Mauricio Ruffy czeka na największe wyzwanie w swojej dotychczasowej karierze, mierząc się na UFC 331 z Armanem Tsarukyanem. Brazylijczyk przyznał, że podczas przygotowań do pojedynku wykonał najcięższą pracę w swojej karierze, szczególnie skupiając się na obronie przed zapasami Ormianina. Ruffy jest przekonany, że poprawa w grapplingu oraz jego niebezpieczna stójka pozwolą mu sprawić Tsarukyanowi ogromne problemy, a sam pojedynek może dostarczyć kibicom wielu emocji.
Pojedynek Mauricio Ruffy z Armanem Tsarukyanem został zakontraktowany w stosunkowo krótkim terminie po wycofaniu się Charlesa Oliveiry. Brazylijczyk nie zamierzał jednak traktować tego jako wymówki. Wręcz przeciwnie, przekonuje, że obóz przygotowawczy przed UFC 331 był najbardziej wymagającym okresem treningowym w jego dotychczasowej karierze.
Ruffy miał okazję pracować między innymi z Alexandrem Volkanovskim, Israelem Adesanyą oraz innymi zawodnikami i trenerami z zespołu Freestyle MMA. Szczególną uwagę poświęcono sytuacjom, które mogą pojawić się w pojedynku z jednym z najlepszych zapaśników kategorii lekkiej.
To było naprawdę świetne. Jestem bardzo zadowolony z tego obozu. To zdecydowanie był obóz, podczas którego pracowałem najwięcej i najintensywniej w całym swoim życiu. Jestem bardzo wdzięczny, że mogłem trenować z Volkanovskim, Frankiem i wszystkimi ludźmi z klubu. Każdy z nich dołożył coś od siebie. Wielokrotnie powtarzaliśmy różne sytuacje i scenariusze, które mogą wydarzyć się w walce. Powtarzalność była jednym z najważniejszych elementów tego obozu. Czuję się bardzo dobrze przygotowany i jestem gotowy na tę walkę.
Volkanovski został z nim na macie po treningu
Ruffy szczególnie docenia możliwość wspólnych treningów z zawodnikami, których wcześniej znał przede wszystkim z telewizji. Brazylijczyk przyznał, że sama możliwość pracy z takimi nazwiskami była dla niego spełnieniem marzeń.
Jednocześnie podkreślił, że współpraca z Volkanovskim nie ograniczała się do wspólnych rund treningowych. Były mistrz UFC miał poświęcać mu dodatkowy czas również po zakończeniu treningów, pomagając mu analizować konkretne pozycje i sytuacje.
To było wyjątkowe. Jeśli cała ta sytuacja skończyłaby się teraz, już spełniłoby się wiele moich dziecięcych marzeń. Zawsze marzyłem o tym, żeby poznać tych ludzi, a teraz mogłem z nimi trenować i każdego dnia otrzymywać od nich pomoc. Kończyliśmy trening, a Volkanovski zostawał ze mną jeszcze przez około godzinę na macie, pracując nad pozycjami i naprawdę skupiając się na tych szczegółach. Jestem za to wszystko ogromnie wdzięczny Bogu. Czuję się naprawdę uprzywilejowany, że mogę tego doświadczać i że spełnia się tak wiele moich marzeń.
Zdaniem Ruffy’ego przygotowania były korzystne nie tylko dla niego. Brazylijczyk i Volkanovski mogli wzajemnie wymieniać się doświadczeniami, ponieważ Australijczyk również przygotowywał się do rywala, który może próbować przenosić walkę do parteru.
To było bardzo dobre dla nas obu. Volkanovski ma swoją walkę, w której również może mierzyć się z zawodnikiem próbującym go obalać, więc dużo pracowaliśmy nad zapasami. On przekazał mi wiele różnych koncepcji związanych z wrestlingiem, a ja mogłem pomóc mu w niektórych elementach stójki. Wymienialiśmy się doświadczeniami i wiedzą. Wszystko naprawdę dobrze się ułożyło.
Ruffy zdradził przy okazji, że jego zdaniem Volkanovski podczas ostatniego obozu prezentował wyjątkowo wysoki poziom. Brazylijczyk ujawnił nawet, że Australijczyk miał podczas treningów posłać na deski kilku sparingpartnerów.
Muszę powiedzieć, że to najlepszy Volkanovski, jakiego kiedykolwiek widziałem. Oczywiście nie byłem przy jego wcześniejszych obozach, ale podczas tego widziałem jego najlepszą wersję. Musieli go wręcz powstrzymywać. Był taki trening, podczas którego znokautował trzech zawodników. Nie wiem, czy powinienem to mówić, ale już powiedziałem. Przepraszam, Volk.
