Michael Venom Page nie spodziewał się, że jego zwycięstwo w Paryżu będzie jednocześnie ostatnią walką w UFC. Brytyjczyk, który wygrał cztery ostatnie pojedynki i zakończył przygodę z organizacją z bilansem 5-1, przyznał jednak, że sam zdawał sobie sprawę z zachowawnego stylu swoich ostatnich występów. W rozmowie z Arielem Helwanim otworzył się na temat kulis rozstania z UFC, krytyki swoich walk oraz tego, co zamierza zrobić dalej.

Michael „Venom” Page ostatni raz pojawił się w klatce na gali UFC Paris. Starcie zakończył zwycięstwem, jednogłośnie na punkty pokonując Nursultona Ruziboeva, notując tym samym czwartą wygraną z rzędu i piątą w sześciu występach dla największej organizacji MMA na świecie.

Mimo tego kilka dni później Dana White potwierdził, że UFC nie zamierza proponować Brytyjczykowi nowego kontraktu. Page dowiedział się o decyzji dokładnie w tym samym momencie co kibice i media.

Wchodząc do klatki zdecydowanie nie myślałem, że to będzie moja ostatnia walka. Wychodząc, wiedziałem już, że jest taka możliwość, ponieważ znowu czułem, że nie byłem w stanie zaprezentować się na poziomie, z którego jestem znany. Ale nadal myślałem sobie: jestem ósmy w rankingu. Prawdopodobnie po zwycięstwie przesunąłbym się trochę wyżej, więc sądziłem, że być może nadal wrócą do rozmów i usiądziemy przy stole. Oczywiście nie wszystko poszło zgodnie z planem.

Dla Page’a problemem nie był jednak sam wynik sportowy. Brytyjczyk przyznał, że w ostatnich pojedynkach nie prezentował tego, na co rzeczywiście go stać.

„Wygrywam walki, ale nie jestem w najlepszej formie”

To właśnie zachowawczy styl Page’a był jednym z najczęściej poruszanych tematów przy okazji jego ostatnich występów. Zawodnik zdawał sobie sprawę, że kolejne zwycięstwa nie szły w parze z widowiskowością, do której przyzwyczaił kibiców jeszcze przed przejściem do UFC.

Wiem, do czego jestem zdolny i z jakiegoś powodu wciąż nie wiem dokładnie, co to jest, ale czuję, że po prostu nie naciskam na siebie wystarczająco mocno w walkach. To dziwne, ponieważ, jak powiedziałeś, wygrywam walki. Dziwne jest wygrywanie walk i jednocześnie niebycie w swojej najlepszej formie. Szkoda, że nie byłem w stanie naprawdę pokazać i zaprezentować tego, co mam najlepszego. A mimo to nadal pokonuję zawodników, którzy są u szczytu swojej formy. Po prostu czułem, że nie robię wystarczająco dużo.

Page przyznał również, że może mieć to podłoże mentalne. Jak sam tłumaczył, z czasem zaczął dostrzegać, że przed walkami nakłada na siebie ciężar związany z koniecznością zaprezentowania dawnego „MVP”.

W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że noszę na sobie ciężar, którego nie powinienem mieć. Musiałem więc znaleźć sposób, żeby nie skupiać się na tym, że mam występować tak jak kiedyś, tylko po prostu cieszyć się występem. Dziwnie, ale w ostatniej walce zacząłem znowu trochę bardziej cieszyć się sobą. Dlatego pomyślałem: dajcie mi jeszcze kilka walk, a wiem, że mogę coś pokazać. Wiem, że mogę coś pokazać.

Brytyjczyk pracował nad tym również z bliską mu osobą, Dumą Woodhousem, który zajmuje się terapią. Page uważa, że rozmowy pomogły mu uporać się z częścią problemów, ale nadal dostrzega u siebie pewną blokadę.

