Marcin Tybura zmierzy się 1 sierpnia w Belgradzie z Aleksandarem Rakiciem, który zadebiutuje w wadze ciężkiej. Michał Andryszak, kolega z maty Polaka z Ankos MMA, w rozmowie z naszym portalem odniósł się do tego zestawienia oraz do całej kariery najlepszego polskiego ciężkiego w UFC.
Marcin Tybura, który obecnie zajmuje 12. miejsce w rankingu wagi ciężkiej UFC, wraca do oktagonu po dwóch porażkach z rzędu. We wrześniu ubiegłego roku został zatrzymany w pierwszej rundzie przez Ante Deliję, a w marcu tego roku przegrał jednogłośną decyzją z Tyrellem Fortuną. Dla reprezentanta Ankos MMA będzie to już 25. walka pod szyldem UFC – rekord wśród polskich zawodników.
Jego rywalem będzie Aleksandar Rakić, były czołowy zawodnik wagi półciężkiej, który po serii trzech porażek z rzędu (Prochazka, Ankalaev, Murzakanov) zdecydował się na zmianę kategorii. Serb jeszcze kilka lat temu był uznawany za jednego z najgroźniejszych półciężkich na świecie, ale poważna kontuzja nogi w walce z Janem Błachowiczem w maju 2022 roku oraz niemal dwuletnia przerwa odbiły się na jego karierze.
Michał Andryszak, zapytany o to zestawienie, zwrócił uwagę na specyfikę walk z zawodnikami przechodzącymi między kategoriami.
Ja trochę nie lubię takich przejść zawodników z innej kategorii, którzy będą walczyć z jakimś zasłużonym w kategorii.
powiedział w rozmowie z naszym portalem.
Nieświadomie jakby jedną walką zabierają wszystko temu człowiekowi. Przychodzi zawodnik z innej kategorii, często do wyższej i jedną walką właśnie zabiera wszystko tamtemu. Jak ten przechodzący przegra, to nie jest żadną ujmą, a jeżeli ten z kategorii wyżej wygra, no to tak miało być.
Andryszak rozumie jednak pragmatyczne podejście zawodników do takich propozycji.
Z drugiej strony jak dają to się chyba bierze, nie? Ja jestem zawodnikiem, co po prostu jak jest okazja walki i wszystko zgadza, to nie czekam.
dodał.
Trener i zawodnik Ankos MMA podkreślił również, że Tybura znajduje się w specyficznym momencie kariery.
Wiadomo, że Marcin nie jest już osiemnastolatkiem, więc myślę, że jeżeli ma możliwość, to trzeba się bić i tyle, jeżeli zdrowie dopisuje. Nigdy nie wiadomo, kiedy będzie następna okazja. Życzymy mu jak najlepiej, ale pragmatycznie patrząc – teraz albo nigdy. Ja bym brał. Jakbym był na jego miejscu, to bym wziął.
Andryszak odniósł się również szerzej do kariery Tybury, który od dekady utrzymuje się w czołówce UFC.
Trzeba nam wszystkim spojrzeć na karierę Marcina tak szerzej, nie tylko na ostatni rok czy tam dwa, tylko że to jest facet, który jest w top 10 albo w czołówce od 10 lat.
zauważył.
Ja patrzę na Marcina karierę bardziej w ten sposób, że on przez 10 lat żył marzeniami większości zawodników w Polsce i na świecie. Nie każdemu jest dane być mistrzem UFC czy mistrzem olimpijskim, co nie zmienia faktu, że ta droga może być cały czas bardzo ekscytująca i ciekawa.
Andryszak podkreślił, że Tybura pochodzi z pokolenia zawodników, którzy uprawiali MMA przede wszystkim z pasji.
Myślę, że Marcin jeszcze jest z tego pokolenia zawodników MMA, którzy to robili dla siebie, bo pieniędzy z tego kiedyś nie było. A że udało się dojść do takiego etapu i przez tyle lat to już uważam, że jest takie bardzo duże zwieńczenie.
Michał zwrócił również uwagę na pracowitość Tybury:
Myślę, że Marcin na pewno dużo ciężej pracuje i spędza więcej godzin na macie niż ja, czy inni zawodnicy wagi ciężkiej. Kategoria ta jest troszeczkę specyficzną kategorią, więc nie mogę mu na pewno odmówić tego, że on się przygotowuje na 110% do tych pojedynków.
powiedział.
Andryszak odniósł się także do specyfiki wieloletniej obecności w UFC i tego, jak zmienia się podejście zawodnika do organizacji.
Po trzydziestym razie czy dziesięciu latach to jak z Ferrari – na początku jeździsz i jest super, ale po dwóch latach to jest po prostu twój środek transportu i już nie robi na tobie wrażenia. Uważam, że wykonuje swoją pracę w 100%, ale to, że nie ma już tych emocji, to chyba normalne.
Gala UFC w Belgradzie odbędzie się 1 sierpnia. Walką wieczoru wydarzenia będzie pojedynek Urosa Medicia z Danielem Rodriguezem. Dla Tybury będzie to kluczowa walka w kontekście utrzymania pozycji w rankingu wagi ciężkiej.
