tego, co ze mnie zrobili.

Albert Odzimkowski podzielił się swoim doświadczeniem w kwestii zarobków w organizacji FEN

W rozmowie pojawiło się również bardzo mocne stwierdzenie dotyczące różnicy między zarobkami Rębeckiego w FEN a jego obecnymi pieniędzmi.  To współprowadzący program Albert Odzimkowski odniósł się do swojej sytuacji finansowej i powiedział:

Ja zarabiam teraz z organizacji 15 razy więcej niż zarabiałem w FEN-ie.

Wypowiedź ta padła w kontekście rozmowy o realiach finansowych polskiego MMA i nie dotyczyła zarobków Rębeckiego. Sam Rębecki chwilę później wrócił natomiast do swoich doświadczeń z FEN i przyznał, że również wtedy nie otrzymywał dużych pieniędzy.

No tak, ale ja sobie zdaję sprawę, że na początku jak biłem się w FEN-ie, to nie zarabiałem dużo i nie miałem z tym problemu i cieszyłem się, że mogę pobić się. Nawet jak już zdobyłem ten pas, broniłem ten pas, jak zdobyłem pas, to był w ogóle taki okres, gdzie już nie musiałem stać na bramkach, więc to było też takie moje marzenie. Zacząłem sobie się bić, było wszystko spoko.

„W pewnym momencie, jak już myślę o UFC…”

Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy sportowe ambicje Rębeckiego zaczęły wykraczać poza krajową scenę. Zawodnik zaczął myśleć o UFC i wówczas oczekiwania finansowe naturalnie wzrosły. Według jego słów próby rozmów o lepszych warunkach w FEN nie przyniosły jednak oczekiwanego rezultatu.

Tylko w pewnym momencie, jak już myślę o UFC, no to okej, już też fajnie było coś zarabiać. Siadasz do rozmów, a tutaj ci mówią: nie, bo po co? Wiecie, jakby nie doceniają zawodników bardzo często w momencie, gdzie niewielkim nakładem są w stanie dużo więcej zyskać, tylko że są chciwi w tym wszystkim.

Historia Rębeckiego pokazuje więc różnicę pomiędzy sytuacją zawodnika na początku kariery a jego pozycją po przebiciu się do UFC. Były mistrz FEN przez długi czas traktował walki przede wszystkim jako możliwość rozwijania kariery i utrzymywania się w zawodowym MMA. Dopiero kontrakty w UFC, kolejne renegocjacje oraz bonusy pozwoliły mu wejść na zdecydowanie wyższy poziom finansowy.

Jednocześnie jego opowieść dobrze pokazuje szerszy problem polskiego MMA sprzed kilku lat. Nawet zawodnicy występujący w najważniejszych walkach telewizyjnych nie zawsze mogli liczyć na wynagrodzenia adekwatne do swojej pozycji sportowej. Rębecki jest jednym z przykładów zawodników, dla których krajowa organizacja była przede wszystkim etapem prowadzącym do większej kariery za granicą.

Zobacz także: „Jeśli wszystko pójdzie fatalnie, to koniec” – Alexander Volkanovski zdradził, kiedy może zakończyć karierę

źródło: program OKTAGON LIVE z udziałem Mateusza Rębeckiego