„Uznałem to za brak szacunku”

Największe rozczarowanie Page’a nie dotyczyło jednak samego zwolnienia. Zawodnikowi zdecydowanie bardziej nie spodobał się sposób, w jaki UFC zakomunikowało mu zakończenie współpracy.

Brytyjczyk nie otrzymał wcześniej informacji, że organizacja nie planuje przedłużać z nim kontraktu. Nie dostał również okazji do pożegnania się z kibicami w klatce po zwycięstwie w Paryżu.

Myślałem, że usiądziemy przy stole i powiedzą: możemy cię ponownie podpisać, ale będzie to za znacznie mniejsze pieniądze, i od tego zaczniemy. Nie spodziewałem się, że zostanie to załatwione w taki sposób. Szczerze mówiąc, uznałem to za brak szacunku i lekceważenie.

Page zwrócił również uwagę na fakt, że po zwycięstwie nie został z nim przeprowadzony wywiad na gali w Paryżu po zwycięstwie.

Jaki jest problem w tym, żeby pozwolić zawodnikowi mówić? Widziałem walki, które były absolutnie fatalne, a zawodnicy i tak dostawali mikrofon i mogli powiedzieć swoje. To drugi raz, kiedy mi się to przytrafiło. Zwłaszcza jeśli wiedzieliście, że nie zamierzacie mnie ponownie podpisać, jaki był problem w pozwoleniu mi przemówić do moich fanów i do publiczności? Kibice w Paryżu byli niesamowici. Nie rozumiem, kto podejmuje takie decyzje, więc nawet nie wiem, do kogo miałbym pójść i zapytać: o co tutaj chodzi?

O wszystkim dowiedział się z Internetu

Page nie został poinformowany o decyzji UFC przed jej publicznym ogłoszeniem przez Danę White’a. W czasie gdy prezydent organizacji potwierdzał, że matchmakerzy nie są zainteresowani dalszą współpracą z zawodnikiem, Brytyjczyk przebywał na wakacjach.

Dowiedziałem się w tym samym momencie, co wszyscy inni. Kiedy Dana powiedział, że nie zaoferują mi kolejnego kontraktu, wtedy informacja pojawiła się wszędzie. Po prostu odpoczywałem na wakacjach, zacząłem dostawać wiadomości od ludzi, widziałem klip publikowany na różnych kanałach i pomyślałem: okej, chyba wiemy już, na czym stoimy.

Zawodnik przyznał, że jego sztab próbował wcześniej ustalić sytuację, szczególnie po informacji, że jego nazwisko nie będzie już uwzględniane w procesie tworzenia rankingów UFC. Wszystko wydarzyło się jednak bardzo szybko.

Page zaznaczył, że po ogłoszeniu decyzji nie zamierzał rozpamiętywać całej sytuacji. Jednocześnie żałuje, że UFC nie zdecydowało się na zwykłą rozmowę.

Zawsze jestem gotowy na rozmowę. Może być trudna, może być łatwa. Po prostu uważam, że możliwość porozmawiania może rozwiązać wiele problemów, zanim jeszcze się pojawią. Gdybym to ja był UFC, powiedziałbym: nie jesteśmy zadowoleni z twoich występów. Jeśli to będzie dalej wyglądało w ten sposób, będziemy musieli się rozstać. Musimy zobaczyć więcej tego, tego i tego. Wtedy przynajmniej dajesz mi cel i coś, nad czym naprawdę mogę pracować. Wiem dokładnie, gdzie jestem i na czym stoję w tej relacji. A kiedy nic nie słyszysz i cały czas musisz zgadywać, to jest irytujące. Nawet po wszystkim dobrze byłoby po prostu porozmawiać i powiedzieć: dziękujemy za twój czas, ale nie będziemy dalej razem pracować.

