Powrót Conora McGregora po pięciu latach nieobecności trwał zaledwie 69 sekund. Irlandczyk po raz pierwszy zabrał głos po katastrofalnym zakończeniu walki z Maxem Hollowayem i nie ukrywa, że przeżywa jeden z najtrudniejszych momentów w swojej karierze.

Gala UFC 329 odbyła się 11 lipca w T-Mobile Arena w Las Vegas i miała być triumfalnym powrotem jednego z największych nazwisk w historii MMA. Conor McGregor, wracający po pięcioletniej przerwie, już w pierwszych sekundach starcia z Maxem Hollowayem zdecydował się na obrotówkę – jednak przy lądowaniu jego kolano ugięło się w nienaturalny sposób. Irlandczyk desperacko próbował kontynuować walkę, lecz wyraźne problemy z utrzymaniem równowagi po powrocie na nogi nie pozostawiły sędziemu wyboru. Walka została zatrzymana, a Holloway triumfował przez TKO.

Lekarze UFC ocenili, że McGregor najprawdopodobniej zerwał więzadło krzyżowe przednie (ACL) w prawym kolanie, choć pełna diagnoza wymaga dalszych badań. Irlandczyk opuścił oktagon o własnych siłach, lecz z wyraźną pomocą swojego teamu. Wokół zakończenia walki natychmiast zaczęły krążyć teorie spiskowe – transmisja UFC 329 pokazała nawet ujęcia McGregora rzekomo oszczędzającego kolano jeszcze przed wejściem do klatki, gdy zdejmował buty. Zawodnik zdecydowanie odciął się od tych spekulacji, gdy późno w sobotni wieczór opublikował swoje pierwsze oświadczenie w mediach społecznościowych.

„Coś we mnie pękło. Doszczętnie. Nie miałem żadnej kontuzji przed walką. Kopałem, lądowałem, skakałem przez cały obóz, a także za kulisami przed walką. To przyszło znikąd. Jestem w kompletnej ciemności. Mogę to opisać tylko jako piekło” – napisał McGregor, jednoznacznie dementując doniesienia o tym, jakoby wszedł do oktagonu już osłabiony.

Nie był to jednak jedyny wpis Irlandczyka. Chwilę później McGregor opublikował kolejne oświadczenie, w którym odniósł się do swojej dyspozycji przed walką i zapowiedział powrót. „Byłem w takiej formie i tak gotowy na tę walkę, że nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Gadanie o tym, że byłem 'nie w formie’ wchodząc do walki, to bzdura. Byłem spokojny, gotowy i pewny siebie. Jestem w szoku po tym, co się wydarzyło. Diabeł dosłownie patrzy mi prosto w twarz. Nie podejmuję gry. Pokonam to. Nie dam się zniechęcić. Wrócę” – zadeklarował.

Kontuzja prawego kolana nabiera szczególnego wymiaru w kontekście historii McGregora. To ironiczny zbieg okoliczności – podczas pierwszej walki z Hollowayem w 2013 roku Irlandczyk zerwał ACL w lewym kolanie i wrócił do oktagonu zaledwie 11 miesięcy po operacji przeprowadzonej przez renomowanego chirurga. Teraz jednak sytuacja jest diametralnie inna: McGregor ma niemal 38 lat, a kontuzja dotyczy drugiego kolana. Prognozowanie czasu rekonwalescencji jest znacznie trudniejsze…

 

źródło: X/Conor McGregor