Merab Dvalishvili nie ma wątpliwości, że jego trzecia walka z Petrem Yanem będzie czymś więcej niż kolejnym pojedynkiem o pas UFC. Były mistrz kategorii koguciej uważa, że stawką trylogii będzie nie tylko odzyskanie utraconego tytułu, ale również odpowiedź na pytanie, kto jest najlepszym zawodnikiem w historii tej dywizji. Gruzin jest przekonany, że zwycięstwo w Abu Dhabi pozwoli mu ponownie sięgnąć po mistrzowskie złoto i zakończyć rywalizację z Yanem na swoją korzyść.

Merab Dvalishvili po raz kolejny stanie przed szansą zdobycia mistrzostwa UFC w wadze koguciej. Gruzin zmierzy się z Petrem Yanem podczas UFC 333 w Abu Dhabi, a pojedynek będzie trzecim rozdziałem rywalizacji obu zawodników.

Dvalishvili zdradził w rozmowie z MMA Fighting, że o tym, iż dostanie kolejną walkę o pas właśnie z Yanem, dowiedział się bardzo szybko. Według jego słów już po ostatnim pojedynku Hunter Campbell przekazał mu, że kolejne starcie będzie miało mistrzowską stawkę. Problemem pozostawało jedynie ustalenie terminu.

O tej walce wiedziałem od tego samego wieczoru. Rozmawiałem z Hunterem. Zobaczył mnie zaraz po mojej walce i powiedział mi, że będę walczył o pas, ale pytaniem pozostawało kiedy. Potem zobaczyliśmy, że Petr przeszedł operację i potrzebował czasu. Ja po prostu czekałem.

Gruzin nie zamierzał uzależniać swojego powrotu od konkretnego miejsca czy daty. Jak podkreślił, był gotowy zaakceptować każde rozwiązanie, które pozwoliłoby mu ponownie wejść do oktagonu z Yanem.

Pojawiały się plotki, że walka może odbyć się w Abu Dhabi, ale nie byłem tego pewien. Petr potrzebował czasu, a kiedy ogłosili to w telewizji, dowiedziałem się właściwie razem z wami. Wcześniej UFC znało moją odpowiedź. Byłem gotowy walczyć kiedykolwiek i gdziekolwiek, a wszystko zależało od Petra.

„Teraz łatwiej mi się skupić”

Oficjalne ogłoszenie trylogii było dla Dvalishviliego ważnym momentem również z czysto sportowego punktu widzenia. Zawodnik od dłuższego czasu powtarzał, że jego celem jest rewanż z Yanem, dlatego konkretny termin pozwolił mu wreszcie zamknąć temat kolejnego rywala i skoncentrować się wyłącznie na przygotowaniach.

Tak, zdecydowanie poczułem coś takiego. Mam datę, wiem, kiedy walczę i łatwiej mi się skupić, łatwiej trenować. Po tym, jak zakończę inne zobowiązania, cała moja uwaga pójdzie na walkę z Petrem Yanem. Boże daj, wierzę, że odzyskam to, co jest moje. Wierzę, że mogę go pokonać i znowu zostać mistrzem.

Dla Gruzina będzie to wyjątkowa okazja. Nie tylko będzie mógł wyrównać rachunki z zawodnikiem, który odebrał mu mistrzowski pas, ale również ponownie zostać czempionem UFC w kategorii koguciej.

„Jeśli on mnie pokona, będzie GOAT-em. Jeśli ja go pokonam – będę nim ja”

Pierwsze dwie walki pomiędzy Dvalishvilim i Yanem zakończyły się podziałem zwycięstw. W pierwszym pojedynku Gruzin wygrał decyzją sędziów, natomiast w rewanżu to Rosjanin okazał się lepszy i sięgnął po mistrzowski tytuł, również zwyciężając na punkty.

Teraz wszystko rozstrzygnie trzecie starcie. Zdaniem Dvalishviliego jego znaczenie wykracza jednak daleko poza sam bilans rywalizacji.

To będzie dla mnie ogromne uwolnienie. Oczywiście dla niego zwycięstwo będzie oznaczało zostanie dwukrotnym mistrzem. Ale jeśli pokonam Yana, będziemy mieli wynik dwa do jednego. I wtedy myślę, że jeśli on mnie pokona, będzie GOAT-em, a jeśli ja go pokonam, to ja będę GOAT-em.

Gruzin uważa, że obaj zawodnicy znajdują się obecnie na szczycie kategorii koguciej, dlatego trylogia będzie miała wyjątkową wagę dla historii dywizji.

To jest właśnie kwestia tego, kto jest GOAT-em i kto jest prawdziwym mistrzem. Teraz się przekonamy. Sam jestem ciekawy, jak to się skończy. Jesteśmy obecnie dwoma najlepszymi zawodnikami na świecie i dowiemy się, kto jest numerem jeden.

Trylogia ma rozstrzygnąć wszystko

Dvalishvili w swojej karierze już wielokrotnie udowadniał, że potrafi wracać po niepowodzeniach. Teraz przed nim jednak zadanie szczególne – odzyskanie pasa, rewanż za ostatnią porażkę z Yanem i jednocześnie rozstrzygnięcie jednej z najważniejszych rywalizacji w historii współczesnej kategorii koguciej.

Jeśli Gruzin wygra UFC 333, ponownie zostanie mistrzem UFC i obejmie prowadzenie w bezpośredniej rywalizacji z Yanem. Nic dziwnego, że sam zawodnik traktuje ten pojedynek jako coś znacznie większego niż zwykłą walkę o tytuł.

Zobacz także: Josh Hokit chce walki o pas UFC. Domaga się pozbawienia Aspinalla tytułu

źródło: wywiad dla MMA Fighting | foto: Chris Unger/Zuffa LLC