„Jeśli wygrywam, powinienem zostać”

Page nie ukrywa, że jego zdaniem decyzja UFC wysyła zawodnikom sprzeczny komunikat. Brytyjczyk podkreśla, że organizacja od lat buduje swoją pozycję na przekonaniu, że posiada najlepszych zawodników na świecie.

Jego zdaniem trudno pogodzić to z rozstaniem z zawodnikiem, który wygrał pięć z sześciu walk i cztery ostatnie pojedynki.

Nie sądzę, żeby to był najlepszy komunikat, jaki mogą wysłać. Tym, co sprawiało i sprawia, że UFC jest tak piękne, jest to, że mówią: mamy tutaj najlepszych zawodników na świecie. To coś, czym od lat mogą się chwalić i słusznie, bo mają tam wyjątkowych sportowców. Ale jeśli masz zawodników, którzy wygrywają i nie zamierzasz ich zatrzymać, to trochę zaprzeczasz temu, czym się chwalisz. Mówisz, że tak naprawdę nie chodzi tylko o bycie najlepszym sportowcem. Są w tym również inne rzeczy. To wysyła mieszane sygnały.

Brytyjczyk zwrócił również uwagę na aspekt stylistyczny. Nie uważa, że zachowawczy sposób prowadzenia walk powinien sam w sobie decydować o pozostaniu zawodnika w UFC.

Jeżeli chodzi tylko o styl, można argumentować, że niektórzy dagestańscy zapaśnicy, którzy przez długi czas pojawiali się w UFC i przejmowali kontrolę, również prezentowali dość nudny aspekt tego, co ludzie oglądali. A jednak zostawali i radzili sobie świetnie, co było oczywiście słuszne, bo pokazali, że są jednymi z najlepszych sportowców na świecie. Dlaczego więc mnie nie dano takiej samej taryfy ulgowej, niezależnie od tego, czy wszystkim się to podoba, czy nie? Jeśli wygrywam, to powinienem zostać. Jasne, jeśli przegrywam, to rozumiem. Ale jeśli wygrywam, to w stu procentach powinienem zostać.

Zmiana kategorii wagowych mogła mu zaszkodzić

Page zastanawiał się również nad tym, czy jego decyzji o rozstaniu z UFC nie ułatwiły częste występy zarówno w wadze półśredniej, jak i średniej. Brytyjczyk w ostatnich latach balansował między obiema kategoriami.

Wszystko zaczęło się od pojedynku z Sharą Magomedovem, który początkowo miał być dla Page’a jednorazowym odstępstwem od planu startów w wadze półśredniej.

Pierwsza walka z Sharą była okazjonalną szansą. Zobaczyłem, że wyzywał na pojedynek Israela Adesanyę i pomyślałem: czuję, że mógłbym go pokonać. Więc go wyzwałem. Nie sądziłem, że cokolwiek z tego wyniknie. Kiedy do walki doszło, od razu powiedziałem: okej, to był jednorazowy pojedynek, chcę kontynuować w wadze półśredniej. Potem trudno było dostać walkę w półśredniej, więc zaproponowali mi kolejne starcie w średniej. Powiedziałem: okej, ale pamiętajcie, że chcę wrócić do półśredniej. Zawsze utrzymywałem takie stanowisko. Może ciągłe chodzenie w górę i w dół oraz ciągłe nieporozumienia dotyczące tego, gdzie powinienem walczyć, również mogły mi zaszkodzić.

„Bezrobotny i pożądany”

Choć Page jest rozczarowany sposobem rozstania z UFC, nie zamierza długo oglądać się za siebie. 39-latek twierdzi, że niemal natychmiast po ogłoszeniu jego odejścia pojawiło się mnóstwo ofert z innych organizacji.

Co więcej, Brytyjczyk podkreśla, że czuje obecnie większą swobodę niż podczas pobytu w UFC. Jego zdaniem odzyskał możliwość pełnego korzystania z elementów, które od zawsze były częścią jego marki – efektownych wejść, widowiskowych występów i szukania spektakularnych zakończeń.