Ruffy nie uważa Tsarukyana za „mistrza bez pasa”
Jednym z tematów rozmowy była również pozycja Tsarukyana w kategorii lekkiej. Ormianin przez długi czas znajdował się w ścisłej czołówce dywizji, a część kibiców uważa go za zawodnika, który powinien już wcześniej otrzymać szansę walki o mistrzowski pas.
Ruffy nie podziela jednak określenia Tsarukyana jako „mistrza bez korony”. Brazylijczyk zwrócił uwagę przede wszystkim na aktywność obu zawodników i podkreślił, że jego zdaniem tytuł mistrzowski można zdobyć wyłącznie poprzez walkę o pas i zwycięstwo w takim pojedynku.
Myślę o tym trochę inaczej. Uważam, że żeby być mistrzem, trzeba mieć pas. Jeśli spojrzymy na ostatnie kilka lat, Arman stoczył jedną czy dwie walki, a ja w tym czasie stoczyłem sześć. Jestem aktywny, w tym roku mam już trzecią walkę i będę teraz próbował odnieść trzecie zwycięstwo. Trzeba być aktywnym, trzeba na to zapracować, trzeba mierzyć się z zawodnikami i stawiać się w sytuacji, w której można zostać mistrzem.
Brazylijczyk zaznaczył przy tym, że samo pokonanie Tsarukyana nie będzie dla niego równoznaczne ze zdobyciem mistrzostwa. Jego celem jest dopiero zwycięstwo nad Ormianinem, a następnie walka z aktualnym posiadaczem pasa.
Pokonanie Armana nie uczyni mnie mistrzem, ponieważ on nie jest mistrzem. Muszę walczyć z mistrzem i odebrać mu pas. Tak właśnie na to patrzę. Koncentruję się na tym, co muszę zrobić teraz, czyli na Armanie. Jeśli go pokonam, wtedy będę zmierzał w kierunku walki o tytuł. Zobaczymy, co się wydarzy. Na ten moment jestem w stu procentach skupiony na tym, co muszę zrobić w tej walce.
„Nie walczyłem jeszcze z nikim o takim stylu”
Ruffy zdaje sobie sprawę, że największym wyzwaniem będzie dla niego gra zapaśnicza Tsarukyana. Brazylijczyk nie ukrywa, że od czasu ostatniej walki z zawodnikiem mocno nastawionym na grappling wykonał w tym elemencie ogromną pracę.
Sam zainteresowany uważa, że nie jest już tym samym zawodnikiem, który w Paryżu mierzył się z Benoît Saint Denisem. Właśnie tam miał bowiem po raz ostatni doświadczyć sytuacji, w której przeciwnik skutecznie narzucał mu walkę w parterze.
Czuję, że jestem dokładnie w miejscu, w którym powinienem być, żeby przeżyć to, co wydarzy się jutro. Jestem bardzo wdzięczny Bogu za wszystko, przez co przeszedłem, żeby znaleźć się właśnie tutaj. Czuję się lepszym zawodnikiem. Kiedy ludzie mówią i komentują, ja cały czas pracuję i staram się rozwijać. Mistrz musi cały czas się rozwijać, ponieważ cały czas pojawiają się kolejni zawodnicy, którzy chcą wejść na szczyt. Po poznaniu Volkanovskiego i całego zespołu wyszedłem ze swojej strefy komfortu. Pojechałem na drugi koniec świata, żeby trenować, uczyć się i się rozwijać. Czuję, że każdego dnia jestem coraz lepszy. W tej drodze wciąż jest bardzo dużo rzeczy, w których możemy się poprawiać, niezależnie od tego, czy wygrywamy, czy przegrywamy. Zawsze musimy być gotowi na dalszy rozwój.
Ruffy wierzy w nokaut, ale podkreśla znaczenie cierpliwości
Brazylijczyk nie ukrywa, że jego główną bronią w pojedynku z Tsarukyanem będzie stójka. Ruffy posiada rekord 14 zawodowych walk i aż 13 zwycięstw przez nokaut, dlatego doskonale zdaje sobie sprawę, że kibice będą oczekiwali kolejnego efektownego zakończenia.
Jednocześnie nie zamierza bezmyślnie rzucać się na przeciwnika. Jego zdaniem odpowiedni moment i właściwa technika mogą wystarczyć, aby posłać na deski nawet zawodnika o tak dużym doświadczeniu jak Tsarukyan.
