Michael Chandler nie ukrywa, że stoi pod ścianą. Amerykański weteran UFC od miesięcy czeka na pojedynek z Conorem McGregorem, ale sam przyznaje, że przed ewentualnym starciem z Irlandczykiem musi wreszcie wrócić na zwycięską ścieżkę.
39-letni Michael Chandler to jeden z najbardziej walecznych zawodników w historii organizacji. Od lat daje efektowne walki, jednak w ostatnim czasie notuje trudniejszy okres. Sam zdaje sobie sprawę, że kolejna porażka może przekreślić jego marzenia o walce z Conorem McGregorem, do której przymierzany jest już od dawna.
W rozmowie z Chrisem Van Vlietem Chandler otwarcie przyznał, jak bardzo potrzebuje zwycięstwa:
Potrzebuję wygranej. Naprawdę mocno. Celem zawsze jest zwycięstwo, wiadomo. Walka z Conorem to świetna opcja, kocham ten pomysł.
Zawodnik dodał też, że nie przywiązuje większej wagi do kategorii wagowej:
Nie wiem, jak będą wyglądały kursy, ale myślę, że to ja byłbym faworytem. Liczę, że walka odbędzie się w limicie 170 funtów, choć szczerze mówiąc, nie ma to dla mnie znaczenia. Mogę walczyć w 155, 170 albo nawet 185 – jestem atletą, mogę się dostosować.
Na koniec Chandler podkreślił, że jest głodny przygotowań i chce wejść w tryb obozu z konkretnym celem:
Nie mogę się doczekać, aż wejdę w obóz, przygotuję plan i zacznę trenować pod konkretnego rywala. Jego ruchy, zachowania, reakcje… To będzie wielka walka.
Zobacz także: Henry Cejudo: „Nie stawiam Khabiba przede mną w rankingach. Nie zrobił wystarczająco dużo.”
źródło: Chris Van Vliet | foto: YouTube/UFC – Ultimate Fighting Championship