Dziwnie to zabrzmi, ale czuję się wolny i podekscytowany. Jestem ponownie zmotywowany. Nie jestem w żaden sposób przeciwko UFC. Uważam, że są najlepsi na świecie, jeśli chodzi o MMA, a ich platforma jest niesamowita. Są jednak obszary, w których mogliby być lepsi, i czuję, że właśnie z tymi obszarami miałem problemy. Możliwość pokazania prawdziwego MVP wiąże się z całą otoczką – zachowaniem, wejściami i tym wszystkim. Czułem się trochę stłamszony i ograniczony w możliwości wyrażania tego. Teraz czuję się wolny. Otrzymałem oferty absolutnie zewsząd, co jest niesamowite. Najbardziej ekscytujące jest to, że mogę wrócić i zrobić show. To właśnie zawsze kochałem.

Page nie wskazał jeszcze konkretnego kierunku. Wśród zainteresowanych ma znajdować się między innymi Most Valuable Promotions, którego współwłaścicielem jest Jake Paul. Zawodnik nie wyklucza również powrotu do Japonii i występów w RIZIN.

Nie mówię teraz ‘nie’ nikomu, dopóki nie ustalę dokładnie, jakie są moje cele i z kim najlepiej będzie współpracować, żeby je osiągnąć.

Brytyjczyk chce jednak przede wszystkim dobrze przemyśleć kolejny ruch. Po krótkim odpoczynku zamierza wspólnie ze swoim sztabem ustalić dalszy plan kariery.

Page chce walczyć jeszcze w 2026 roku

Mimo 39 lat na karku Page nie zamierza kończyć kariery. W rozmowie z Helwanim zaznaczył, że chciałby ponownie wejść do klatki jeszcze przed końcem tego roku.

Jeśli mogę walczyć jeszcze w tym roku, zdecydowanie chcę tam być. To był koniec relacji z UFC, w porządku. Nie żywię do nich żadnych negatywnych uczuć ani złej woli. Ale to absolutnie nie oznacza końca MVP.

Zawodnik przyznał jednocześnie, że jego kariera w sportach walki powoli zbliża się do końca. Według Page’a prawdopodobnie pozostały mu około dwa aktywne lata.

Jeśli będę aktywny i będę w stanie być aktywny przez dwa lata, powiedziałbym, że właśnie tyle.

Jednocześnie Page podkreślił, że wciąż czuje przewagę fizyczną nad młodszymi zawodnikami.

Wciąż pokonuję ludzi, którzy są dziesięć lat młodsi ode mnie. Jestem szybszy od tych gości. Czuję się silniejszy od tych gości. To oznacza, że jeszcze nie skończyłem.

Na koniec Brytyjczyk podziękował swoim kibicom za wsparcie po niespodziewanym rozstaniu z UFC. Choć jego ostatnie występy nie zawsze spotykały się z uznaniem fanów, Page zapewnia, że opinie osób spoza jego najbliższego otoczenia nie mają na niego większego wpływu.

Ogromnie dziękuję za tę miłość i szacunek. Ta strona była naprawdę niesamowita. Zawsze byłem dość kontrowersyjnym tematem, dlatego moja marka urosła. Niektórzy bardzo mnie nie lubią, a niektórzy bardzo mnie lubią. Wsparcie było niesamowite. Dziękuję każdej osobie, która wysyłała pozytywne wiadomości. Naprawdę jestem za to ogromnie wdzięczny.

Po odejściu z UFC Page pozostaje więc bez kontraktu, ale – jak sam określił swoją sytuację – „bezrobotny i pożądany”. Na brak zainteresowania ze strony innych organizacji zdecydowanie nie może narzekać.

Zobacz także: Khamzat Chimaev rozważa zawieszenie kariery: „Mam wiele kontuzji, które muszę wyleczyć”

źródło: The Ariel Helwani Show