Mauricio Ruffy po raz pierwszy szerzej odniósł się do bolesnej porażki z Armanem Tsarukyanem na UFC 331. Brazylijczyk nie szuka wymówek i całą odpowiedzialność za nokaut bierze na siebie. Przyznał, że jeden moment nieuwagi w końcówce pierwszej rundy kosztował go zwycięstwo.

Ruffy zmierzył się z Tsarukyanem w co-main evencie gali w Los Angeles. Pojedynek zakończył się tuż przed końcem pierwszej rundy, kiedy Ormianin trafił dwoma potężnymi łokciami i ciężko znokautował Brazylijczyka. Zwycięstwo zapewniło Tsarukyanowi walkę o mistrzowski pas.

30-latek opublikował na swoim Instagramie nagranie, w którym szczegółowo przeanalizował swój występ. Jak przyznał, świadomie chciał sprawdzić się w najmocniejszych płaszczyznach rywala i udowodnić samemu sobie, że jest gotowy na rywalizację ze ścisłą czołówką.

Przystąpiłem do tej walki tak pewny siebie, że chciałem przejść przez wszystko po raz pierwszy. Chciałem bronić wszystkich obaleń i nie chciałem szybko kończyć walki. Chciałem wyjść z niej jako lepszy zawodnik. Byłem w stu procentach skupiony na tym, żeby przejść przez wszystkie możliwe sytuacje i mieć odpowiedź na każdą z nich.

Ruffy uważa, że do ostatnich sekund pierwszej rundy jego plan działał. Brazylijczyk chciał bronić prób sprowadzeń, atakować Tsarukyana i stopniowo odbierać mu siły, aby w kolejnej odsłonie zwiększyć tempo. Zdołał również kilkukrotnie mocno trafić rywala, powodując wyraźną opuchliznę pod jego lewym okiem.

Wszystko zmieniło się jednak w końcówce rundy. Ruffy przyznał, że zamiast skoncentrować się na defensywie, chciał jeszcze raz pokazać, że jest w stanie wydostać się z pozycji kontrolowanej przez Tsarukyana.

Ważne jest, żeby powiedzieć, że błąd był całkowicie mój. To była moja wina, moja nieostrożność, a Armanowi należy oddać, że jest świetnym zawodnikiem. Zostały cztery sekundy. Mogłem odejść od siatki, ale nie chciałem. Chciałem wykorzystać ten moment przeciwko niemu i to był dobry pomysł. Po prostu zaniedbałem siebie. Rozluźniłem się w obronie, czego normalnie nie robię, więc zapłaciłem za to cenę.

Porażka przerwała serię dwóch kolejnych zwycięstw Ruffy’ego. Brazylijczyk nie zamierza jednak obniżać poziomu rywalizacji i już zapowiada, że po powrocie nadal będzie celował w najmocniejsze nazwiska.

Teraz będę starał się poprawić i rozwijać. Będę trenował więcej. Będę trenował znacznie więcej. Nie chcę łatwej walki. Chcę walczyć z najlepszymi na świecie. Chcę pokazać, że mam umiejętności, żeby pokonywać najlepszych na świecie. Poczekajcie na mnie. Wracam do tej gry ze wszystkim, co mam.

Dla Ruffy’ego był to dopiero siódmy występ pod szyldem UFC. Brazylijczyk traktuje porażkę jako lekcję i zapowiada, że po wyciągnięciu wniosków ponownie spróbuje przebić się do ścisłej czołówki kategorii lekkiej.

Zobacz także: Joanna Jędrzejczyk mocno o negocjacjach na polskim rynku MMA

Zródło: Instagram, Mauricio Ruffy | Fot: MMA Junkie