Max Holloway przyznaje, że walka z Conorem McGregorem może otworzyć przed nim zupełnie nowe możliwości. Były mistrz kategorii piórkowej nie zamyka sobie drzwi do dalszych występów w wadze półśredniej, choć podkreśla, że o swojej przyszłości zdecyduje dopiero po UFC 329.
Już 11 lipca podczas gali UFC 329 Max Holloway zadebiutuje w kategorii półśredniej, gdzie w walce wieczoru zmierzy się z wracającym po kilkuletniej przerwie Conorem McGregorem.
Choć pojedynek odbędzie się w limicie do 77 kilogramów, Hawajczyk nie wyklucza, że pozostanie w tej dywizji na dłużej.
„Nigdy nie mów nigdy”
Były mistrz kategorii piórkowej przyznał, że na razie skupia się wyłącznie na rewanżu z McGregorem, ale nie zamierza z góry wykluczać żadnego scenariusza.
Zobaczymy, co się wydarzy. Nigdy nie mów nigdy. Nie jestem człowiekiem, który lubi wyciągać pochopne wnioski. Zrobimy swoje, a później usiądziemy i zdecydujemy, co dalej. Mam historię z mistrzem kategorii lekkiej. Wielu ludzi mówi, że mimo iż ta walka odbywa się w wadze półśredniej, zwycięzca może zejść do kategorii lekkiej i zawalczyć o pas.
Holloway zwrócił również uwagę, że wśród kibiców pojawiają się nawet spekulacje dotyczące ewentualnego pojedynku z Islamem Makhachevem.
Widzę też, że niektórzy mówią o walce z Islamem. Szczerze? Nie mam pojęcia, co wydarzy się dalej. UFC uwielbia zaskakiwać i robić rzeczy, których nikt się nie spodziewa. Gdyby ktoś po mojej ostatniej walce powiedział mi, że następnym rywalem będzie Conor McGregor, uznałbym, że kłamie. A jednak właśnie tutaj jesteśmy.
„Waga to tylko liczba”
Holloway nie przejmuje się również opiniami, że McGregor będzie miał przewagę fizyczną.
Waga to tylko liczba. Wszyscy mówią: „jest za mały”, „tamten jest większy”. Przekonamy się o wszystkim w sobotni wieczór. Nie mogę się doczekać. Jestem wdzięczny UFC za tę szansę. Chcę po prostu wejść do oktagonu i dobrze się bawić.
„Będę odpowiednich rozmiarów”
34-latek zapewnia, że jego organizm jest odpowiednio przygotowany do debiutu w kategorii półśredniej.
Będę odpowiednich rozmiarów. Naprawdę dobrze wyglądam przy tej wadze. Wielkie podziękowania dla mojej żony, która dbała o wszystko w kuchni. Ponownie współpracowałem z Tylerem Mintonem, który pomagał mi w przygotowaniach, a podczas tygodnia walki wspiera mnie również trener Ivan Flores. Myślę, że zadbaliśmy o każdy szczegół.
Niezależnie od wyniku walki z McGregorem Holloway nie zamierza zamykać się na żaden kierunek. Jak sam podkreśla, jego przyszłość może potoczyć się zarówno w kategorii lekkiej, jak i półśredniej.
Zobacz także: Conor McGregor przed rewanżem z Hollowayem: „Max nie zdaje sobie sprawy, co go czeka”
źródło: wywiad z MMA Junkie