Wierzę, że mogę znokautować każdego zawodnika, jeśli go trafię. Zawsze trzeba jednak zachować spokój, inteligencję i znaleźć odpowiedni moment. Jestem przekonany, że mam siłę ognia, żeby to zrobić, i właśnie tego będę szukał w tej walce. Wiem też, że od mojej ostatniej walki, w której zostałem obalony, bardzo się rozwinąłem. Dużo nad tym pracowałem, trenowałem różne trudne sytuacje i przygotowywałem się do tego, żeby sobie z nimi radzić. Czuję się bardzo dobrze przygotowany.
„Prawie niemożliwe, żebyśmy dotarli do czwartej rundy”
Ruffy nie spodziewa się przy tym, że jego walka z Tsarukyanem będzie długim pojedynkiem. Starcie zostało zakontraktowane na pięć rund, ale Brazylijczyk z uśmiechem przyznał, że jego zdaniem dojście do czwartej odsłony jest mało prawdopodobne.
Nie oznacza to jednak braku przygotowania na 25 minut. Wręcz przeciwnie, Ruffy przekonuje, że podczas treningów we Freestyle MMA został wielokrotnie wystawiony na bardzo trudne sytuacje, które miały przygotować go właśnie na taką ewentualność.
Szansa na czwartą rundę? Prawie żadna. To bardzo trudne, dlatego ta walka jest tak ekscytująca. Ale jestem przygotowany na 25 minut. Nie macie pojęcia, jak bardzo byłem przez ostatnie dni przeczołgiwany przez 25-minutowe rundy we Freestyle MMA. Przechodziłem przez wiele powtarzających się sytuacji, musiałem dostosowywać się do trudnych pozycji i radzić sobie z przeciwnościami. Po wszystkim, przez co przeszedłem, jestem więcej niż gotowy na 25 minut.
Brazylijczyk liczy na efektowną walkę
Ruffy doskonale zdaje sobie sprawę, że w Los Angeles znaczące wsparcie otrzyma jego przeciwnik. Tsarukyan ma bowiem silne związki z miejscową społecznością ormiańską, która będzie obecna podczas gali.
Brazylijczyk nie zamierza jednak przejmować się tym, kto będzie głośniejszy na trybunach. Jego zdaniem po zamknięciu drzwi oktagonu pozostaje już tylko dwóch zawodników i ich umiejętności.
Kiedy zamykają się drzwi oktagonu, są tam dwaj zawodnicy. Jak mówimy w Brazylii, kto może więcej, ten mniej płacze. Zobaczymy, jak to wszystko się rozwinie.
Sam Ruffy liczy natomiast na to, że jego styl walki przekona również tych kibiców, którzy początkowo będą wspierać Tsarukyana. Brazylijczyk spodziewa się bowiem starcia, w którym obaj zawodnicy będą nieustannie szukać sposobu na zakończenie pojedynku przed czasem.
Mam tutaj wielu fanów. Dostaję mnóstwo wiadomości i dużo wsparcia od ludzi, gdziekolwiek się pojawiam. Ostatecznie wygrywa najlepszy. Fani UFC bardzo mnie wspierają i podoba im się mój styl walki. To styl, który sam się sprzedaje. Tutaj będą dwaj zawodnicy, którzy przez cały czas będą szukać skończenia walki. Dajmy więc kibicom to, czego chcą. Oni chcą nokautu, chcą zobaczyć dwóch zawodników, którzy cały czas próbują wygrać. Jestem w stu procentach skupiony na tym, żeby dać z siebie wszystko, a kibice będą się dobrze bawić.
Dla Ruffy’ego zwycięstwo nad Tsarukyanem byłoby kolejnym ogromnym krokiem w kierunku walki o mistrzowski pas. Brazylijczyk nie chce jednak wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Wie, że najpierw musi poradzić sobie z jednym z najbardziej wymagających przeciwników w swojej karierze.
Na UFC 331 czeka nas więc konfrontacja dwóch bardzo różnych zawodników. Tsarukyan będzie chciał wykorzystać swoje zapasy i wszechstronność, podczas gdy Ruffy liczy na to, że jego rozwój w obronie przed sprowadzeniami pozwoli mu utrzymać walkę w stójce, gdzie będzie mógł wykorzystać swoją największą broń, czyli nokautującą siłę ciosu.
Zobacz także: Arman Tsarukyan ocenił Mauricio Ruffy’ego przed UFC 331: „Nigdy wcześniej nie walczyłem z kimś o takim stylu”
źródło: spotkanie Mauricio Ruffy’ego z mediami przed UFC 331


![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)

















